Porażki, awanse i baraże

Zakończyły się zmagania w europejskich grupach eliminacyjnych do mistrzostw świata w Ameryce Północnej.

Thomas Tuchel (z prawej) bezbłędnie radzi sobie w roli selekcjonera. Fot. Paul Chesterton/Focus Images/MB Media/PressFocus

ELIMINACJE MŚ

Zakończona faza grupowa eliminacji do mistrzostw świata przyniosła sporo emocji, choć w większości przypadków faworyci nie zawiedli. Tak było w przypadku Anglików. Synowie Albionu podchodzili do rywalizacji w eliminacjach jako mała niewiadoma. Pewne oczywiście było to, że mają w drużynie świetnych piłkarzy. Trudno było jednak wywróżyć, jak zespół będzie prezentował się pod okiem nowego selekcjonera, Thomasa Tuchela. W końcu Niemiec po raz pierwszy w karierze przejął stery w reprezentacji, wcześniej osiągając sukcesy z Borussią Dortmund, PSG, Chelsea i Bayernem.

Eksperyment ten okazał się udany, ponieważ Anglicy w ośmiu spotkaniach eliminacyjnych nie stracili nawet jednej bramki (jako jedyny zespół w całych zmaganiach), wygrywając wszystkie spotkania. Tuchel sprawił, że dobry zespół prowadzony przez lata przez Garetha Southgate’a stał się niezwyciężoną maszyną. Bramkarze Jordan Pickford i Dean Henderson nie mieli wiele pracy, gdyż piłkarze z pola grali bezbłędnie.

– Mamy ustalone standardy, szczególnie podczas ostatnich kilku zgrupowań. Sądzę, że jakość naszej drużyny jest bardzo duża. Jeśli spojrzy się na wyjściowy skład i na piłkarzy, którzy wchodzą z ławki, to jasne staje się to, że lecimy na mundial jako jedni z faworytów. Za nami świetny rok z nowym trenerem i teraz czekamy na 2026! – powiedział po zakończeniu eliminacji kapitan zespołu Harry Kane, drugi najlepszy strzelec eliminacji, który ośmiokrotnie wpisywał się na listę strzelców.

Ogromna presja

Pod tym względem angielskiego snajpera wyprzedził Erling Haaland, którego wynik strzelecki jest nie z tej ziemi. W ośmiu meczach eliminacyjnych zdobył 16 (!) goli. Jest obecnie  nieprawdopodobnym piłkarzem, którego nie da się zatrzymać. Był on liderem zespołu, który w eliminacjach radził sobie fenomenalnie. Norwegowie – podobnie jak Anglicy – także awansowali na mistrzostwa świata, nie tracąc punktu. A przecież to wcale nie było takie oczywiste, bo w grupie mierzyli się z Włochami, których nie można lekceważyć, nawet jeśli są w nie najlepszej formie.

Podopieczni Stale Solbakkena nie robili sobie nic z konkurencji. Szli przez eliminacje jak walec, rozjeżdżając kolejnych rywali. Do historii przejdzie mecz u siebie z Mołdawią, który zakończył się wynikiem 11:1, ale przecież Norwegia zmiażdżyła też ekipę z Italii, dwukrotnie pokonując ją trzema bramkami różnicy (3:0 u siebie, 4:1 na wyjeździe). Ofensywna siła zespołu ze Skandynawii była zachwycająca – w sumie zdobył on 37 goli, a stracił tylko 5. To wynik wręcz nieprawdopodobny!

Dlatego już teraz norweska prasa domaga się informacji w sprawie przedłużenia kontraktu z selekcjonerem. Solbakken przedłużył umowę z norweską federacją wiosną 2023 roku i wówczas pojawiały się sceptyczne głosy w sprawie tej decyzji, ponieważ reprezentacja spisywała się poniżej oczekiwań. Teraz, gdy po 28 latach powróci na mundial, trener już dostaje pytania, czy jego umowa, która obowiązuje do końca przyszłorocznych mistrzostw, zostanie przedłużona. – Nie chcę, żeby to był kolejny powód do stresu. W tej pracy presja jest ogromna i naprawdę muszę być skupiony tylko na futbolu – przekazał Solbakken, odpowiadając na przedwczesne pytania w sprawie umowy.

Wiara czyni cuda?

Norwegowie śnić się będą wspomnianym Włochom. W trakcie eliminacji zespół przejął Gennaro Gattuso. Włosi nie byli zadowoleni z tego, że Luciano Spalletti na „dzień dobry” przegrał 0:3 ze Skandynawami, więc szybko zatrudnili byłego pomocnika Milanu. Gattuso miał uratować Italię, poprowadzić ją do zajęcia pierwszego miejsca, ale także poległ. Gdy w ostatniej kolejce zmierzył się z Norwegami, jego zespół nie miał najmniejszych szans. Choć pierwszą połowę wygrał 1:0, to w drugiej przegrał 0:4. Jeszcze w szatni po meczu z ekipą Solbakkena Gattuso próbował podbudować zespół na nadchodzące baraże. – Jesteście silni, ale musicie w to uwierzyć – powiedział do swoich piłkarzy, co wychwyciła La Gazzetta dello Sport, która z jego przemową się nie zgadza – Włoscy dziennikarze uważają, że ich zespół narodowy jest niezły pod względem sportowym, ale beznadziejny pod względem psychicznym.

Fantastyczni piłkarze

Podobnie jak Norwegowie, po 28 latach na mistrzostwa świata wracają Szkoci. Cóż jednak musieli przeżyć kibice z północy Wielkiej Brytanii, żeby ostatecznie móc cieszyć się z awansu! W ostatniej kolejce podopieczni Steve’a Clarke’a grali z Duńczykami w Glasgow. Było to bezpośrednie starcie o mundial. Jeśli mecz zakończyłby się remisem lub wygraną Danii, goście zajęliby pierwsze miejsce w grupie. Jeśli natomiast Szkoci zdobyliby trzy punkty, to wyprzedziliby skandynawską ekipę na ostatniej prostej.

Mecz przyniósł prawdziwy rollercoaster emocji – od 3 minuty gospodarze prowadzili 1:0 po genialnej przewrotce Scotta McTominaya. W drugiej połowie rywale doprowadzili do wyrównania, a po chwili… Szkocja grała w przewadze zawodnika. Znów wyszła na prowadzenie i znów... je utraciła. Dopiero w doliczonym czasie zdobyła dwa gole i przełamała złą passę, dostając się na mundial jako druga brytyjska ekipa.

– Na początku eliminacji mówiłem, że czuję presję związaną z tym, że chcemy przywrócić Szkocji radość z udziału w mistrzostwach świata. Teraz więc ta presja spadła z moich barków. Mam fantastyczną grupę piłkarzy. Nigdy się nie poddali. Od dawna powtarzałem, że są bardzo dobrzy i bardzo zdeterminowani, żeby dobrze reprezentować narodowe barwy – opowiadał po wymagającym meczu z Danią opiekun Szkotów.

Kij ma oczywiście dwa końce, więc gdy w Szkocji rozpoczęto świętowanie, w Danii zapanował smutek, ponieważ zagorzali kibice kadry Briana Riemera pod koniec wtorkowego meczu zapewne zastanawiali się, co spakują do walizki przed wylotem do Ameryki Północnej na mundial. W ostatniej chwili zostali ograbieni z marzeń.

2 mecze, 5 goli

Podobne uczucia musiały towarzyszyć fanom z Węgier. W ostatniej kolejce ich ulubieńcy mierzyli się z Irlandczykami. Do 6 minuty doliczonego czasu drużyna prowadzona przez Marco Rossiego była na drugim miejscu w tabeli, które gwarantowało baraże. Remisowała 2:2 i musiała tylko wytrwać do ostatniego gwizdka. Tego zadania nie udało się jej wykonać, bo rzutem na taśmę Troy Parrott pokonał Denesa Dibusza i sprawił, że Irlandia wygrała 3:2. To z kolei spowodowało, że Węgrzy spadli na trzecie miejsce, a w barażach zagra ekipa Heimira Hallgrimssona. Jeśli w barażach jej się powiedzie, powróci do mistrzostw świata po 24 latach przerwy.

Twarzą potencjalnego awansu będzie oczywiście Troy Parrott. Golem w doliczonym czasie przeciwko Węgrom skompletował hat trick. Samodzielnie poprowadził więc drużynę do wygranej. Co więcej, kilka dni wcześniej zapewnił reprezentacji trzy punkty w rywalizacji z Portugalią (pierwsze miejsce w grupie), dwukrotnie trafiając do siatki w wygranym 2:0 meczu. W ten sposób 23-latek w dwóch meczach ustrzelił połowę wszystkich zdobytych do tej pory przez siebie goli w narodowych barwach.

Dzień po spotkaniu z Węgrami rozmawiał z BBC i opowiadał o swoich emocjach. – Zwycięskiego gola oglądałem z 500 razy. Nie mogę przez to spać, ponieważ myślę o tym na okrągło. Zdobyłem w karierze parę goli, ale żaden nie był tak ważny, jak ten ostatni. Zazwyczaj nie bywam emocjonalny, ale tym razem… płakałem po raz pierwszy od lat. Pierwszy raz w życiu poczułem coś takiego – opisywał napastnik AZ Alkmaar, który w tym sezonie Eredivisie zdobył 6 goli w 7 meczach. Po takim finiszu Parrott, ale też cała irlandzka drużyna, ma ochotę sprawić niespodziankę w barażach i polecieć na mundial.

Kacper Janoszka

 GRUPA A

1. Niemcy

6

15

16:3

2. Słowacja

6

12

6:8

3. Irlandia Płn.

6

9

7:6

4. Luksemburg

6

0

1:13

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA B

1. Szwajcaria

6

14

14:2

2. Kosowo

6

11

6:5

3. Słowenia

6

4

3:8

4. Szwecja

6

2

4:12

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA C

1. Szkocja

6

13

13:7

2. Dania

6

11

16:7

3. Grecja

6

7

10:12

4. Białoruś

6

2

4:17

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA D

1. Francja

6

16

16:4

2. Ukraina

6

10

10:11

3. Islandia

6

7

13:11

4. Azerbejdżan

6

1

3:16

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA E

1. Hiszpania

6

16

21:2

2. Turcja

6

13

17:12

3. Gruzja

6

3

7:15

4. Bułgaria

6

3

3:19

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA F

1. Portugalia

6

13

20:7

2. Irlandia

6

10

9:7

3. Węgry

6

8

11:10

4. Armenia

6

3

3:19

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA G

1. Holandia

8

20

27:4

2. Polska

8

17

14:7

3. Finlandia

8

10

8:14

4. Malta

8

5

4:19

5. Litwa

8

3

6:15

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA H

1. Austria

8

19

22:4

2. BiH

8

17

17:7

3. Rumunia

8

13

19:10

4. Cypr

8

8

11:11

5. San Marino

8

0

2:39

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA I

1. Norwegia

8

24

37:5

2. Włochy

8

18

21:12

3. Izrael

8

12

19:20

4. Estonia

8

4

8:21

5. Mołdawia

8

1

5:32

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA J

1. Belgia

8

18

29:7

2. Walia

8

16

21:11

3. Macedonia Płn.

8

13

13:10

4. Kazachstan

8

8

9:13

5. Liechtenstein

8

0

0:31

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA K

1. Anglia

8

24

22:0

2. Albania

8

14

7:5

3. Serbia

8

13

9:10

4. Łotwa

8

5

5:15

5. Andora

8

1

3:16

1 – awans, 2 – baraże

 GRUPA L

1. Chorwacja

8

22

26:4

2. Czechy

8

16

18:8

3. Wyspy Owcze

8

12

11:9

4. Czarnogóra

8

9

8:17

5. Gibraltar

8

0

3:28

1 – awans, 2 – baraże

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się