Postać kolejki

JAKUB ŻEWŁAKOW

Nie dziwimy się radości 19-letniego Jakuba Żewłakowa. Fot. Ireneusz Wnuk/PressFocus

Sobotnie starcie w Lublinie pomiędzy Motorem i Legią przyniosło wiele emocji i goli. Warszawiacy ostatecznie wzięli rewanż za porażkę w Pucharze Polski i wygrali 3:2. Wynik odwrócili dopiero w doliczonym czasie, bo po dublecie Karola Czubaka przegrywali 1:2. Absolutnym bohaterem został wprowadzony z ławki Jakub Żewłakow, którego gole dały Wojskowym trzy punkty.

Syn 102-krotnego reprezentanta Polski, Michała Żewłakowa, najpierw dobrze odnalazł się w zamieszaniu i z bliska dobił piłkę do siatki, a następnie świetnie wbiegł w pole karne i wykorzystał podanie Rubena Vinagre. Dla 19-latka były to pierwsze bramki w ekstraklasie i w barwach Legii. Sam zawodnik po końcowym gwizdku nie zwracał uwagi na swoje osiągnięcie. – Najważniejsze, że pomogłem drużynie. Zdobyliśmy trzy punkty. Tylko to się liczy – powiedział młody Żewłakow.

Dumy z syna nie ukrywał tata. To dzięki niemu drużyna ze stolicy wciąż pozostaje niepokonana w lidze. – Ja to się cieszę nie z tego, że Kuba strzelił dwie bramki i na koniec meczu był na ustach większości obserwatorów, tylko z tego, że wchodząc na boisko, realnie pomógł drużynie. I dla mnie, jako byłego piłkarza, człowieka, który pracował w klubie, to są takie wartości, które są ważne – przyznał Michał Żewłakow. Tata, znakomity w przeszłości zawodnik czy komentujący mecz w Lublinie wujek, Marcin Żewłakow, mają powody do dumy. 

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się