Pomogła... przegrana z GieKSą!

Decyzja o tym, by między słupkami w meczu z Wisłą stanął Jakub Bielecki, zdecydowanie nosiła znamiona sensacji.

Bramkarski team Ruchu wychodzący na rozgrzewkę z Wisłą. Od lewej: Bartłomiej Gradecki, trener bramkarzy Mirosław Kuczera, Jakub Szymański i Jakub Bielecki. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

RUCH CHORZÓW

Nie ma co ukrywać, że „Bielu” jesienią nie był pewnym punktem drużyny. Bronił od pierwszej kolejki, ale w pełni nie przekonywał do siebie sztabu. Z tego względu Niebiescy zaczęli rozglądać się na rynku bezrobotnych bramkarzy, gdzie znajdowali się wówczas m.in. Rafał Gikiewicz i Bartłomiej Gradecki. Padło na tego drugiego, który kilka miesięcy wcześniej z Wisłą Płock wywalczył w barażach awans do ekstraklasy, ale nie dogadał się z klubem w sprawie nowej umowy i odszedł. Jego zakontraktowanie zbiegło się w czasie z kontuzjami Bieleckiego i Jakuba Szymańskiego, ale wbrew temu, co się mogło wydawać – nie był to transfer medyczny.

Pierwsze mecze Gradeckiego w Ruchu były dobre, potrafił popisać się paradą wysokiej klasy, zbierał pochwały. W 2026 roku jednak wyraźnie obniżył loty, zdarzyły mu się pomyłki, głównie z piłką przy nodze. Goli raczej nie zawalał, ale przestał dawać „coś ekstra”, co w wyrównanej i często topornej 1. lidze, gdzie wielokrotnie jedna akcja decyduje o rozstrzygnięciu, ma wielkie znaczenie. Zmiana między słupkami powoli wisiała w powietrzu i dokonała się właśnie w meczu z Wisłą. Co ciekawe, jednym z aspektów, który przemówił za postawieniem na Bieleckiego, był... mecz rezerw sprzed tygodnia, gdy w rywalizacji „dwójek” Ruch przegrał z GKS-em Katowice! Na to spotkanie zeszło wielu piłkarzy pierwszej drużyny, m.in. Max Watson, Nikodem Leśniak-Paduch czy Dominik Preisler, a także „Bielu”, który spisał się bardzo dobrze.

– Długo dyskutowaliśmy i analizowaliśmy poprzednie mecze, jak również to, co działo się na treningach. Byłem na meczu drugiej drużyny, gdzie przegraliśmy 0:1, ale po rzucie karnym. Tam były przynajmniej dwie spektakularne interwencje Kuby, co na pewno też miało wpływ na podjęcie tej decyzji – zdradził trener Waldemar Fornalik.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się