Polsko, tak nie wypada!
Miały wygrać z Rumunkami pięcioma bramkami, a czterema... przegrały. To oznacza, że Biało-czerwone nie awansowały do wrześniowego turnieju finałowego EHF Euro Cup.
Dwie różne połowy zagrała reprezentacja Polski w swoim historycznym występie w Radomiu. Fot. Leszek Szymański/PAP
REPREZENTACJA KOBIET
Niedzielne spotkanie w Hali RCS w Radomiu decydowało o awansie - lub jego braku - Biało-czerwonych do turnieju finałowego, do którego trafiały po dwie najlepsze drużyny z każdej z dwóch grup EHF Euro Cup. Aby tak się stało, Polki musiały wygrać z Rumunkami minimum pięcioma bramkami. Obie reprezentacje znajdowały się w czołowej dziesiątce najnowszego rankingu reprezentacji narodowych - Rumunia zajmowała w nim 9. miejsce, a Polska była tuż za nią.Fatalny początek
Spodziewaliśmy się więc emocjonującego i zaciętego spotkania. Tymczasem Biało-czerwone rozpoczęły fatalnie. Na pierwszą bramkę czekaliśmy... 6 minut, w międzyczasie szybko grające Rumunki pięciokrotnie pokonywały Adriannę Płaczek, a zwykle niezawodna Magda Balsam przestrzeliła z siedmiu metrów. Nasz selekcjoner szybko zareagował przerwą na żądanie, która niewiele zmieniła. Wciąż nie szło nam w ataku, obrona była dziurawa, popełnialiśmy błąd za błędem. Przegrywaliśmy siedmioma bramkami, awans mocno się oddalał, a najgorsze było to, że bardzo źle wyglądała gra naszej reprezentacji. Arne Senstad rotował składem, zmieniał bramkarki, lecz to nic nie pomagało. Do przerwy przegrywaliśmy sześcioma trafieniami, a 11 (na końcu 21) niewymuszonych błędów mówiło wszystko o dyspozycji Polek.
Podkręcały manetkę gazu
Drugą połowę zaczęliśmy od dwóch celnych rzutów, ale co z tego, skoro rywalkom wystarczyło 60 sekund, by zrobić to samo. Generalnie Biało-czerwone rozbijały się o wyższe umiejętności przeciwniczek, które gdy tylko Polki zbliżały się na trzy gole, natychmiast podkręcały manetkę gazu, odjeżdżając na bezpieczną przewagę. Dlatego ich zwycięstwo było zasłużone i nawet przez moment niezagrożone.
Tym samym Polki, biorące po raz pierwszy udział EHF EuroCup, czyli turnieju towarzyszącemu eliminacjom grudniowych mistrzostw Europy, których będziemy współgospodarzami (Spodek), porażką pożegnały się z tymi rozgrywkami i marzeniami o udziale w ich półfinale. W tym czasie – najprawdopodobniej – rozegrają mecze towarzyskie. Dodajmy, że na MVP meczu została wybrana jak najbardziej zasłużenie Diana Ciuca. Rumuńska bramkarka obroniła 10 z 42 rzutów.
Zbigniew Cieńciała
500 BRAMEK w Biało-czerwonych barwach ma kapitan reprezentacji, Monika Kobylińska. Dobiła do tego wyniku w 34 minucie. Aby dojść do tak imponującej liczby, wychowanka Sokoła Żary, obecnie grająca w rumuńskiej Glorii 2018 Bistrita, potrzebowała 141 meczów w drużynie narodowej.
Monika Kobylińska przekroczyła w niedzielę granicę 500 bramek w reprezentacji. Fot. PAP/Leszek Szymański
POD SZATNIĄ
Monika KOBYLIŃSKA: - Bardzo się cieszę z tych 500 bramek w reprezentacji. To wspaniały jubileusz, natomiast szkoda, że nie udało nam się wygrać tego meczu. Zagrałyśmy dwie różne połowy, ale przede wszystkim zawiodła nas skuteczność na początku spotkania. Z tak doświadczonym przeciwnikiem, choć po przerwie szłyśmy już naszą ścieżką, takich strat nie da się odrobić.
Aleksandra ROSIAK: - Źle weszłyśmy w pierwszą połowę. Nasza skuteczność na samym początku była bardzo słaba, praktycznie zerowa. Na drugą połowę wyszłyśmy bardziej waleczne. Pokazywałyśmy charakter, więc i wynik tej części był lepszy. Wiedziałyśmy, że Rumunkidobrze grają jeden na jeden, ale nie radziłyśmy sobie z tym. To sprawiało, że dochodziły do łatwych pozycji rzutowych. Musimy więcej pracować nad obroną.
Magda BALSAM: - Pierwsza połowa nie była najlepsza w naszym wykonaniu. A jak z takim zespołem jak Rumunia nie wejdziemy dobrze w mecz, to dzieje się to, co się dzieje. To już któryś raz z kolei, że nie wychodzimy na mecz, jak byśmy chciały i to również jest problem do analizy. Skupiłabym się też na obronie, bo rzuciłyśmy 34 bramki, straciły bardzo dużo, a takie mecze wygrywa się obroną. Od tego powinniśmy zacząć.
◼ Polska - Rumunia 34:38 (15:21)
POLSKA: Płaczek, Wdowiak - Balsam 2, Kobylińska 3, Rosiak 8, Pankowska, Cygan 4, Michalak 7, Górna 3, Gadzina, Noga 2, Uścinowicz, Granicka 4/1, Nosek 1, Polańska, Głębocka. Kary: 2 min. Trener Arne SENSTAD.
RUMUNIA: Ciuca, Hosu - Curment, Burlaczenko 1, Elghaoui 3, Stoica 3, Laslo, Bazaliu, Szoke 1, Raicea 4, Boiciuc 6, Ostase 6, Dumitrescu, Seraficeanu 6/4, Rosu 7, Gogirla 1. Kary: 14 min. Trener Ovidiu MIHAILA.
Sędziowali: Raul Oyarzun i Artiz Zaragueta (Hiszpania). Widzów 2946.
Przebieg meczu: 0:5 (5), 1:5 (6), 1:8 (9), 3:10 (11), 8:13 (18), 10:16 (22), 13:17 (23), 13:20 (26), 15:21 (30), 17:21 (32), 17:23 (34), 20:26 (37), 23:26 (40), 25:30 (45), 26:33 (51), 29:33(51), 30:35 (54), 33:36 (59), 34:38 (60).
EHF EURO Cup
GRUPA A
Norwegia - Słowacja 38:19 (20:5)
|
1. Norwegia |
6 |
12 |
206:130 |
|
2. Rumunia |
6 |
8 |
188:182 |
|
3. Polska |
6 |
4 |
165:176 |
|
4. Słowacja |
6 |
0 |
124:195 |
GRUPA B
Węgry - Czechy 30:22 (16:13), Dania - Turcja 39:22 (22:14).
|
1. Dania |
6 |
12 |
203:132 |
|
2. Węgry |
6 |
8 |
187:147 |
|
3. Czechy |
6 |
4 |
157:182 |
|
4. Turcja |
6 |
0 |
149:235 |
______________
Szlagier już w półfinale
PUCHAR POLSKI KOBIET
Gdy Biało-czerwone rozgrzewały się przed meczem z Rumunkami, przeprowadzone zostało losowanie par półfinałowych Pucharu Polski. W rolę „sierotki” wcieliła się Karolina Siódmiak. Była reprezentantka, a obecnie ekspertka Polsatu Sport zdecydowała, że w pierwszym meczu zmierzą się KGHM MKS Zagłębie Lubin z PGE El-Volt Lublin, a więc najbardziej utytułowane zespoły, które praktycznie co sezon rywalizują o mistrzostwo Polski, a w drugim Krasoń MKS Piotrcovia z Energą Startem Elbląg. Turniej Final Four rozegrany zostanie w dniach 9-10 maja w Elblągu. Analogiczna sytuacja - jeśli chodzi układ par półfinałowych - będzie miała miejsce u mężczyzn. Orlen Wisła Płock trafiła na Industrię Kielce, a Netland MKS Kalisz na PGE Wybrzeże Gdańsk. Turniej odbędzie się już w najbliższy weekend w Kaliszu.
(m)
