POSTAĆ KOLEJKI
ANTONIO COLAK
Opatrzność pomogła Colakowi błysnąć w Gdyni. Czy pomoże mu wskoczyć do wyjściowej jedenastki Legii? Fot. Piotr Matusewicz/Press Focus
Człowiek, który uratował Legię – takim mianem można określić Antonio Colaka. Chorwat pojawił się na murawie w 74 minucie, gdy Arka prowadziła 2:0, ale dzięki jego trafieniom skończyło się remisem! Jasne, stołecznym niewiele to daje, notują serię 11 spotkań ligowych bez zwycięstwa, lecz... gdy się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.
– Powiedziałem w szatni, że postawa Colaka, który strzelił dwa gole, była kapitalna. Codziennie ma dobre nastawienie, podejście – w sobotę życie to oddało. Mógł czuć rozczarowanie po porażce z Koroną. Mileta Rajović nie wykorzystał sytuacji, a Antonio znowu usiadł na ławce. Był gotowy, wszedł w końcówce i nam pomógł – chwalił napastnika trener Marek Papszun. Paradoks tej sytuacji jest taki, że dublet 32-latka to jego pierwsze gola dla Legii w ekstraklasie. Z miejsca... stał się jej drugim najlepszym ligowym snajperem (razem z kilkoma innymi), bo tylko wspomniany Rajović ma więcej trafień – o... jedno.
Co robi największe wrażenie, że Antonio Colak zdobył bramki w 90 i 94 minucie – na 3 sekundy przed końcem doliczonego czasu! – Wiedzieliśmy, że w 4-5 minut możemy zmienić cały mecz. W kolejnym meczu, z GKS-em Katowice, musimy pokazać to od początku. Jestem takim piłkarzem i człowiekiem, że nigdy się nie poddaj e . Zawsze pracuję do końca, do ostatnich sekund. Wszyscy musimy mieć odpowiednią mentalność i wierzyć, że nasza sytuacja się polepszy. Strzelenie dwóch goli ma dla mnie wielkie znaczenie i mam nadzieję, że będę to kontynuował – stwierdził chorwacki napastnik.
(PTub)
