Pomocna Kotwica

Czy Ruch pokonałby beniaminka, gdyby ten sam nie wpakował sobie piłki do bramki?

Daniel Szczepan (z prawej) nie zagra w kolejnym spotkaniu. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

I jedni, i drudzy pałali przed tym meczem chęcią przełamania. Ruch, wiadomo, przegrał w słabym stylu dwa mecze, zaś Kotwica w ostatnich 5 kolejkach zdobyła tylko 3 „oczka” za 3 remisy. Od początku na Stadionie Śląskim dużo się działo, choć murawa w kilku miejscach - głównie w narożnikach - nie pomagała, niosąc za sobą ślady niedawnych imprez, które miały miejsce na arenie. Dodatkowo była dość gąbczasta i śliska przez ciągle padający deszcz.

Zniecierpliwione trybuny

W pierwszej połowie kibice oglądali w znacznej mierze popisy Mo Mezghraniego w ekipie gospodarzy i Desire Segbego w zespole gości. Oni byli najaktywniejsi. Belg w chorzowskiej koszulce - w swoim stylu - szarpał skrzydłem. Dwa razy oddał niebezpieczne uderzenia, a dwa razy sam wystawiał piłkę kolegom. Najlepszą sytuację w 18 minucie zmarnował jednak po jego dośrodkowaniu Daniel Szczepan, którego zatrzymał doświadczony Marek Kozioł. Segbe z kolei sprawiał problemy swoimi dryblingami i oddał dwa groźne strzały, przy których napocić się musiał Martin Turk (wracający do składu). Były to jedyne próby drużyny z Kołobrzegu przed przerwą. 

W Ruchu próbowali jeszcze Mateusz Szwoch czy Maciej Sadlok, lecz nie byli wystarczająco groźni i precyzyjni – to nie były „setki”. Kibice Ruchu byli coraz bardziej sfrustrowani, pod koniec połowy nawołując swój zespół do lepszej gry. Ostatni kwadrans był bowiem dla „Niebieskich” dość jałowy, a częściej przy piłce utrzymywał się beniaminek. Ten w 31 minucie z powodu kontuzji stracił jeszcze Miłosza Kurowskiego, rezerwowego lewego obrońcę zastępującego... kontuzjowanego Wołodymyra Kostewycza – tego samego, którego zimą po przyjściu Janusza Niedźwiedzia testował Ruch, ale bez powodzenia dla Ukraińca.

Impuls Kozaka

Druga połowa zaczęła się dla chorzowian źle, bo czwartą żółtą kartkę, wykluczającą z kolejnego spotkania ze Stalą Rzeszów, zobaczył Szczepan – podobna sytuacja spotkała przed przerwą Szwocha. Poza tym „Niebieskim” nie wychodziło zupełnie nic i dopiero w 63 minucie świeżo wprowadzony Miłosz Kozak dograł do Somy Novothny'ego, ale ten uderzył za wysoko. Zresztą Kotwica (która chętnie urywała kolejne sekundy) również miała okazję, gdy po stracie Denisa Ventury ruszył Jonathan Junior, lecz Turk był na posterunku.

Perspektyw na gola zbyt wielkich nie było, ale Ruch zaczął zagrażać gościom po dobrze bitych rzutach wolnych. W 75 minucie piłkę dograł z niego Kozak, a do własnej siatki... wpakował ją Tomasz Wełna! Z nożem na gardle Kotwica nie potrafiła przycisnąć „Niebieskich”, którzy zyskali więcej pewności siebie i dowieźli prowadzenie, a przy odrobinie precyzji mogli je jeszcze podwyższyć.

Piotr Tubacki

Chorzowskie psy

Wczoraj obchodziliśmy światowy dzień zwierząt i z tego powodu Ruch po raz kolejny zorganizował coroczną akcję „Chorzowskie Psy”. Jej celem jest zbieranie pieniędzy na rzecz chorzowskiego schroniska oraz promocja adopcji zwierząt. Spiker przypominał o prowadzonych – także na stadionie – zbiórkach, a piłkarze „Niebieskich” wyszli na rozgrzewkę w okazjonalnych koszulkach.