Polska młodzieżą stoi
Wicemistrzostwo świata 19-latków i czwarte miejsce w Europie 16-latków pokazuje, że o następców Tomasza Fornala, Bartosza Kurka czy Wilfredo Leona nie musimy się martwić.
Maksymilian Łysoń (w środku) ma papiery na grę na najwyższym poziomie. Fot. volleyballworld.com
REPREZENTACJA POLSKI
Tegoroczne lato jest bardzo udane dla polskiej siatkówki. Oczywiście najgłośniej jest o sukcesach seniorów (wygrana w Lidze Narodów) i seniorek (po raz trzeci z rzędu wywalczyły brązowy medal Ligi Narodów), ale mnóstwo radości fanom dostarczyły nasze młode zawodniczki i zawodnicy. Nie tak dawno biało-czerwone sięgnęły po mistrzostwo Europy U-16 i brąz mistrzostw świata U-19. W ich ślady poszli siatkarze - 19-latkowe zdobyli wicemistrzostwo świata, a 16-latkowie mistrzostwa Starego Kontynentu zakończyli na czwartej pozycji.
Szkolenie na szóstkę
- Jestem spokojny o kadrę. W siatkówce jestem od 65 lat, pracowałem w siedmiu klubach i jak patrzę na naszą młodzież, jestem spokojny o przyszłość polskiej siatkówki. Są wspaniałe roczniki, które już dostarczają nam mnóstwo radości – mówi Waldemar Wspaniały, jeden z architektów systemu szkolenia, dzięki któremu o polskiej siatkówce jest głośno w świecie. To on m.in. stoi za Szkolnymi Ośrodkami Szkolenia, w których wychowywane są kolejne pokolenia reprezentantek i reprezentantów Polski. W nich siatkarskiego abecadła uczyli się m.in. Magdalena Stysiak, Martyna Borowczak, Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek, Marcin Komenda, Norbert Huber czy Jakub Kochanowski. – Mamy jeden z najlepszych systemów szkolenia i zbieramy tego efekty. Zaczęło się to od powstania akademii w Resovii. Po naukę przyjeżdżali do nam i Francuzi, i Włosi, którzy teraz też są silni w siatkówce młodzieżowej – opowiada Jan Such, przed laty świetny zawodnik i trener, jeden z pomysłodawców utworzenia rzeszowskiej akademii.
Talent na miarę Kurka
Mistrzostwa świata 19-latków odbywały się Uzbekistanie. Polacy zaczęli słabo. Na inaugurację wprawdzie wygrali z Włochami 3:2, ale potem przegrali z Iranem 2:3 i Hiszpanią 1:3. Z grupy wyszli dopiero z czwartego, ostatniego miejsca. Ale potem grali już tylko lepiej, w drodze do finału pokonując Pakistan, Koreę i Hiszpanię, rewanżując się jej za grupową porażkę. Zatrzymać ich zdołała dopiero Francja, wygrywając w meczu o złoto 3:1. - Jestem dumny z tych chłopaków. Rozegrali bardzo trudny turniej i w ciągu jedenastu dni musieli udźwignąć ciężar dziewięciu meczów. Imponowała ich motywacja i wola walki, szczególnie w wymagających tie-breakach z Pakistanem i Koreą. Podziękowania należą się również całemu sztabowi szkoleniowemu za pracę w czasie turnieju i okresie przygotowawczym – stwierdził trener naszej reprezentacji, Jacek Nawrocki.
W jego drużynie nie było zawodników, którzy już występują w PlusLidze, ale kilku z nich ma szansę w najbliższym czasie zaistnieć w seniorskiej siatkówce. Jednym z nich jest Maksymilian Łysoń. Statystyki 18-letniego atakującego przyprawiają o zawrót głowy i już nazywany jest przyszłością polskiej siatkówki i następcą Bartosza Kurka. Popisowy mecz zagrał w ćwierćfinale z Koreą, w którym zdobył aż 37 punktów! - Jest to również zasługa moich kolegów. Ktoś musi przyjąć, ktoś inny rozegrać, a ja byłem egzekutorem. Siatkówka jest grą zespołową – powiedział nasz główny bombardier, który w sumie w mistrzostwach wywalczył łącznie 191 pkt przy 59-procentowej skuteczności.
Łysoń siatkarską przygodę zaczynał w MKS-ie Andrychów, ale od trzech sezonów występuje w AKS-ie Rzeszów, który w świat wypuścił wielu świetnych zawodników; i w nim też pozostanie na nadchodzące rozgrywki. Jeśli utrzyma dyspozycję, być może za rok otrzyma szansę pokazania się od Nikoli Grbicia, trenera pierwszej reprezentacji. Serb znany jest z odważnych decyzji i promowania młodych zawodników. W tym sezonie w kadrze błyszczą niewiele starsi od Łysonia Jakub Nowak i Maksymilian Granieczny, a przed dwoma laty wyróżniał się Dawid Dulski.
Mistrz bloków
Na uwagę zasługuje też Tymoteusz Lenik. Środkowy, tak jak Łysoń. ma za sobą występy w AKS-ie Rzeszów, ale ostatni sezon spędził w Szkole Mistrzostwa Sportowego PZPS Spała. W I lidze był czołową postacią. W 24 rozegranych meczach zdobył 129 pkt, miał 43 punktowe bloki i zaserwował osiem asów. Swoje walory potwierdził w Uzbekistanie. Aż 26 razy blokował ataki rywali, co daje średnią 2,89 bloku w meczu. Dołożył do tego także 43 wybloki. Zajął czwartą pozycję w klasyfikacji blokujących.
Eksperci wielką karierę widzą też przed rozgrywającym Maciejem Drągiem. Jeszcze nie ma 18 lat, ale już ma na koncie występy w I lidze (SMS PZPS Spała) i walkę z dużo starszymi rywalami.
Uwaga na przyjmującego
Wśród 16-latków talentów też nie brakuje. - Mamy uzdolnioną siatkarsko grupę, którą trzeba wspierać. Moi gracze przeszli szkolenie w Siatkarskich Ośrodkach Szkolnych, które zapewniły udział w akcjach szkoleniowych m.in. w Kampach w Białej Podlaskiej w 2024 roku – przyznał Artur Sierzchuła, opiekun kadry do lat 16.
Wśród jego podopiecznych prym wiódł Michał Topór. Nasz przyjmujący w rankingu na najlepiej punktującego zajął trzecie miejsce. W ośmiu spotkaniach zdobył 132 pkt. Wysoko był także w klasyfikacji atakujących, zajął czwartą lokatę z wynikiem 112 udanych akcji. Dobrze spisali się też obaj rozgrywający, Oliwier Zenio i Jacek Więzik.
