Posypią się kary
Władze najlepszej ligi świata wypowiedziały wojnę tankowaniu. Czy to koniec loterii?
Utah Jazz zostali ukarani, bo w kluczowych momentach na ławce siedział zdrowy Lauri Markkanen. Fot. SIPA USA/PressFocus
Problem tzw. tankowania, czyli celowego przegrywania meczów w celu zwiększenia szans na wysoki wybór w drafcie, stał się obecnie tematem numer 1 zarówno wśród kibiców, jak i ligowych oficjeli. Mimo wcześniejszych reform, na przełomie stycznia i lutego 2026 roku zjawisko to określane jest jako „historycznie nasilone”.
Podczas tegorocznego Weekendu Gwiazd głos w sprawie zabrał komisarz NBA Adam Silver. Zapowiedział on, że liga rozważa „każde możliwe rozwiązanie”, włącznie z całkowitą przebudową systemu kwalifikacji do czołowych miejsc w drafcie. – Nadszedł czas, aby świeżym okiem spojrzeć na tę kwestię i ocenić, czy obecna metoda nie stała się już przestarzała – stwierdził Silver, sugerując, że dotychczasowy model loterii wyczerpał swoją formułę.
Gwiazdy na ławce, kary w kieszeni
W ostatnich tygodniach lidze najbardziej podpadli Utah Jazz. Klub z Salt Lake City regularnie odsuwał swoje największe gwiazdy od gry w kluczowych momentach. Lauri Markkanen oraz Jaren Jackson Jr. „dziwnym trafem” nie pojawiali się na parkiecie w czwartych kwartach spotkań z Orlando Magic i Miami Heat, co miało ułatwić zespołowi poniesienie porażki. Efekt? Kara finansowa w wysokości 500 tysięcy dolarów.
Pod lupą znalazła się także Indiana Pacers, którą ukarano za naruszenie Player Participation Policy (zasad dotyczących uczestnictwa zawodników). Chodziło o mecz z 3 lutego przeciwko... wspomnianym Utah Jazz.
„Po przeprowadzeniu dochodzenia NBA ustaliła, że Pascal Siakam oraz dwóch innych zawodników Pacers, którzy nie wystąpili w tym spotkaniu, według standardów medycznych byli zdolni do gry, choćby w ograniczonym wymiarze czasowym” – poinformowała liga w oficjalnym komunikacie.
Rewolucja na horyzoncie?
Adam Silver przyznał, że samo nakładanie kar nie jest skutecznym rozwiązaniem, ponieważ system wciąż premiuje drużyny za porażki. W kuluarach mówi się o kilku radykalnych pomysłach na uzdrowienie ligi:
1. Zakaz „seryjnego” wybierania w Top 4 - drużyna nie mogłaby otrzymać wyboru w pierwszej czwórce przez dwa lata z rzędu.
2. Zamrożenie loterii z dniem 1 marca - szanse w drafcie byłyby ustalane na podstawie tabeli z początku marca. Wszystko, co wydarzyłoby się w ostatnim miesiącu sezonu, nie wpływałoby na kolejność wybierania, co zmusiłoby ekipy do walki do samego końca.
3. System „The Wheel” (Koło) - stały, 30-letni cykl, w którym każda drużyna z góry wie, z którym numerem wybiera w danym roku (np. w 2027 z nr 1, a w 2028 z nr 30). Wynik sportowy przestałby mieć jakiekolwiek znaczenie dla draftu.
4. Likwidacja draftu - najbardziej rewolucyjna koncepcja, w której debiutanci staliby się wolnymi agentami i sami wybieraliby kluby.
Decyzje o przyszłości systemu mają zapaść w najbliższych miesiącach. Jedno jest pewne - NBA nie może już dłużej udawać, że problem nie istnieje.
(pp)
