Potrzebna jest rekonstrukcja
Rozmowa z Jarosławem Skrobaczem, trenerem Odry Opole
Jarosław Skrobacz myśli już o przyszłym sezonie. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus
Zapomniał pan już o sezonie 2024/25?
– Powiem szczerze, że to był jeden z sezonów, o którym trudno będzie zapomnieć. Z zewnątrz wyglądam na spokojnego człowieka, ale w środku wszystko się kumuluje. Dlatego przez kilka dni po ostatnim meczu stres powoli schodził ze mnie, a na wyjazdowy urlop nie miałem co liczyć. Żona pracuje w szkole i zawsze mamy „konflikt terminów”. Możemy sobie pozwolić tylko na kilkudniowe wspólne wyjazdy, a w dodatku ta letnia przerwa jest krótka i trzeba było podjąć wiele decyzji związanych z przygotowaniami do nowego sezonu. Za bardzo nie udało się więc „zresetować”, ale głowę przewietrzyłem i mogę już spokojnie wracać do tego, co było, żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Najważniejsze jest to, że się utrzymaliśmy, chociaż nie było to ani proste, ani pewne, bo sezon był ciężki. Kurtyna już jednak opadła, a my zostaliśmy na pierwszoligowej scenie, na której czeka nas niebawem kolejny sezon serialu. Żeby się do niego dobrze przygotować, już odbyliśmy dużo rozmów z prezesem Tomkiem Lisińskim, choć treningi zaczynamy 16 czerwca.
Mówiliście jednym głosem?
– Nie. Wymieniliśmy spostrzeżenia. Na pewno było mnóstwo, podkreślę, mnóstwo rzeczy, które trzeba zmienić. Różniliśmy się jednak w wielu aspektach i myślę, że to było fajne, bo każdy ma inne spojrzenie, ale najważniejsze jest to, że mamy wspólny cel. Żeby dojść do niego, czeka nas trochę zmian i to pod wieloma względami, zaczynając od organizacyjnych, a kończąc na sportowych. Nawet w naszym codziennym funkcjonowaniu muszą nastąpić zmiany, bo to jest niezbędne. Miniony sezon pokazał, że – mimo kapitalnych warunków stworzonych przez miasto i klub – pewna formuła, nie powiem, że się wyczerpała, ale zdała swój egzamin ledwie na dostateczny. Myślę więc, że planowane zmiany są uzasadnione i to nas czeka.
Kiedy zawodnicy wracają do wspólnych treningów?
– W najbliższy poniedziałek mamy w planie badania. Udało się nam wprowadzić je po raz pierwszy zimą i chcemy te kompleksowe sprawdziany zdrowotne i wydolnościowe zrobić także na początku tego letniego okresu przygotowawczego. Spotkamy się więc na Politechnice Opolskiej, ale współpracujemy z lekarzami z zewnątrz. To specjalistyczne spojrzenie, a także wyniki wtorkowych testów mocy pozwolą nam pracować na treningach siłowych i motorycznych, mając organizmy zawodników pod dużą kontrolą. Wtorek będzie pierwszym dniem zajęć na boisku, więc piłka znowu wyjdzie na pierwszy plan.
Na razie na rynku transferowym Odra nie wykonała żadnego ruchu. Czy to znaczy, że w Opolu obowiązuje „sen nocy letniej”?
– Noce letnie są raczej gorące, ale na razie nie rzucamy nazwiskami, choć prowadzimy rozmowy. Myślę, że lada moment pojawią się konkrety, ale na razie mogę tylko powiedzieć, że kadra Odry – jak to się modnie mówi i do tego jest na czasie – wymaga rekonstrukcji. Nie chcemy być jednak „trendy”, a chodzi nam o to, żeby dopiąć sprawy kadrowe na ostatni guzik. Jesienią borykaliśmy się z problemem ilościowym i nie mieliśmy nawet możliwości przeprowadzenia wartościowych treningów. Zimą uzupełniliśmy kadrę, ale wiosną okazało się, że – gdy wrócili do zdrowia kontuzjowani piłkarze – mieliśmy aż 30 zawodników do gry w polu. A tak nie powinno to wyglądać. Dlaczego trzeba to wypośrodkować i dokonać zmian, żeby z tą grupą, którą skompletujemy, ruszyć do pracy z wiarą oraz optymizmem, bo tego też w klubie i wokół niego brakowało.
Na koniec poprzedniego sezonu klub oficjalnie pożegnał dwóch piłkarzy. Kto dołączy do odchodzących Mateusza Kamińskiego i Rafała Niziołka?
– Ci dwaj zawodnicy byli dla Odry wyjątkowi. Żeby ich uhonorować i podziękować za lata gry w opolskiej drużynie, zarząd postanowił ogłosić ich odejście przed ostatnią kolejką. Dzięki temu kapitan, który sześć sezonów grał w Odrze, oraz pomocnik, który osiem lat reprezentował niebiesko-czerwone barwy, mogli się pożegnać z kibicami na meczu mistrzowskim. Dzięki temu, że mieliśmy już pewne utrzymanie, taki fajny gest można było dla nich zrobić. Myślę, że wielu zawodników marzy o tym, żeby właśnie tak zakończyć swoją karierę w klubie, a Mateusz i Rafał na takie pożegnanie na pewno zasłużyli. Natomiast jeżeli chodzi o innych piłkarzy, to… nie chciałbym wychodzić przed szereg, bo takie decyzje podejmuje klub i to on ogłasza oficjalnie listę transferową. Oczywiście znam nazwiska piłkarzy, z którymi nie zostaną przedłużone kontrakty kończące się 30 czerwca i tych, którzy – mając jeszcze ważne umowy – będą mogli odejść, ale to włodarze klubu powinni ogłosić takie informacje. Patrząc na naszą kadrę pod kątem jej wzmocnienia, uważam, że powinniśmy pozyskać pięciu, może sześciu zawodników z pola. Jeżeli chodzi o bramkarzy, dzięki wiosennemu transferowi Mateusza Abramowicza sytuację na tej pozycji już ustabilizowaliśmy. Kadra powinna liczyć maksymalnie 24 piłkarzy z pola, a to oznacza, że przynajmniej 10 odejdzie. Niektórym skończą się kontrakty i nie zostaną przedłużone, a inni zostaną wypożyczeni albo będą mogli szukać innego klubu.
W sparingach Odra zmierzy się z Widzewem Łódź 21 czerwca, Piastem Gliwice 28 czerwca i Zagłębiem Lubin 5 lipca… Można powiedzieć, że wysoko zawiesił pan poprzeczkę swoim podopiecznym. Czy nie za wysoko?
– Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś z wyższej ligi chce grać z kimś z niższej, to nie można wybrzydzać, marudzić czy stawiać jakichś dodatkowych warunków. Oczywiście ustala się termin i miejsce, ale trzeba mieć pokorę i znając swoje miejsce w szeregu, podporządkowywać się sportowej hierarchii. My chcieliśmy grać z jak najsilniejszymi rywalami. Udało się ich zakontraktować, więc cieszę się, bo uważam, że lepiej grać z zespołem z wyższej – w tym przypadku najwyższej – klasy rozgrywkowej w naszym kraju. To będzie też weryfikacja dla niektórych. I mówię to nie tylko pod kątem samych zawodników, ale i nas jako drużyny. Taka realna ocena pozwoli też jeszcze bardziej się skupić i pracować nad mankamentami.
W planie macie też tygodniowe zgrupowanie od 21 do 28 czerwca w Busku-Zdroju, a zakończycie letnie przygotowania meczami z MKS-em Kluczbork 9 lipca i czeską drużyną Slezsky FC Opawa 12 lipca. Czy Odra w okresie przygotowawczym zmieni swój sposób gry?
– Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że od dłuższego czasu ustawieniem, które mi najbardziej odpowiada, jest gra trójką obrońców. Schematu 1-3-4-3 w Odrze jednak nie wprowadzałem, ale jeżeli uda się nam odpowiednio skompletować kadrę, to może spróbujemy zmienić nasz styl. Pamiętajmy jednak, że chęć pozyskania pięciu-sześciu zawodników, którzy mają nas wzmocnić, oznacza wysokie wymagania. Chcemy mieć nazwiska, które dadzą jak najwięcej pewności, że będą to transfery trafione, a nie jesteśmy krezusem na futbolowym rynku. Musimy więc przyciągać w inny sposób. To, że mamy piękny stadion, na pewno jest argumentem, ale elementów decydujących o transferze jest znacznie więcej, a na koniec i tak w większości przypadków menadżer patrzy na finanse. Dwa-trzy tysiące złotych decydują często o tym, czy transfer zostaje sfinalizowany. Wracając więc do naszego sztandarowego ustawienia, myślę, że w zależności od tego, jak będziemy wyglądać kadrowo, będziemy przygotowani zarówno na schemat 1-3-4-3 i na 1-4-3-3. Pod tym kątem będziemy formować kadrę.
Czy na transferowym rynku szukacie zawodników polskich, czy obcokrajowców?
– Prowadzimy już kilka konkretnych rozmów z zawodnikami, których traktujemy jako priorytetowych. Od tego, jaki będzie ich finał, zależeć będą nasze dalsze działania. Nie chcemy jednocześnie angażować się w kilkanaście, a może kilkadziesiąt negocjacji, rozmawiając z szeroką grupą zawodników i menedżerów. Ukierunkowaliśmy się na piłkarzy, którzy grali w poprzedniej rundzie, w minionym sezonie, których omijały kontuzje, którzy byli wiodącymi postaciami w swoich zespołach. W głowie mamy jednak też pomysł na to, żeby obniżyć średnią wieku zespołu. Rynek transferowy jest obecnie międzynarodowy, bo granice w piłce nożnej praktycznie nie istnieją, ale w naszym przypadku w większości mamy na liście zawodników z polskiego rynku. Jeszcze raz jednak podkreślę, że Odra będzie działać na spokojnie.
Rozmawiał Jerzy Dusik
Jeśli chodzi o ruchy kadrowe, to wiadomo tylko tyle, że w Odrze nie zagrają Mateusz Kamiński i Rafał Niziołek. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
