Porażka trudna do zaakceptowania

Załamani piłkarze Newcastle nie wykorzystali potknięcia PSG. Fot. PAP/EPA
Porażka trudna do zaakceptowania
Newcastle miało nadzieję na awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, jednak nie skorzystało z szansy od losu.
GRUPA F
Przed rozpoczęciem środowych spotkań sprawa awansu do kolejnej fazy zmagań była otwarta. Tylko Borussia Dortmund mogła czuć się pewna, zajmując przed kolejką pierwsze miejsce z odpowiednim zapasem punktów nad rywalami. Natomiast wciąż niepewne gry dalej było wielkie PSG, które teoretycznie mogło zostać wyprzedzone przez AC Milan lub Newcastle. Ostatecznie paryżanie wyszarpali awans, jednak niewiele brakowało do tego, żeby pożegnali się z grą w Lidze Mistrzów już na etapie fazy grupowej. Podopieczni Luisa Enrique zremisowali z Borussią na wyjeździe, co oznaczało, że wciąż w tej pośredniej potyczce jest Newcastle. Zespół z Wielkiej Brytanii musiał jednak wygrać z Milanem, a tego celu nie udało się zrealizować.
Dobry start
Drużyna z Anglii dowodzona przez Eddiego Howe’a walczyła z całych sił o to, aby na ostatniej prostej ekipę z Francji wyprzedzić. Bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie z Milanem, bo po pierwszej połowie prowadziła 1:0 po genialnym trafieniu Joelintona. Brazylijczyk przyjął piłkę przed polem karnym i bez zastanowienia uderzył na bramkę, pozostawiając golkipera Mike’a Maignana bez szans. Newcastle grało tak dobrze, że trudno sobie było wyobrazić, że po zmianie stron cokolwiek mogłoby ulec zmianie. Mimo wszystko marzenia 4-krotnych mistrzów Anglii legły w gruzach. W 59 minucie do wyrównania doprowadził Christian Pulisic, a w 84 minucie wynik meczu ustalił Samuel Chukwueze. Tym samym to zespół Stefano Pioliego zrównał się punktami z PSG, ale nie wyprzedził go przez gorszy bilans w meczach bezpośrednich. Gdyby to Newcastle wygrało, paryżanie byliby za burtą, ponieważ w dwumeczu z Anglikami przegrali 1:4 i zremisowali. Mimo wszystko mediolańczycy mają swoją nagrodę pocieszenia w postaci awansu do Ligi Europy. Natomiast Eddie Howe wraz ze swoją drużyną zakończył w środowy wieczór przygodę w europejskich pucharach.
Boli jak zwykle
- Jestem niesamowicie rozczarowany. Jest to naprawdę trudne do zaakceptowania. Po bardzo dobrej pierwszej połowie wydawało się, że wszystko się ułoży. W drugiej połowie szukaliśmy drugiego gola i jestem niepocieszony pierwszą bramką, którą straciliśmy. Wydaję mi się, że był to kluczowy moment – powiedział po spotkaniu szkoleniowiec „Srok”. Podczas konferencji prasowej widać było, że Eddie Howe jest realnie zdruzgotany wynikiem. – Ból jest niezmienny, niezależnie od tego, w jakich rozgrywkach bierze się udział. Za każdym razem boli tak samo, gdy przegrywasz. Jestem jednak wystarczająco twardy, żeby to przyjąć. Muszę patrzeć na to, co będzie się działo w przyszłości – stwierdził 46-letni szkoleniowiec.
Mimo bólu Newcastle może być chociaż częściowo zadowolone. Drużna pokazała się z bardzo dobrej strony w prestiżowych rozgrywkach, w których brakowało jej od wielu lat. Ostatni raz mogliśmy oglądać ten zespół w Lidze Mistrzów 20 lat temu. To samo czują także kibice klubu, którzy po spotkaniu pokazali wsparcie dla przegranych piłkarzy. – Fani widzieli zespół, który dał z siebie wszystko pomimo bardzo trudnych okoliczności. Ich miłość do piłkarzy jest niezwykła, a oni tego teraz potrzebują. Wydaję mi się, że nie ma w ludziach innych emocji, niż chęć wsparcia zespołu po to, aby stworzyć odpowiednią atmosferę do wygrywania następnych meczów – stwierdził Eddie Howe po przegranym starciu.
Kacper Janoszka
Borussia Dortmund – Paris Saint-Germain 1:1 (0:0)
1:0 – Adeyemi (51), 1:1 – Zaire-Emery (56)
Newcastle United – AC Milan 1:2 (1:0)
1:0 – Joelinton (33), 1:1 – Pulisic (59), 1:2 – Chukwueze (84)

