Postraszyli potentata

Damian Przytuła oddał 10 rzutów, ale tylko połowa z nich przyniosła bramki. PAP/Zbigniew Meissner 


Postraszyli potentata 

Na zakończenie fazy grupowej Ligi Europejskiej Górnik Zabrze pokazał się z dobrej strony, ale musiał uznać wyższość rywali z Bundesligi. 


Stawką meczu z Hanowerem było nie tylko 1. miejsce w grupie B Ligi Europejskiej, ale i punkty, które jeden lub drugi zespół zabierał do zaplanowanej na wiosnę fazy zasadniczej. Hala „Centrum” w Dąbrowie Górniczej żyła długo przed pierwszym gwizdkiem, choć kibiców było mniej niż na spotkaniach z Atenami i Lucerną.Już początek zwiastował kłopoty zabrzan, bo goście sfinalizowali dwie popisowo przeprowadzone akcje. Gdyby nie Piotr Wyszomirski, który powstrzymał dwie kontry, prowadzenie przyjezdnych byłoby wyższe. Zabrzanie na premierowe trafienie czekali do 6 minuty i od tej pory ciężar zdobywania bramek wziął na siebie Taras Minocki. To po rzucie Ukraińca „górnicy” prowadzili 8:7, a w dalszej części potwierdzili, że są w stanie postraszyć faworyta. Gra obu zespołów była szybka, dynamiczna i przenosiła się spod jednej bramki pod drugą. Zabrzanie przeprowadzali pomysłowe akcje i większość z nich kończyli golem. Podobać się mogli Minocki, Lukas Morkowski, a przede wszystkim Damian Przytuła, na którego „bomby” w pierwszej połowie nie było recepty. Swoje dokładał „Wyszu”, kończąc spotkanie z 28-procentową skutecznością. Obniżona ona została po zmianie stron, kiedy goście zwarli szeregi i konsekwentnie odrabiali straty. Wzmocnili również defensywę, wysoko wychodząc do najskuteczniejszych snajperów Górnika. W efekcie Przytuła, Minocki oraz Morkowski zmuszani byli do oddawania rzutów z nieprzygotowanych pozycji i często się mylili. Zabrzanie długo trzymali przeciwników na dystans, ale ten sukcesywnie się zmniejszał. Imponować mogła zwłaszcza wymienność pozycji przy konstruowaniu ataku pozycyjnego. W 49 minucie goście przegrywali tylko 26:27, dając do zrozumienia, że przyjechali po zwycięstwo. Na 4 minuty przed końcem „siódemkę” wykorzystał Maximilian Gerbl, doprowadzając do 29:29 i z „górników” zeszło powietrze, bo 3 ostatnie trafienia zapisali rywale. - Hanower takie mecze gra co tydzień i wyszło jego doświadczenie, które przyniosło im zwycięstwo. My musimy się dopiero tego nauczyć - komentował trener Tomasz Strząbała, który mimo wszystko był dumny z fazy grupowej w wykonaniu swojego zespołu. - Chcąc zająć 1. miejsce musielibyśmy wygrać 7 bramkami, ale na dziś ten rywal był poza zasięgiem. Nasza europejska przygoda jednak trwa. Wyszliśmy z grupy i wiosną zmierzymy z Rhein-Neckar Loewen oraz HBC Nantes, głównymi faworytami tych rozgrywek, ale broni nie złożymy - dodał szkoleniowiec zabrzan.


Górnik Zabrze - TSV Hannover-Burgdorf 29:32 (19:14)

GÓRNIK: Wyszomirski, Ligarzewski - Szyszko, Tokuda, Krawczyk 1, Kaczor 1, Minocki 9, Artemenko 4, Mauer 2/2, Morkowski 5, Przytuła 5, Ilczenko 2, Wąsowski (CZK, 59 min - gradacja kar), Baczko, Bogacz. Kary: 10 minut.

Trener Tomasz STRZĄBAŁA.

TSV: Gade, Quenstedt - Uscins 3, Steinhauser 1, Michalczik 4, Kulesz 3, Strmljan 2, Edvardsson 3, Gerbl 6/3, Hanne 1, Brozović 2, Fischer 4, Feise 1, Ayar, Buchner 2. Kary: 6 min.

Trener Christian PROKOP.

Sędziowali: Marion Kull i Alvar Tint (Estonia).

Widzów] 1000.


HC Kriens-Luzern - AEK Ateny 39:27 (18:14)

Marek Hajkowski