Polska walka o byt
Ci Biało-czerwoni, którzy są w Niemczech, grają regularnie – a ostatnio trzech z nich wybiegło na tej samej murawie.
Dwóch polskich stoperów w bundesligowym boju! Fot. Imago/Press Focus
NIEMCY
Kamil Grabara wpuścił 4 gole z Freiburgiem, a jego Wolfsburg przegrał, mimo że sam strzelił trzy. Jednakże golkiper z Rudy Śląskiej... i tak był wyróżniającą się postacią Wilków, co po raz kolejny podkreśla, jak źle funkcjonuje ich defensywa. Kolonia Jakuba Kamińskiego jest w dołku, bo w ostatnich 6. kolejkach zdobyła ledwie 2 punkty. Ostatnio, w starciu z Unionem Berlin, „Kamyk” po raz pierwszy w tym sezonie nie zagrał 90 minut – zszedł w 86 min, a w doliczonym czasie... Kozły straciły jedynego gola. – Kuba Kamiński na razie zdecydowanie najlepszym piłkarzem Kolonii w tym meczu. Jedyny, który szuka niestandardowych rozwiązań i proponuje coś więcej niż granie wszerz – chwalił go na portalu X ekspert i komentator niemieckiego fussballu Tomasz Urban.
Dziś Polacy w Bundeslidze nie grają, niestety, w wiodących klubach. Najlepszym tego przykładem było niedzielne spotkanie między ostatnim w stawce Mainz a znajdującym się w strefie barażowej (trzecia lokata od dołu) St Pauli. W tej pierwszej drużynie kolejny raz zagrał 18-letni stoper Kacper Potulski, a w ekipie Piratów – po 90 minut zaliczyli, na prawym wahadle Arkadiusz Pyrka i na środku obrony Adam Dźwigała. Padł... bezbramkowy remis, a po obu stronach barykady zgodnie przyznawali, że takiego właśnie meczu się spodziewali. Mierzyły się w końcu najsłabsze linie ofensywne w Bundeslidze... – Potulski z notą 3 za mecz z St. Pauli (według Kickera, gdzie 1 to klasa światowa, a 6 kompletna beznadzieja – przyp. red.). Jedna z lepszych not w zespole. W uzasadnieniu napisano, że znowu zagrał praktycznie bezbłędnie, a nawet próbował się podłączać do ataków. Od siebie podrzucę jeszcze liczby z oficjalnego portalu Bundesligi: 73% wygranych pojedynków i 85% celnych podań. Nie był to dla niego specjalnie trudny mecz, bo St Pauli skupiło się w zasadzie tylko na obronie, ale ze swoich obowiązków wywiązał się należycie – wyjaśnił Urban.
Postawa Potulskiego cieszy najbardziej, bo przed sezonem nikt nie spodziewał się jego występów w niemieckiej elicie. Ale pochwalić też warto duet z portowej dzielnicy Hamburga. Dźwigała bierze, co jest i gra, korzystając z absencji kolegów. Pyrka zaś uczciwie wywalczył miejsce w pierwszym składzie, wygryzając mocnego (w skali zespołu) Manolisa Saliakasa. Były piłkarz Piasta daje radę w Bundeslidze, a to wszystko przecież po całej wiośnie spędzonej w gliwickim „klubie kokosa”! Z Mainz Pyrka po raz czwarty z rzędu zagrał od dechy do dechy (także w Monachium!).
Piotr Tubacki
