Poskromienie Diabłów
Perfekcyjna druga połowa sprawiła, że Francuzi dopisali sobie kolejne trzy punkty.
Pod koniec meczu Michael Olise okazał się katem Belgów. Fot. PAP/EPA
Reprezentacja Francji pod wodzą Zinedine Zidane była dotąd powtarzalna. Les Bleus nie przegrali trzech ostatnich spotkań, a jeśli już strzelali, to tylko jedną bramkę i zazwyczaj dobrze bronili. W pierwszym meczu z Belgią decydującego gola na sam koniec rywalizacji zdobył Michael Olise. Poniedziałkowy rewanż na Stade de France wyglądał już nieco inaczej.
Zepchnięci w pole karne
Po pierwsze - gospodarze ponownie mieli większy procent posiadania piłki, ale mecz był wyrównany. Czerwone Diabły odgryzały się, więc statystyka strzałów była podobna. Po drugie - zrobiły to skutecznie i gola w pierwszej połowie zdobył Dodi Lukebakio. Po trzecie zaś - Francuzi pod wodzą Zidane nie mieli jeszcze sytuacji, że musieli odrabiać straty. Zatem druga część gry była dla nich prawdziwym sprawdzianem, który… zdali perfekcyjnie.
Piłkarze Les Bleus wrzucili kolejne bieg w swojej rozpędzającej się limuzynie z gatunku F1 i dosłownie zepchnęli Belgów do rozpaczliwej obrony. A co najważniejsze - zaczęli trafiać do siatki. Najpierw w 77 minucie gola strzelił Desire Doue, który świetnie się obrócił i lewą nogą precyzyjnie uderzył. Cztery minuty później gospodarze byli już na prowadzeniu za sprawą Rayana Cherkiego. Pod koniec meczu dwie bramki dołożył jeszcze Michael Olise. Pogrom gości na Stade de France!
Belgowie? Żadnego celnego strzału w drugiej połowie! Zinedine Zidane może być zadowolony ze swojego pierwszego zgrupowania z reprezentantami. Francuzi po czterech meczach mają 10 punktów na koncie.
Pojedynek rodaków
Drugie starcie w tej grupie, czyli mecz Włochów z Turkami, był także starciem trenerów z Półwyspu Apenińskiego. Roberto Mancini okazał się lepszy od Vincenzo Montelli. Azzurri zwyciężyli 3:1, ale wynik nie odzwierciedla przebiegu spotkania, zwłaszcza pierwszej połowy. Wtedy najlepszym na boisku był Gianluigi Donnarumma, który uchronił swój zespół przed stratą gola. Gospodarze schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.
Włosi w drugiej zagrali bardziej ofensywnie i na stratę gola odpowiedzieli dwoma kolejnymi. Azzurri wciąż muszą walczyć o awans, ponieważ Belgowie mają tylko punkt straty, a w listopadzie obie reprezentacje zagrają ze sobą.
Miłosz Cebo
Poniedziałek, 5 października
DYWIZJA A0:1 – Lukebakio (35), 1:1 – Doue (77), 2:1 – Cherki (81), 3:1 – Olise (88), 4:1 – Olise (90+1)
◾ Włochy – Turcja 3:1 (1:0)
1:0 – Scamacca (26), 1:1 – Simsir (61), 2:1 – Calafiori (64), 3:1 – Esposito (87)
|
1. Francja |
4 |
10 |
7:2 |
|
2. Włochy |
4 |
7 |
8:5 |
|
3. Belgia |
4 |
6 |
6:5 |
|
4. Turcja |
4 |
0 |
2:11 |
◾ Ukraina – Węgry 1:2 (0:0)
0:1 – Toth (52), 1:1 – Yaremchuk (83), 1:2 – Csinger (85)
|
1. Irlandia Północna |
4 |
8 |
4:0 |
|
2. Węgry |
4 |
7 |
3:2 |
|
3. Ukraina |
4 |
4 |
2:5 |
|
4. Gruzja |
4 |
2 |
0:2 |
DYWIZJA C
0:1 – Daskevics (57), 1:1 – Kosti (70), 2:1 – Edwards (90+4)
◾ Czarnogóra – Armenia 0:0
|
1. Czarnogóra |
4 |
10 |
7:4 |
|
2. Cypr |
4 |
7 |
5:3 |
|
3. Armenia |
4 |
4 |
4:5 |
|
4. Łotwa |
4 |
1 |
2:6 |
