POSTAĆ KOLEJKI

MARCEL WĘDRYCHOWSKI

Fot. PAP/Marcin Bielecki

Szalona końcówka sezonu zakończyła się awansem GKS-u Katowice do europejskich pucharów. Znaczny w tym udział Marcela Wędrychowskiego, bo to on zdobył gola na wagę remisu z Pogonią Szczecin. Okoliczności tego trafienia były jednak niezwykłe. Przede wszystkim był to dopiero drugi gol Wędrychowskiego w sezonie. Zdobył go przeciwko klubowi, w którym się wychował, w którym jeszcze rok temu grał! A już kompletnym szaleństwem jest fakt, że doszło do tego w doliczonym czasie, po tym, jak bramkarz Portowców Krzysztof Kamiński zobaczył czerwoną kartkę. Trener Pogoni nie miał już dostępnych zmian, więc między słupkami zameldował się napastnik Filip Cuić! To scenariusz, którego nikt nie byłby w stanie wymyślić.

Wędrychowski miał więc ułatwione zadanie. Mimo wszystko musiał zdecydować się na oddanie strzału. A dokonał tego – zadziwiając kibiców i kolegów z zespołu – uderzając prawą nogą. Strzał nie byłby groźny dla przeciętnego bramkarza ekstraklasy. Był jednak wystarczająco dobry, żeby pokonać Cuicia. Liczy się więc efekt – Wędrychowski, choć od razu po golu nie był tego świadomy, zagwarantował GieKSie europejskie puchary. I tego Katowiczanie długo mu nie zapomną. – Wierzę, że ta bramka będzie dla niego przełomowym momentem. Chciałby dostawać więcej minut na boisku i jestem przekonany, że dzięki temu, jak pracuje, to się stanie – powiedział po meczu uradowany Rafał Górak.

(kaj)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się