Potrzebują Kiwiora!
Żeby Porto mogło cieszyć się z awansu do półfinału Ligi Europy, zagrać musi polski duet defensywny.
Jakub Kiwior nie zagrał w pierwszym meczu przeciwko Nottingham Forest. Fot. Icon Sport/SIPA USA/PressFocus
EUROPEJSKIE PUCHARY
W poprzednim tygodniu Mainz świetnie zaprezentowało się w Strasbourgu, ogrywając gospodarzy 2:0 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Konferencji. Na murawie grało dwóch Polaków: Maxi Oyedele (Strasbourg) oraz Kacper Potulski (Mainz). Pierwszy w wyjściowej jedenastce, drugi wszedł z ławki - dlatego na placu gry się nie spotkali: Oyedele zdążył zejść przed pojawieniem się Potulskiego. Obaj pełnią natomiast na tyle duże role w zespołach, że istnieje szansa na ich spotkanie dziś w rewanżowym starciu w Moguncji.
Mainz do rywalizacji podejdzie po porażce z Freiburgiem w lidze (0:1). Ekipa Ursa Fischera zapewnia jednak, że utrata punktów jej nie rozreguluje. – Porażka jest frustrująca, ale już skupiamy się na Lidze Konferencji. Nasza pozycja po pierwszym meczu jest dobra, ale jeszcze nic nie wygraliśmy – stwierdził twardo stąpający po ziemi defensor Stefan Posch.
Musi wrócić!
W Lidze Europy Polacy z Porto będą musieli się jeszcze natrudzić, żeby awansować do półfinału zmagań. W pierwszej odsłonie starcia z Nottingham Forest Smoki tylko zremisowały 1:1. W pierwszym składzie znalazło się miejsce dla Jana Bednarka, a Jakub Kiwior przesiedział całe spotkanie na ławce (Oskar Pietuszewski nie został zgłoszony do Ligi Europy). Jeżeli trenerowi Francesco Farioliemu zależy na przedłużeniu europejskiej przygody, będzie musiał wrócić do ustawienia z polskim duetem defensywnym. Fakty mówią same za siebie – Porto w tym sezonie w lidze portugalskiej przegrało jeden mecz; akurat ten, w którym Kiwior usiadł na ławce rezerwowych i się z niej nie podniósł.
Wracają kontuzjowani
Nieco łatwiejsze zadanie będzie miał inny reprezentant Polski, Matty Cash. Prawy obrońca Aston Villi wraz z kolegami wygrał w poprzednim tygodniu z Bologną na wyjeździe 3:1. Przed własną publicznością The Villans zapewne przypieczętują awans do półfinału LE. Tym bardziej, że Unai Emery będzie mógł wystawić Jadona Sancho, który ostatnio zmagał się z kontuzją pleców. Ponadto kibice zespołu z Birmingham otrzymali dobre wieści w sprawie stanu zdrowia Emiliano Martineza. Bramkarz nie wziął udziału w ostatnim meczu ligowym z Nottingham (1:1), ponieważ podczas rozgrzewki doznał urazu. Po krótkiej rehabilitacji Argentyńczyk jest jednak do dyspozycji trenera na rewanż z Bologną.
Spisani na straty?
Na przegranej pozycji jest Celta, która tydzień temu przegrała z Freiburgiem 0:3. Kompletnie odmiennego zdania jest jednak jej trener Claudio Giraldez. – Podejdziemy do meczu z radością i mamy przekonanie, że awansujemy. Będzie trudno, ale drużyna jest gotowa. Czujemy wsparcie z wszystkich stron. To dla naszego klubu historyczny wieczór i musimy się nim cieszyć. Widzę u wszystkich moich zawodników pewność sukcesu. A to jest zaraźliwe! – powiedział 38-letni szkoleniowiec, dla którego ćwierćfinałowa rywalizacja z Freiburgiem jest największym dotychczasowym sukcesem w karierze.
Kacper Janoszka
Ligi Europy - ćwierćfinały
18.45: Celta – Freiburg (0:3 w pierwszym meczu)21.00: Betis – Braga (1:1), Nottingham Forest – Porto (1:1), Aston Villa – Bologna (3:1)
Liga Konferencji - ćwierćfinały
18.45: AZ Alkmaar – Szachtar (0:3 w pierwszym meczu)21.00: AEK Ateny – Rayo Vallecano (0:3), Strasbourg – Mainz (0:2), Fiorentina – Crystal Palace (0:3).
