Poprawić bilans

Drużyna znad Kaczawy jeszcze nigdy nie wygrała w Stalowej Woli.

Michał Kaczmar (z prawej, w wyskoku) jest kolejnym piłkarzem Miedzi, który dostał szansę debiutu na zapleczu ekstraklasy. Fot. Ernest Kołodziej/miedzlegnica.eu

MIEDŹ LEGNICA

Ostatnia porażka na własnym stadionie z GKS-em Tychy nie tylko nadszarpnęła reputację drużyny trenera Ireneusza Mamrota, ale również wypchnęła ją ze strefy bezpośredniego awansu do PKO BP Ekstraklasy. W tej chwili Zielono-niebiesko-czerwoni tracą trzy „oczka” do Arki Gdynia i aż osiem punktów do popularnych „Słoników” z Niecieczy, który prowadzą w tabeli.

O pierwszy komplet

Dzięki wygranej (4:2) na początku bieżącego sezonu drużyna znad Kaczawy uzyskała dodatni bilans dotychczasowych, bezpośrednich meczów ze „Stalówką”. Lipcowe zwycięstwo było też najwyższym triumfem legniczan nad ekipą z województwa podkarpackiego. Teraz „Miedzianka” powalczy o pierwszy w historii komplet punktów w Stalowej Woli.

Po raz pierwszy zespół znad Kaczawy zmierzył się ze Stalą Stalowa Wola na zapleczu ekstraklasy 27 września 1989 roku. Wygraną Zielono-czarnym zapewnił wówczas gol Mariusza Stelmacha w końcówce spotkania. Miedź zagrała w tym spotkaniu w składzie: Wichłacz - Cymbała, Kajdan, Wałowski, Pisz - Gajdzis, Muranowicz, Sitko (75. Bzdyk), Michalski - Baziuk, Kochanek. W rewanżu wygraną Miedzi zapewnił Sławomir Wałowski, który w 51 minucie wykorzystał rzut karny.

W następnym sezonie drużyna znad Kaczawy dwukrotnie podzieliła się punktami z zespołem z Podkarpacia. W Legnicy prowadzenie gościom dał ukraiński napastnik Wołodymyr Jurczenko, a wyrównał Mirosław Prokop. W Stalowej Woli natomiast bramki nie padły w dużej mierze dzięki bramkarzowi gości Dariuszowi Płaczkiewiczowi, który w 72 minucie meczu obronił rzut karny wykonywany przez Tomasza Jasinę – tak, tego samego, który od lat pracuje w TVP Sport. Remis był tym cenniejszy, że od 68 minuty goście grali w dziesiątkę po czerwonej kartce Grzegorza Kochanka.

Długa przerwa

Kolejne pojedynki obu zespołów miały miejsce dopiero w sezonie 2006/07, gdy były beniaminkami na zapleczu elity. W rundzie jesiennej Miedź wygrała u siebie po zaciętym spotkaniu 3:2. Prowadzenie przyjezdnym w 20 minucie dał Janusz Iwanicki, pięć minut później wyrównał Damian Misan. Tuż przed przerwą Łukasz Mariak obronił rzut karny wykonywany przez Jacka Maciorowskiego, Stal wyszła jednak na ponowne prowadzenie w 67 minucie za sprawą gola Kamila Gęśli. Finisz należał jednak do legniczan, a zwycięstwo zapewniły im bramki Sebastiana Ziajki i Dominika Płazy. W rewanżu Paweł Kowalczyk i Rafał Dopierała zapewnili zwycięstwo Zielono-czarnym, zaś Miedź spadła z ówczesnej II ligi. Dotychczasowy bilans meczów Miedzi ze „Stalówką” to trzy zwycięstwa legniczan, dwie wygrane Stali, dwa remisy. Bramki 9:8 dla zespołu znad Kaczawy.

Stawia na młodzież

Ostatnimi czasy trener legniczan Ireneusz Mamrot coraz częściej sięga po piłkarzy o statusie młodzieżowca. Regularnie gra Iwo Kaczmarski (16 meczów, 3 gole), pewniakiem był Wiktor Bogacz (11 meczów, 3 gole), ale doznał poważnej kontuzji na początku listopada. Debiuty za sobą mają już 18-letni Oliwier Szymoniak (cztery mecze) oraz o dwa lata starszy Michał Kaczmar (dwa mecze). – Trener Ireneusz Mamrot zauważył mnie, uczestniczę w treningach, staram się i przełożyło się to na debiut w I lidze – cieszy się ostatni z wymienionych. – Bardzo mnie to cieszy, że trener Mamrot mi zaufał, lecz nie będę ukrywał, że w ostatnim meczu przeciwko Tychom czułem dużą odpowiedzialność. Bardzo się starałem, robiłem wszystko, co mogłem. Kilka sytuacji wyszło, kilka nie, ale ogólnie – mimo porażki – jestem zadowolony z tego występu.

Bogdan Nather