Pomorski kameleon

„Portowcy” są w tej chwili zespołem środka tabeli, mimo że gra u nich najlepszy snajper ekstraklasy, Efthymis Koulouris.

Grek Efthymis Koulouris to najgroźniejsze żądło Pogoni w bieżących rozgrywkach. Fot. Wiola Ufland/pogonszczecin.pl

Ósma lokata w tabeli nie jest szczytem możliwości „Portowców”, nie zaspokaja także ich ambicji i aspiracji. Oprócz Greka Efthymisa Koulourisa (11 goli) pozostali piłkarze „Dumy Pomorza” nie grzeszą skutecznością, a tylko 25 zdobytych bramek to dorobek, który nie gwarantuje miejsca w ścisłej czołówce.

To jednak nie jest największe zmartwienie trenera Roberta Kolendowicza i jego sztabu. Wszystkich mankamentów zespołu nie sposób zatuszować, a piętą achillesową Granatowo-bordowych jest paskudny bilans meczów wyjazdowych. W dziewięciu podejściach podopieczni Jensa Gustafssona, a później Roberta Kolendowicza (przejął pałeczkę pod Szweda 15 sierpnia, czyli po 4 kolejkach) odnieśli tylko jedno zwycięstwo (3:0 z Lechią Gdańsk), dwa spotkania zremisowali i aż sześciokrotnie schodzili z boiska pokonani! Czyli zdobyli raptem pięć „oczek”! Gorszy bilans na obcych boiskach mają tylko Śląsk Wrocław i Stal Mielec, a identyczny Puszcza Niepołomice. Na wyjazdowe zwycięstwo piłkarze „Dumy Pomorza” czekali ponad dziewięć miesięcy!

Jedenastkę ze Szczecina śmiało można nazwać kameleonem, bo zupełnie inne oblicze prezentuje na własnym obiekcie, tzn. na Stadionie Miejskim im. Floriana Krygiera. Na „własnych śmieciach” Pogoń siedmiu przeciwników odesłała do domu z pustymi rękami, jeden mecz zremisowała (z Jagiellonią) i tylko raz znalazła pogromcę. Okazał się nim Radomiak, który na obcych boiskach nie uznaje kompromisów. Trzy potyczki rozstrzygnął na swoją korzyść, sześciokrotnie musiał uznać wyższość rywali. Wracając do „Portowców” - skuteczniejszym zespołem w PKO BP Ekstraklasie na własnym stadionie jest tylko Lech Poznań, który osiem razy zaksięgował komplet punktów i tylko raz musiał przełknąć gorycz porażki.

Piłkarze Pogoni do tej pory nie znaleźli odpowiedzi na pytanie, dlaczego różne oblicza pokazują w meczach u siebie i na wyjazdach. Głos w tej sprawie zabierali między innymi Alexander Gorgon, Benedikt Zech, Patryk Paryzek, o trenerze Robercie Kolendowiczu nie wspominając. Wszyscy mogli tylko bezradnie rozłożyć ręce, szukając antidotum na tę katastrofalną passę. Wytrychami były przede wszystkim wyjątkowy pech, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, brak koncentracji itp. Czy aby na pewno? Jeżeli szczecinianie zamierzają przebić się wyżej w tabeli, muszą znacznie lepiej punktować na obcych boiskach. Bez spełnienia tego warunku nie ma mowy, by „Duma Pomorza” była kimś więcej niż tylko ligowym średniakiem. Przecież w składzie jest nie tylko wywołany wcześniej do tablicy Efthymis Koulouris, są przecież jeszcze tacy piłkarze jak Kamil Grosicki i dysponujący bardzo dobrym uderzeniem Wahan Biczachczjan.

Godnym zauważenia i pochwały jest inwestycja klubu w młodzieżowców. Są oni chętnie i dosyć regularnie wystawiani w meczach ligowych. W tej grupie prym wiedzie 21-letni Kacper Łukasiak, który jesienią rozegrał 17 meczów. Strzelił w nich dwa gole, spędził na boisku 1025 minut. Poza tym trener Kolendowicz daje szansę takim zawodnikom jak 17-letni Adrian Przyborek (14 meczów, 496 minut), czy o rok starszy Paryzek, który wystąpił w 13 spotkaniach ligowych, spędził na boisku 196 minut, ale zdążył strzelić jednego gola przeciwko Zagłębiu Lubin (2:2).

Przed kilkoma dniami Pomorze Zachodnie obiegła informacja, że wkrótce milioner z Kanady o irańskich korzeniach, Alex Haditaghi, ma nabyć 20-30 procent akcji Pogoni. Potencjalny wspólnik ma ambitne plany sportowe i zapowiada walkę o awans do europejskich pucharów jeszcze w tym sezonie! Planuje także przeprowadzenie kilku transferów do klubu jeszcze tej zimy. No to... wszystkiego najlepszego.

Bogdan Nather

8. POGOŃ SZCZECIN

STRZELCY (25): 11 - Koulouris, 4 - Gorgon, 2 - Biczachczjan, Grosicki, Łukasiak, 1 - Borges, Paryzek, Ulvestad, Wahlqvist.

PLUS

Bez dwóch zdań największą zaletą piłkarzy „Dumy Pomorza” jest skuteczność w meczach rozgrywanych na własnym stadionie. W rundzie jesiennej „Portowcy” w Szczecinie tylko raz znaleźli pogromcę, poza tym siedmiu przeciwników odesłali do domu z pustymi rękami, a raz podzieli się punktami z rywalem. To najlepiej świadczy o potencjale drzemiącym w zespole trenera Roberta Kolendowicza. Więcej zwycięstw u siebie w minionej rundzie miał tylko Lech Poznań (8). Pogoń ma w składzie łowcę bramek z prawdziwego zdarzenia, myślę, że dni greckiego napastnika Efthymisa Koulourisa w zespole Pogoni są policzone i że lada moment znajdzie on przystań w o wiele silniejszej drużynie.

MINUS

Skoro powiedziało się „A”, trzeba również powiedzieć „B”. Nie da się ukryć, że problemem Granatowo-bordowych były potyczki wyjazdowe. Na obcych boiskach szczecinianie tylko raz cieszyli się z wygranej, poza tym dwukrotnie zaksięgowali po punkcie, a aż 6 razy zeszli z boiska pokonani! Pod tym względem „dorównali” Śląskowi Wrocław, Radomiakowi i Puszczy Niepołomice, a gorzej od nich spisała się tylko Stal Mielec, która przegrała 7razy na wyjeździe! Jeżeli „Portowcy” zamierzają wiosną poprawić swoją lokatę w tabeli, muszą ów bilans zdecydowanie poprawić. Same słowne deklaracje nie wystarczą.