Poprzeczka spada jak zaklęta

W Szczecinie Piotr Lisek już szósty raz w tym sezonie zakończył zawody z wynikiem 5,72.

Piotr Lisek w Szczecinie straszył poprzeczkę, ale nie poprawił swojego najlepszego wyniku w sezonie. Fot. PAP/Marcin Bielecki

Środowy Memoriał Wiesława Maniaka - w randze World Athletic Continental Tour Bronze - miał umiarkowanie ciekawą obsadę, zabrakło przede wszystkim największych polskich gwiazd. Poza jedną - Piotrem Liskiem. Mieszkańcowi Szczecina nie wypadało opuścić „domowe” zawody. Trzykrotny medalista mistrzostw świata w skoku o tyczce (2015-19) wciąż co prawda nie zaliczył minimum kwalifikacyjnego na czempionat globu w Tokio (13-21 września), ale ma już praktycznie pewny bilet do Japonii z rankingu „Race to Tokyo”.

W Szczecinie 33-letni tyczkarz już szósty raz w tym sezonie zakończył zawody z wynikiem 5,72 - raz skoczył wyżej, 5,73. Trzy próby na kwalifikacyjnej wysokości 5,82 znów były nieudane, poprzeczka uparcie spadała. - Złośliwi twierdzą, że 5,72 to mój sufit. Nie wiem, być może. Czuję, że w każdym starcie jestem blisko. Myślę, że w tym roku będę skakał wyżej - powiedział Lisek.

Mistrz Europy z Amsterdamu (2006) Robert Sobera pokonał 5,22 w pierwszym skoku, ale odpadł już na 5,37.

Dobrą obsadę miał konkurs dyskoboli, który wygrał szósty na listach światowych Brytyjczyk Lawrence Okoye - 66,81, przed słabszym z braci Aleknów (Mykoła to rekordzista świata) Martynasem - 62,39. Trzecie miejsce zajął Oskar Stachnik z wynikiem 62,05 m, który nie poprawił jego niepewnej pozycji w rankingu do MŚ.

Konkurs kulomiotów wygrał reprezentujący Włochy Nick Ponzio (wraca w tym roku po zawieszeniu za unikanie testów antydopingowych) z przeciętnym rezultatem 20,63; Szymon Mazur był trzeci - 19,06.

Trzecia na metę biegu na 100 m przez płotki wpadła Klaudia Wojtunik w czasie 12,97, która wciąż potrzebuje kilku szybszych biegów, by zapewnić sobie udział w MŚ. - Liczę, że mistrzostwa świata są w zasięgu. Wróciłam, jestem w stanie szybko biegać. Nie mogę się doczekać następnych startów. Uczę się cierpliwości, te perypetie, które przechodzę, zdrowotne i inne dużo mnie uczą - mówiła 26-letnia płotkarka w TVP Sport. Wygrała Kubanka Greisys Roble - 12,89.

Rozczarowaniem zakończył się - zanim się na dobre zaczął - występ Alberta Komańskiego na 200 metrów. Utalentowany sprinter popełnił falstart i został zdyskwalifikowany; wygrał Jamajczyk Bryan Levell - 20,26. Czwarty czas dnia zanotował zwycięzca biegu B Patryk Wykrota - 20,79.

Trzecia na mecie 400 metrów finiszowała Aleksandra Formella - 52,42 (wygrała Leni Shida z Ugandy - 52,21), a w rywalizacji panów na dystansie okrążenia Kajetan Duszyński był czwarty 45,70; wygrał o prawie sekundę szybszy Australijczyk Reece Holder - 44,78.

Biegi na 100 m wygrali Kanadyjka Sade McCreath - 11,27 i Jamajczyk Ryiem Forde - 10,07; wśród mężczyzn nie było żadnego polskiego sprintera. Kolejne mityngi „brązowej” klasy - piątkowy w Olsztynie i sobotni w Białymstoku - odbędą się już z liczniejszym udziałem „gospodarzy”; w tym drugim na dystansie 300 metrów formę przed startem w Diamentowej Lidze w Chorzowie (16 sierpnia) sprawdzi m.in. Natalia Bukowiecka.

Tomasz Mucha