POSTAĆ KOLEJKI
FILIP STOJILKOVIĆ
Filip Stojilković w akcji. Fot. Krzysztof Porębski/Pressfocus.pl
Szwajcarsko-serbski napastnik Cracovii, podobnie jak jedenastka Pasów na początku tego sezonu, należy do największych plusów rozgrywek. Zaczął z przytupem, bo w meczu z Lechem z Poznaniu, który krakowianie wygrali 4:1, zdobył premierowego gola w ekstraklasie i zaliczył asystę. Był też bohaterem niedzielnego spotkania z Lechią, w którym dwa razy wpisał się na listę strzelców. Do Cracovii przychodził jako ten, który ma zastąpić Benjamina Kallmana (przeszedł do Hannoveru 96) i na razie bez zarzutu zastępuje reprezentanta Finlandii, który dla Pasów w 101 ligowych grach zdobył 33 gole i zanotował 16 asyst.
Filip Stojilković to bardzo ciekawa postać. 25-latek urodził się w Szwajcarii, ale jak mówi - poczuwa się do Serbii, skąd pochodzą jego rodzice. Choć ma występy w szwajcarskiej młodzieżówce, to nie wykluczałby gry dla zespołu narodowego swoich rodziców. Kto wie, czy świetna postawa w ekstraklasie, jak ma to miejsce na początku rozgrywek, nie pomoże mu w realizacji swojego marzenia?
Jego mocną stroną jest szybkość (potrafi biegać 36 km/h) dobre wyszkolenie techniczne i instynkt pod bramką rywala. Pokazuje to w lidze. Miał się od kogo uczyć, bo przykładowo w szwajcarskim FC Sion o miejsce w składzie rywalizował z samym… Mario Balotellim. W szwajcarskiej Super Lidze i na jej zapleczu w barwach Sionu czy FC Aarau ma ponad 100 spotkań, 40 bramek i 15 asyst. Grał w klubach 2. Bundesligi w Darmstadt czy Kaiserslautern, ale tak dobrze jak w Szwajcarii już mu nie szło. W Polsce szybko się odnalazł. Z Cracovią podpisał długi, bo trzyletni kontrakt; do czerwca 2028 roku.
W kolejnych meczach o tyle będzie mu ciężko, że z gry w ekipie Pasów - ze względu na uraz -na co najmniej dwa miesiące wypada Ajdin Hasić, z którym Stojilković z przodu świetnie się rozumiał.
(zich)
