Porażka wszystko pozamiata
Jedno z najważniejszych, jeśli nie najważniejsze, spotkanie w tym sezonie rozegrają w poniedziałek Sośnica Gliwice i Tauron Ruch Szczypiorno Kalisz.
Wszystkie alarmy w Gliwicach pracują na maksymalnych obrotach. Fot. Orlen Superliga
ORLEN SUPERLIGA KOBIET
Gliwicko-kaliskie starcie będzie miało ogromne znaczenie w kontekście walki o utrzymanie. Oba zespoły zajmują ostatnie miejsca w tabeli, jednak powiedzieć, że sytuacja siódemki z Kalisza jest ciężka, to nic nie powiedzieć.
Decydujący mecz
Podopieczne trenera Ivo Vavry tracą do Gliwiczanek aż 8 punktów i strata nawet punktu oznaczać będzie definitywne pożegnanie z nadziejami na unikniecie degradacji do Ligi Centralnej. - W poniedziałek gramy decydujący mecz sezonu. Jeśli przegramy, to będzie pozamiatane. Jest ciężko, ale wiadomo - jedziemy po trzy punkty dające nam życie. Jesteśmy dobrze przygotowani do tego meczu, pytanie, co zrobią dziewczyny? - mówi czeski szkoleniowiec Kaliszanek, a te zapewniają, że nie wywiesiły jeszcze białej flagi, tym bardziej że przed dwutygodniową przerwą reprezentacyjną pokonały u siebie Start Elbląg. Trzecie zwycięstwo w sezonie mocniej rozjarzyło tlące się światełko w tunelu.
Grają o wszystko
- Dla nas ten mecz znaczy naprawdę wszystko. Każda z nas musi zagrać na swoim najwyższym poziomie, żeby wynik w Gliwicach był po naszej stronie – podkreśla kaliska skrzydłowa Magdalena Widuch, przyznając, że ostatnie dwa tygodnie były czasem bardzo intensywnej pracy. - Dłuższa przerwa nie wybiła nas z rytmu. Zregenerowałyśmy się, trochę odpoczęłyśmy, a potem ruszyłyśmy ostro poprawiać elementy, które mogą nam pomóc w decydującej fazie sezonu - dodaje Widuch.
Karla bije się do końca
Podobnie o przygotowaniach do wyjazdu do Gliwic wypowiada się obrotowa Karolina Jasinowska, podkreślając, że zespół skupiał się przede wszystkim na wyeliminowaniu błędów z wcześniejszych spotkań. - Za nami intensywny okres pracy. Dużo uwagi poświęciłyśmy temu, żeby poprawić elementy, które wcześniej sprawiały nam problemy. Wiemy, o co gramy i wiemy, że przed nami cztery najważniejsze mecze sezonu. Ten w Gliwicach jest pierwszym z nich. Jedziemy tam walczyć o trzy punkty. Absolutnie nie zwieszamy głów, tylko do końca bijemy się o utrzymanie - mocno akcentuje Karla.
Szansa na przełamanie
W tym sezonie oba zespoły rywalizowały już dwukrotnie i w obu przypadkach górą była Sośnica. W spotkaniu 6. serii w Gliwicach wygrały 34:29, a w ramach 15. serii 34:28. Poniedziałkowa (18.00) konfrontacja to szansa na przełamanie niekorzystnej passy z tym rywalem. - Czeka nas niełatwe zadanie, ale po zwycięstwie z Elblągiem i jego sobotniej porażce z Galiczanką Lwów wróciła wiara, że - w tej wydawałoby się beznadziejnej sytuacji -możemy jeszcze coś zrobić. Do Gliwic jedziemy w dniu meczu, bo to tylko trzy godziny drogi. Generalnie dobrze mi się grało w Gliwicach. Z Ruchem jeszcze tam nie przegrałem. Mam nadzieję, że tym razem też tak będzie, oczywiście, jeśli zagramy najlepiej jak potrafimy. A potrafimy! - dodaje trener Vavra.
O być albo nie być
W Gliwicach również włączone są wszystkie alarmy, a mobilizacja jest na najwyższym poziomie. Wiedza, że wygrywając z Kaliszankami „topi się” ich nadzieja na utrzymanie, a zwiększa szansa na utrzymanie bez konieczności rozgrywania spotkań barażowych z wicemistrzem Ligi Centralnej – vide wspomniana już wpadka Startu z Galiczanką – jest ekscytująca. - Powtarzam się, że ale dla nas każdy mecz jest o być albo nie być – przyznaje trener Sośnicy, Michał Kubisztal. - Nie ma co ukrywać, że ewentualna porażka ustawi nas w bardzo trudnej sytuacji, natomiast zwycięstwo ostatecznie zamknie temat utrzymania i zostanie tylko walka o uniknięcie baraży. To będzie już tylko rywalizacja z Elblągiem. Wiemy też, że dla Kalisza każdy mecz jest o życie. Jeśli pozwolimy mu uwierzyć, że jest w stanie cokolwiek w Gliwicach zrobić, to do końca sezonu będziemy się okrutnie męczyć. Jeśli natomiast od początku będziemy w stanie narzucić Kaliszowi nasz styl grania, nasze warunki, to szybko wybijemy mu z głowy nadzieje na cokolwiek. Po dobrym i zwycięskim styczniu niepotrzebnie zaczęliśmy kalkulować. To był nasz największy błąd, po którym wpadliśmy w spiralę porażek. Mam nadzieję, że po długich analizach oraz rozmowach z drużyną nie powtórzymy już dzisiaj tych błędów i punkty zostaną u nas.
Zbigniew Cieńciała
