Postraszony faworyt
Trzeci mecz i trzecia porażka Łodzianek. Gigantowi z Włoch zagroziły jedynie w drugim secie.
Weronika Centka-Tietianiec nie pomogła w pokonaniu rywalek z Italii. Fot. cev.eu
LIGA MISTRZYŃ
Do Łodzi przyjechało Prosecco Doc Imoco Conagliano. To hegemon klubowej siatkówki. Ubiegły sezon miał idealny. Wygrał wszystko, poczynając od mistrzostwa kraju, na Klubowych Mistrzostwach Świata i Lidze Mistrzyń kończąc. ŁKS skazywany był na porażkę. Nie dość, że włoska drużyna przewyższała go o kilka klas, to jeszcze trener Adrian Chyliński miał spory ból głowy przy ustalaniu składu. - Mam dziewięć zawodniczek zdolnych do gry, ale postaramy się pokazać z jak najlepszej strony - zapowiadał.
Szkoleniowiec sporo musiał się nakombinować, by zestawić wyjściowy skład. I tak w ataku zagrała przyjmująca Thana Fayad, na libero kolejna przyjmująca Regiane Bidias, a na środku siatki debiutantka Weronika Centka-Tietianiec, która dołączyła do zespołu po nieudanej przygodzie w Turcji.
Przyjezdne zaczęły od mocnego uderzenia, jakby od razu chciały pokazać siłę i zniechęcić rywalki do walki. Wygrały cztery pierwsze akcje, szybko zmuszając łódzkiego szkoleniowca do poproszenia o przerwę. Chyliński zachęcał swoje podopieczne do podjęcia ryzyka. Zadziałało. Po wznowieniu gry miejscowe błyskawicznie doprowadziły do remisu (4:4) i... na tym emocje się zakończyły. Prowadzone przez Joannę Wołosz obrończynie Pucharu Europy rozpoczęły koncert. Upatrzyły sobie Marianę Brambillę, kierując w jej stronę większość zagrywek. Taktyka okazała się skuteczna. Brazylijka miała ogromne kłopoty. Przyjmowała niedokładnie, a w ataku kilka razy nadziała się na blok. Z przebiciem się przez niego problemy miała też Fayad. W każdy atak wkładała mnóstwo sił, ale piłka z równie wielką szybkością wracała jej pod nogi.
Łodzianki wysoko przegrały otwierającą partię, ale to ich nie zniechęciło. Drugi set miał zaskakujący przebieg. Przyjezdne chyba poczuły się zbyt pewnie, bo zaczęły popełniać proste błędy. Myliły się w ofensywie, przyjęcie zagrywki też nie było tak dokładne, jak na początku spotkania, a do tego kilka razy zdarzyły im się nieporozumienia na linii rozgrywająca-atakujące. Zawodniczki ŁKS-u potrafiły to wykorzystać, tocząc wyrównany bój z faworytkami. Przy 23:23 Imoco pokazało jednak klasę. Najpierw Brambilla nie trafiła w pole gry, a po chwili Anna Haak zakończyła partię.
W trzeciej odsłonie włoska drużyna zachowała już koncentrację i - tak jak w premierowej - dominowała od pierwszej od ostatniej piłki.
(mic)
Grupa D
◼ ŁKS Commercecon Łódź – Prosecco Doc Imoco Conegliano 0:3 (14:25, 23:25, 13:25)
ŁKS: Gajer (2), Brambilla (9), Centka-Tietianiec (5), Fayad (10), Szczyrba (6), Obiała (5), Bidias (libero) oraz Kowalczyk. Trener Adrian CHYLIŃSKI.
CONEGLIANO: Wołosz (1), Zhu (15), Fahr (1), Haak (14), Daalderop (11), Chirichella (8), De Gennaro (libero) oraz Scognamillo, Ewert (1), Munari (4), Adigwe (2), Gabi. Trener Daniele SANTARELLI.
Sędziowali: Helena Geldof (Holandia) i Benedikt Geukes (Niemcy). Widzów 1211.
Przebieg meczu
I: 6:10, 9:15, 12:20, 14:25.II: 10:9, 13:15, 18:20, 23:25.
III: 6:10, 8:15, 11:20, 13:25.
Bohaterka – Ting ZHU.
◼ Ankara Zeren Spor – Dresdner SC 3:0 (26:24, 25:18, 25:16)
|
1. Conegiano |
3 |
8 |
3/0 |
9:2 |
|
2. Ankara |
3 |
7 |
2/1 |
8:3 |
|
3. Dresdner |
3 |
3 |
1/2 |
3:7 |
|
4. ŁKS |
3 |
0 |
0/3 |
1:9 |
