Poms-ta do nieba
Trener GKS-u Tychy został oszukany przez zawodników.
Rene Poms zdaje się być pogodzony z losem klubu, w którym podjął się misji ratunkowej. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
GKS TYCHY
Rene Poms, przejmując GKS Tychy, mówił, że ma pomysł na uratowanie drużyny przed spadkiem. W dwóch pierwszych meczach – przegranym 2:4 ze Śląskiem Wrocław i zremisowanym 1:1 z Polonią w Bytomiu – austriacki szkoleniowiec dopatrywał się nawet optymistycznych elementów w grze swoich podopiecznych. Ba, potraktował nawet zawodników ubierających koszulki z trójkolorowym trójkątem na piersiach jako partnerów i profesjonalistów. W dwutygodniowej przerwie na mecze reprezentacji dał „piłkarzom” (cudzysłów konieczny) trzy dni wolnego, żeby się zregenerowali, odpoczęli i wrócili z czystą głową, a na treningach skupili się na lepszym zrozumieniu stylu gry proponowanej przez trenera.
Efekt? Został oszukany! I nie chodzi tylko o to, że Tyszanie w Wielką Sobotę przegrali na swoim boisku z sąsiadem ze strefy spadkowej Zniczem Pruszków i wbili się w dno tabeli. Rzecz w tym, że swoją postawą na boisku zdegustowali nawet najbardziej oddanych temu klubowi ludzi. Jedna z tyskich legend – piłkarz, który 55 lat temu zdobywał dla GKS-u tytuł wicemistrza Polski, opuścił trybuny już po pierwszej połowie.
Co go najbardziej zdenerwowało i na co nie mógł oraz nie chciał dalej patrzeć? Na brak zaangażowania! Oczywiście statystyki nie mówią całej prawdy o meczu, ale uważny obserwator potrafi dostrzec coś, co świadczy o podejściu zawodników do gry. W pierwszej połowie cała jedenastka GKS-u Tychy popełniła w sumie tylko trzy faule! To świadczy o tym, że nie walczyli, nie starali się atakować rywali z agresją, bez której nie można wygrać.
Po końcowym gwizdku w rubryce fauli pokazała się cyfra 7, czyli słowa trenera w szatni niczego nie dały. A jego wypowiedź po meczu, że jest rozczarowany, bo zawodnicy nie wypełnili założeń taktycznych, potwierdzają, że utrzymanie się GKS-u Tychy w I lidze należy traktować w kategoriach cudu. A jeżeli jeszcze w niedzielę w Siedlcach Pogoń okaże się lepsza, to sześć ostatnich kolejek sezonu będzie już można potraktować w Tychach tylko i wyłącznie jako przymiarkę do II ligi.
Jerzy Dusik
