POSTAĆ KOLEJKI

OTTO HINDRICH

Fot. Marta Badowska/PressFocus

Spotkanie z Bruk-Betem było dla Legii prawdziwą męczarnią. Można się było tego spodziewać, ponieważ Warszawianie jeszcze nigdy wcześniej nie wygrali w lidze ze Słoniami na ich terenie. Wydawało się, że gdy w pierwszej połowie do siatki trafił Rafał Adamski, zespół Marka Papszuna po prostu spokojnie dowiezie zwycięstwo do ostatniego gwizdka. Tak jednak nie było. Niecieczanie ruszyli do ataku i tylko fantastyczna postawa Otto Hindricha sprawiła, że Legia wróciła do stolicy z kompletem punktów.

Rumuński golkiper był zagadką dla polskich kibiców. W końcu niewielu z nas na co dzień śledzi to, co dzieje się w lidze rumuńskiej. A to właśnie tam, w CFR Cluj, Hindrich zbudował silną pozycję, stając się pierwszym bramkarzem. Gdy ogłoszono jego transfer, sądzono, że ma być  następcą Kacpra Tobiasza, gdyby ten latem zmienił zespół. Okazało się jednak, że wygrał z nim rywalizację o miejsce w wyjściowej jedenastce, a w Niecieczy udowodnił, że nie bez powodu zyskał zaufanie trenera Papszuna. Dwoił się i troił, zachowując po raz piąty w sezonie czyste konto. – Wsparcie zespołu to moja praca. Pomagam drużynie i kiedy udaje się to zrobić w taki sposób, jak w niedzielę, kiedy miałem kilka kluczowych interwencji, bardzo się cieszę – skomentował swój występ w gminie Żabno Hindrich. Do tej pory zagrał w 11 spotkaniach w ekstraklasie, w których wpuścił 10 goli. Pod względem czystych kont zrównał się z Tobiaszem, który taki sam wynik osiągnął w 21 spotkaniach.

(kaj)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się