Poprawka na celująco

Wygrywając drugie spotkanie, Sośnica zapewniła sobie dalsze występy w elicie. Brawa pełnej hali nagrodziły ambitną postawę obu śląskich drużyn.

Radości Gliwiczanek trudno się dziwić... Fot. FB/Sośnica Gliwice

BARAŻ O ORLEN SUPERLIGĘ KOBIET

Zdecydowany faworyt barażowych pojedynków nie zawiódł oczekiwań swoich kibiców. Choć po tylko jednobramkowym zwycięstwie w Żorach wydawało się, że wicemistrzynie Ligi Centralnej mogą w rewanżu zaskoczyć przedostatni zespół Orlen Superligi na jego parkiecie, to dość szybko okazało się, że dystans do przedstawicielek elity jest spory. Pretendentki dzielnie trzymały się przez kwadrans, potem gospodynie złapały rytm i do przerwy wyrobiły sobie bezpieczną, czterobramkową przewagę. W drugiej połowie jeszcze bardziej podkręciły tempo, a dwie serie po 6 goli nie pozostawiły złudzeń, kto zasługuje na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. - Czujemy radość. Kamień spadł nam z serca, bo na własne życzenie sezon wydłużyłyśmy sobie, jak tylko mogłyśmy – cieszyła się gliwicka środkowa Karolina Mokrzka. - Zagrałyśmy dobry mecz i nie pozostawiłyśmy Żorom cienia nadziei, że mogą nam coś zrobić. Teraz pozostaje nam łyk szampana i sporo dobrej zabawy.

Zbigniew Cieńciała

GŁOS TRENERÓW

Anna NIEWIADOMSKA: - Mecz był bardzo ciężki. Chyba jego obciążenie było za duże. Starałyśmy się nawiązać walkę i dosyć długo nam się to udawało. Potem wystarczyło 13 minut, aby Sośnica nam odskoczyła i kontrolowała mecz, aczkolwiek nie poddałyśmy się i walczyłyśmy do końca. Jestem zadowolona z dwumeczu i wicemistrzostwa Ligi Centralnej, bo na początku sezonu nie taki był nasz cel. Teraz zabrakło nam doświadczenia, ale w przyszłym sezonie, po takim jak teraz był, będziemy chciały już bezpośrednio awansować do Superligi.

Michał KUBISZTAL: - Myślę, że wygraliśmy zasłużenie. Mecz w Żorach był swego rodzaju badaniem sił, powrotem do rytmu grania, bo mieliśmy trzytygodniową przerwę, która nas wybiła. W rewanżu widzieliśmy już taki zespół, jaki grał w Superlidze i różnica była widoczna. W przerwie musieliśmy dokonać korekt, zagęścić środek boiska, zmienić obronę. Później, gdy prowadziliśmy 10 bramkami, a była dopiero 40 minuta, z tyłu głowy miałem, żeby zachować spokój, bo sam grając tyle lat widziałem już różne cuda inie takie odrabianie strat. Teraz trochę odpoczniemy, „ochłodzimy” głowy, delikatnie przebudujemy zespół i w przyszłym sezonie powalczymy o coś więcej.


◼ SPR Sośnica Gliwice - MTS Żory 31:21 (16:12)

SOŚNICA: Glosar 1, Wawrzynkowska – Guziewicz 2, Tukaj, Andronik 4, Leśniak 1, Dmytrenko 2, Kaczmarek 2, Mokrzka 6, Szczotka 1/1, Skubacz 2, Strózik 3, Kozimur 5, Pilkauskaite 2. Kary: 12 min. Trener Michał KUBISZTAL.

MTS: Rusin, Opelt – Donets 1, Maziarek, Kocińska 3, Rusin, Marcinek, Wołczyk (CZK, 48 min - faul), Kanicka 2, Ostenda, Mazurkiewicz 8/3, Gardian 5, Sójka, Opara 1, Szymańska 1. Kary: 6 min. Trenerka Anna NIEWIADOMSKA.

Sędziowali: Miłosz Lubecki (Ustrzyki Dolne) i Mateusz Pieczonka (Krosno). Widzów 290.

Przebieg meczu: 1:0 (1), 1:1 (2), 3:2 (3), 3:4 (5), 6:4 (8), 6:6 (10), 8:8 (13), 13:8 (21), 13:10 (24), 15:11 (26), 16:12 (30), 17:13 (32), 24:13 (42), 24:16 (46), 30:16 (55), 31:21 (60).


W pierwszym meczu 31:30; utrzymanie Sośnicy.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się