Porażka z samym sobą
ZDANIEM EKSPERTA - Artur Siódmiak, medalista mistrzostw świata
Artur Siódmiak. PressFocus
- Węgrzy byli do ogrania, bo nie prezentowali się najlepiej. Było dużo bojaźni, wiele przypadkowości. Jeśli się popełnia 14 błędów, trudno myśleć o zwycięstwie. Do pewnego momentu bardzo dobrze pracowaliśmy w obronie, dobrą zmianę w bramce dał Wałach, ale to wszystko poszło w piach. Wypracowaliśmy wiele sytuacji sam na sam, których nie potrafiliśmy zamienić na bramki. Niektóre straty można było wytłumaczyć, ale piłek wyrzucanych poza boisko -już nie. Tak nie można grać! Ten mecz przegraliśmy na własne życzenie i to we frajerski sposób. Owszem, to spotkanie rozstrzygnęło się w ostatnich 10 minutach, ale główną przyczyną porażki byliśmy my sami. Zawiedli skrzydłowi, którzy rzucili jedną bramkę. Kołowi pudłowali na potęgę, mimo że mieli czyste okazje i z tego wynikała bojaźliwość. Pietrasik kompletnie zagubiony w obronie, o której nie ma pojęcia. Plusy? Paterek na środku rozegrania, Widomski na prawym rozegraniu i to właściwie tyle.
Notował (mha)
