Półroczny okres przygotowawczy

Rozmowa z Krzysztofem Górecką, trenerem GKS-u Jastrzębie

Krzysztof Górecko zdaje sobie sprawę, że jego drużyna nie ma wielkich szans na utrzymanie w 2. lidze, ale mimo to lekko się uśmiecha... Fot. GKS Jastrzębie

Cztery remisy i sześć porażek - to pana bilans w Jastrzębiu, z którym jest pan związany od 25 września.Patrząc całościowo na rundę jesienną jest jeszcze gorzej - ani jednej wygranej w 19 kolejkach! Nie żałuje pan trochę decyzji o podjęciu pracy w GKS-ie?

- Może zacznę od tego, że zdecydowana większość trenerów w Polsce jest na bezrobociu, jeśli chodzi o piłkę nożną. Jeżeli zatem pojawia się szansa pracy na szczeblu centralnym dla trenera mojego pokroju, czyli człowieka, który za wiele na tym poziomie nie popracował, to trudno było z tego nie skorzystać. Być może dylemat byłby w momencie, gdybym prowadził jakiś zespół, miał stabilizację. W przeszłości pracowałem w Gwarku Tarnowskie Góry, a na stole miałem przygotowany kontrakt z Ruchem Chorzów, ale jednak zrezygnowałem. Teraz byłem na piłkarskim bezrobociu, zadzwonił do mnie dyrektor z Jastrzębia i po wielu rozmowach zdecydowałem się, że podejmę się tej pracy.

Myślał pan, że będzie aż tak ciężko? Jak w ogóle w tej chwili wygląda sytuacja klubu? GKS jest wypłacalny?

- W tym momencie wobec piłkarzy oraz sztabu nie ma żadnych zaległości. Natomiast wszyscy muszą sobie zdawać sprawę, że klub boryka się z jakimiś problemami finansowymi, ponieważ pozostały długi po poprzednikach. Nie mam tak naprawdę wiedzy, kto komu, ile i za co „wisi” z przeszłości. Mnie bardziej interesuje, aby zawodnicy oraz trenerzy, którzy teraz są w klubie, byli na bieżąco wynagradzani. Jest słabo, bo gdzieś, ktoś, kiedyś popełnił błędy. Obecnie zarządzający klubem za to płacą, a tak naprawdę koszty ponoszą kibice, bo klubu nie stać dziś na to, żeby GKS był w stanie rywalizować na równi z innymi w 2. lidze.

Jakie ma pan sposoby na motywację zawodników w sytuacji, gdy drużyna ma niewielkie szanse na utrzymanie?

- Gdy podpisywałem umowę, w klubie już była świadomość, że utrzymanie będzie graniczyło z cudem. Co do pojedynczych spotkań, to wierzyłem, że uda nam się wygrać nie jeden, a kilka meczów. Przed podpisaniem kontraktu obejrzałem spotkań Jastrzębia na wideo i uważam, że kilku ta młoda drużyna nie powinna przegrać. Utkwił mi w pamięci choćby mecz z Chojniczanką, gdzie już do przerwy powinno być po zawodach, oczywiście na korzyść Jastrzębia. Robiąc głębszą analizę meczów od momentu, gdy już przejąłem zespół, również doszedłem do wniosku, że przegrywaliśmy w wyjątkowo pechowych okolicznościach. Na Zagłębiu Sosnowiec jedyną bramkę straciliśmy w 97 minucie, grając w dziewięciu przeciwko dziesięciu. Przegraliśmy w ostatniej sekundzie. W doliczonym czasie przegraliśmy również z Resovią. Rywale nad nami zdecydowanie dominowali, ale ci młodzi chłopcy mają w sobie tyle ambicji i serca do gry, że w końcu któryś mecz wygramy. Nie możemy ciągle przegrywać, choć kiedyś jedna pani psycholog powiedziała mi, że w sporcie pecha nie ma - są tylko umiejętności, albo ich brak. Doskwiera mi też mecz z KKS-em Kalisz. Tam mogliśmy nawet wygrać, a przegraliśmy 0:1 po rzucie karnym.

To musiało być mocno demotywujące...

- Mnie najbardziej denerwowało to, że po żadnym spotkaniu na twarzach zawodników nie mogłem zobaczyć uśmiechu. Za każdym razem głowa spuszczona, cisza... Trzeba ich było lekko pobudzić, troszeczkę pocieszyć, poklepać po plecach. To są młodzi chłopcy, którzy tego potrzebują. Nie będę zaklinał rzeczywistości – każdy rywal poza rezerwami Śląska Wrocław oraz ŁKS-u Łódź nas zdominował, ale graliśmy na tyle mądrze, że rywale nie mogli z nami biegać sobie na luzie. Każdy przeciwnik musiał się sporo napracować, żeby z nami wygrać. Nasze kontrataki czy stałe fragmenty gry dla niejednego zespołu mogły zakończyć się stratą gola czy nawet porażką, a presja tak naprawdę spoczywała tylko na nich. W drugich połowach, z każdą uciekającą minutą widziałem, że u rywali pojawia się nerwowość. Przegrywaliśmy umiejętnościami, siłą fizyczną, mentalem, doświadczeniem, ograniem, ale poprzez ogromne serce do walki nie dawaliśmy nikomu wygrać łatwo.

Na razie głównie słychać o zawodnikach, którzy mają zimą opuścić lub już opuścili GKS. Jest szansa na wzmocnienia albo przynajmniej uzupełnienia kadry? Z myślą już raczej o kolejnym sezonie w 3. lidze…

- Obraliśmy z dyrektorem Jakubem Mrozikiem taką strategię, że zawodnicy, którzy teraz trafią do Jastrzębia, podpiszą co najmniej półtoraroczne kontrakty. Jesteśmy świadomymi realistami i wiemy, co nas czeka. Gdyby w tym momencie najlepsza drużyna tej ligi miała 7 punktów, to również by się nie utrzymała. Do tego trzeba wygrać 11-12 spotkań, a to jest niewykonalne. Oczywiście, że musimy motywować zawodników przed każdym meczem, ale oni również doskonale zdają sobie sprawę z naszego położenia. Pozostanie w gronie drugoligowców graniczy z cudem, a w zasadzie jest nie do zrobienia.

Czyli nadchodząca runda ma zbudować dobrą drużynę na 3. ligę w sezonie 2026/27?

- Dokładnie można tak powiedzieć. Ja sobie nawet pomyślałem w ten sposób, że mamy pół roku okresu przygotowawczego. Możemy dobierać zawodników w miarę możliwości finansowych i mamy kilka miesięcy na to, żeby ich dobrze wkomponować w zespół. Możemy zbudować coś fajnego na 3. ligę. Dlatego zależy mi na półtorarocznych umowach, bo nie uśmiecha mi się sytuacja, w której pozyskamy bardzo dobrego zawodnika, ale tylko na pół roku. Dla klubu to nie będzie żaden interes. Naszym celem jest stworzenie podwalin pod 3. ligę. Kilku zawodników już teraz zadeklarowało, że będzie chciało zostać po spadku i w niedalekiej przyszłości spróbować wrócić do 2. ligi. To są zawodnicy, którzy się cały czas rozwijają. Jeśli tylko będą chcieli pracować, to będą lepsi niż są obecnie. Już wiosną zyskają sporo nowego doświadczenia, a to powinno sprawić, że ten zespół w 3. lidze będzie naprawdę przyzwoity, nawet nie dokonując jakichś wielkich transferów.

Ma pan stuprocentową pewność, że w kolejnym sezonie Jastrzębie przystąpi do rozgrywek 3. ligi? Pytam, ponieważ sygnały wychodzące z klubu w ostatnim czasie nie były zbyt optymistyczne…

- To nie jest do mnie pytanie. Z tego, o czym rozmawiam z ludźmi w klubie, zagrożenia wycofania się raczej nie ma. Najgorsze było ostatnie lato, gdy klub był faktycznie bliski tego, aby nie przystąpić do rywalizacji. Podjęto się wyzwania uratowania klubu z założeniem, że spadnie co najwyżej do 3. ligi. Osobiście innego scenariusza nie biorę pod uwagę i pozostaję optymistą, ale nie mogę też zapewnić, że nagle się coś nie wydarzy. Sportowo ta drużyna w 3. lidze powinna się obronić.

Optymizmem w ostatnim czasie mogli natchnąć hokeiści z Jastrzębia, którzy na koniec 2025 roku w Krynicy sięgnęli po Puchar Polski.

- Muszę się przyznać, że nigdy nie byłem na meczu hokejowym. Czasem zerkam na ich wyniki, podobnie zresztą na jastrzębskich siatkarzy, jednak piłka nożna od dziecka jest moim numerem jeden. Nie wiem, jak świat mógłby bez niej wyglądać. Każdego dnia dzieje się tyle, że można o tym dyskutować godzinami.

Rozmawiał Mariusz Rajek

Ruchy kadrowe...

◾ Odeszli: Piotr Gębala (GKS Tychy, koniec wypożyczenia), Wiktor Gromek (FC Stoke City B, koniec wypożyczenia), Oliwer Jakuć (rozwiązanie kontraktu), Szymon Maszkowski (Chełmianka), Bartosz Zieliński (rozwiązanie kontraktu).

Odejdą: Bartosz Baranowicz, Jakub Siga.

Przyszli: Mateusz Bąk (KS Panattoni Goczałkowice).

Przyjdą: Maksymilian Biskup (Spójnia Landek).


...i sparingi GKS-u Jastrzębie

17.01. - Podbeskidzie Bielsko-Biała
24.01. - FC Hluczin
25.01. - RKS Radomsko
31.01. - Wiślanie Skawina
4.02. - KS Panattoni Goczałkowice
14.02. - Zagłębie Sosnowiec

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się