Poświęcił każdą kroplę krwi
Arsenal po 22 latach znowu został mistrzem Anglii! Trener Mikel Arteta spełnił złożoną obietnicę.
Na razie tekturowy, ale po meczu z Crystal Palace będzie już prawdziwy! Fot. arsenal.com
ANGLIA
Kanonierzy przebywali w Sobha Realty Training Centre, gdzie skończyli wtorkowe zajęcia. Śledzili mecz Manchesteru City z Bournemouth, licząc na wpadkę Obywateli – i doczekali się! The Citizens tylko zremisowali z Wisienkami, co oznacza, że na kolejkę przed końcem tracą pięć punktów do Arsenalu. Wniosek płynie z tego jeden – Arsenal jest mistrzem Anglii!
W zespole zapanowała euforia. Piłkarze mieli przyszykowany puchar za zdobycie tytułu, choć... na razie tylko tekturowy. Klub już zapowiedział wielką fetę w londyńskiej dzielnicy Islington, z której pochodzi klub, na niedzielę 31 maja – a więc dzień po finale Ligi Mistrzów, gdzie Arsenal zagra z PSG. Czy będzie to podwójne świętowanie? To się okaże. Na razie co poniektórzy żartują z Kanonierów, że dopiero pierwszy raz w historii mogą pochwalić się mistrzostwem w mediach społecznościowych. Bo kiedy poprzednio zespół wygrywał Premier League, to social mediów... jeszcze nie było. Facebook powstał dopiero w 2006, podczas gdy Arsenal ostatni tytuł celebrował w 2004 roku. Było to zresztą mistrzostwo, co się zowie, bo Londyńczycy zyskali miano The Invincibles, gdyż nie przegrali żadnego meczu! W historii angielskiego futbolu zdarzyło się to tylko dwukrotnie – wcześniej jeszcze tylko Preston North End było w stanie to osiągnąć, ale... w 1889 roku.
Dzieci wreszcie zobaczą
Sukces sprzed 22 lat pamięta Thierry Henry, dziś ekspert TV, a w tamtym okresie wybitny napastnik. W latach 2002-2006 zdobył cztery korony króla strzelców, przerwane tylko wyróżnieniem dla Ruuda van Nistelrooya. W ekipie Invincibles strzelił 30 goli, a ogólnie jest najskuteczniejszym snajperem w historii klubu. – Od krzesełek Highbury do Emirates – narodzie Arsenalu, wreszcie możemy świętować. Wielkie podziękowania dla obecnej generacji. Dzięki wam moje dzieci w końcu mogą zobaczyć, jak wygrywamy ligę – napisał Henry na Instagramie, zbierając pod wpisem grubo ponad pół miliona serduszek (i ciągle rośnie).
– Ponownie napisaliśmy historię. Wspólnie. Nie mogę być bardziej szczęśliwy, dumny z każdego, kto jest zaangażowany w ten klub. Cieszmy się chwilą – mówił wzruszony trener Mikel Arteta. Hiszpan, który w 2016 roku kończył swoją zawodniczą karierę właśnie w Arsenalu, stał się ósmym szkoleniowcem, który zdobył z Kanonierami mistrzostwo – już 14. w jego historii. Dołączył do takich nazwisk, jak: Herbert Champan (1931, 1933), Joe Shaw (1934), George Allison (1935, 1938), Tom Whittaker (1948, 1953), Bertie Mee (1971), George Graham (1989, 1991) oraz Arsene Wenger (1998, 2002, 2004). Arteta jest najmłodszy z tego grona, a mówiąc tylko o erze Premier League (czyli od 1992), jedynie Jose Mourinho w 2005 roku był młodszym mistrzem niż 44-letni Bask.
Wybrał solidność
Do końca sezonu został jeszcze jeden mecz, z Crystal Palace, ale nie zmieni on już raczej faktu, że Arsenal po raz trzeci z rzędu pochwali się najlepszą defensywą. Na ten moment ma 19 czystych kont! W poprzednich edycjach potrafił zdobywać po 20 bramek więcej, lecz w kończącej się kampanii postawił na solidność. Dobrym przykładem był poniedziałkowy mecz z już zdegradowanym Burnley, który... bardzo trudno się oglądało. Było skromne 1:0, ale to wystarczyło, a przeciwnik ani razu na poważnie nie przyskrzynił lidera. Arsenal do perfekcji opanował boiskową kontrolę, słynął z goli strzelanych po rzutach rożnych, zaś sam Arteta wiedział jedno: mistrzostwo zdobywa się meczami z drużynami z dołu. Kanonierzy u siebie pokonali każdą ekipą z miejsc 7.-20. – Poświęcę każdą kroplę krwi, aby uczynić ten klub lepszym – powiedział Arteta, gdy obejmował Arsenal w grudniu 2019. Dotrzymał słowa.
Piotr Tubacki
