Popis króla dryblingu

Jeden celny strzał wystarczył Legniczanom, żeby wywalczyć w Warszawie cenny remis.

Asier Cordoba pokazał w stolicy najwyższą klasę dryblera. Fot. Press Focus/Piotr Matusewicz

Prawie wszystkie pomeczowe statystyki wyrażają wyższość Polonii, która w meczu inaugurującym 12. kolejkę I ligi podejmowała Miedź Legnica. 63 procent posiadania piłki, 16:9 w strzałach, 7:1 w uderzeniach celnych, 7:3 w rzutach rożnych... Jednak najważniejsze jest to słowo „prawie”, bowiem w tej najważniejszej rubryce po 90 minutach widniał remis 1:1.

Co dziwniejsze, Czarne Koszule błyskawicznie strzeliły gola. Już w 3 minucie po wrzutce Simona Skrabba wybitą przez gości piłkę znowu w pole karne Legniczan – tym razem głową – zagrał Patryk Janasik. Tam reprezentant Białorusi Gierman Barkowskij okazał się najsprytniejszy i otworzył wynik. Podbudowani szybkim trafieniem Warszawianie mieli prawo sądzić, że przedłużą serię zwycięskich spotkań, ale w 5 minucie Ernest Terpiłowski trafił piłką w słupek i to była zapowiedź tego, że ostra amunicja się wyczerpała. Potwierdziły to kolejne akcje i zwycięska passa skończyła się na trzech wygranych.

A wszystko przez Asiera Cordobę. 26-letni skrzydłowy Miedzianki, uważany na zapleczu polskiej ekstraklasy za „króla dryblingu”, potwierdził na warszawskiej murawie, że sam potrafi wypracować i sfinalizować akcję. Gdy ruszył od środka boiska prawym skrzydłem, miał obok Jakuba Budnickiego, a przed sobą Janasika, ale błyskawicznie zostawił ich z tyłu, a w polu karnym ograł jeszcze Tomasza Makowskiego. Po tym szturmie miał już przed sobą tylko Henricha Ravasa, który nie miał nic do powiedzenia w momencie uderzenia z narożnika pola bramkowego.

Dodajmy, że ten solowy hiszpański rodzynek odnotowaliśmy w 16 minucie, a więc do końca meczu było jeszcze sporo czasu, w którym zespół prowadzony od miesiąca przez Dawida Kroczka nie był już w stanie zmusić bramkarza gospodarzy do interwencji. Owszem, zalążki akcji albo niecelne strzały co jakiś czas się pojawiały. Dlatego Piotr Stokowiec po ostatnim gwizdku może ze złością powiedzieć, że jego zespół stracił w piątkowy wieczór dwa punkty.Nie ulega jednak wątpliwości, że Polonia – z taką grą – jest kandydatem do awansu. Natomiast Miedź po spotkaniu w Warszawie na to miano musi dopiero zasłużyć.

Jerzy Dusik

OCENA MECZU⭐⭐⭐

◼ Polonia Warszawa – Miedź Legnica 1:1 (1:1)

1:0 – Barkowskij, 3 min, 1:1 – Cordoba, 16 min

POLONIA: Ravas – Olszewski, Kuusk, Budnicki, Janasik (82. Kostorz) – Terpiłowski (61. Durmus), Gnaase, Makowski, Skrabb (61. Kowalczyk), Paszkowski (61. Kapusta) – Barkowskij. Trener Piotr STOKOWIEC.

MIEDŹ: Sydorenko – Olewiński, Kovaczević, Noiszewski, Grudziński – Cordoba, Hajda, Letniowski (81. Korczakowski), Petrović, Bochnak (67. Norlin) – Fućak (67. Stanclik). Trener Dawid KROCZEK.

Sędziował: Mariusz Myszka (Stalowa Wola). Widzów: 2685. Żółte kartki: Terpiłowski, Kuusk – Grudziński.


 


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się