Połowa planu w Gaborone
Polskie sztafety z trzema kwalifikacjami na przyszłoroczny czempionat w Pekinie.
Justyna Święty-Ersetic (z prawej) i Natalia Bukowiecka „dowiozły” dwie sztafety do mistrzostw świata w Pekinie. Fot. PAP/Łukasz Szeląg
Polscy lekkoatleci nie zdobyli medali podczas World Athletics Relays w Botswanie. Awansowali jednak do przyszłorocznych mistrzostw świata w Pekinie w kobiecych sztafetach 4x100 m i 4x400 m oraz sztafecie mieszanej 4x400 m. Pozostałe trzy drużyny muszą szukać szans później... Z zawodów w Gaborone do MŚ 2027 awansowało po 12 zespołów - osiem z finałów oraz po dwa najlepsze z biegów repasażowych.
Pierwszego dnia bezpośredni awans uzyskały panie na 4x100 m oraz mikst 4x400 m. Magdalena Niemczyk, Marlena Granaszewska, Magdalena Stefanowicz i Pia Skrzyszowska były trzecie w swojej serii z czasem 43,09, co zapewniło im finał. Tam Polki – w zmienionym ustawieniu (Stefanowicz – Granaszewska - Niemczyk – Skrzyszowska) - z gorszym rezultatem 43,23 finiszowały siódme. Wygrały Jamajki - 42,00 przed Kanadyjkami - 42,17 i Hiszpankami - 42,31.
Sztafeta mieszana w składzie Marcin Karolewski, Justyna Święty-Ersetic, Kajetan Duszyński oraz Natalia Bukowiecka zajęła w sobotę w swojej serii drugie miejsce z czasem 3.13,00. W niedzielnym finale do startu ustawili się Karolewski, Alicja Wrona-Kutrzepa, Duszyński i Karolina Łozowska, ale już na pierwszej zmianie Karolewski doznał kontuzji i Biało-czerwoni nie dotarli do mety. Tym samym Polacy stracili też szansę na bezpośrednią kwalifikację do wrześniowych zawodów World Athletics Ultimate Championship w Budapeszcie, gdzie będą rozgrywane tylko sztafety mieszane. Złote medale w Gaborone zdobyli Amerykanie, srebrne - Jamajczycy, a brązowe - Brytyjczycy.
W niedzielę trzecią kwalifikację uzyskały na 4x400 m kobiet Anna Gryc, Weronika Bartnowska, Justyna Święty-Ersetic i Natalia Bukowiecka - czasem 3.26,52 wygrały swoją serię w repasażach.
- Jeszcze jesteśmy w ciężkim treningu. Dwa biegi w sobotę sporo mnie kosztowały. Cieszę się, że pomogłam dziewczynom. Szczyt formy budujemy na sierpień - dodała Bukowiecka. W tym sezonie imprezą numer jeden dla naszych zawodniczek będą mistrzostwa Europy w Birmingham.
Dwa rekordy Polski sztafety mieszanej 4x100 m - 41,34 w sobotę (w składzie Jakub Lempach, Aleksandra Piotrowska, Łukasz Żok i Martyna Kotwiła) i 41,26 dzień później (Żok, Niemczyk, Dominik Kopeć i Piotrowska) - nie dały ani awansu do finału, ani kwalifikacji z repasaży (5. miejsce). To nowa konkurencja, która w tym roku została wprowadzona przez World Athletics. Jamajczycy w tej samej konkurencji czasem 39,99 pobili rekord globu.
Nie powiodło się zupełnie sztafetom męskim. Jakub Lempach, Mateusz Siuda, Patryk Krupa i Dominik Kopeć wynikiem 39,61 zajęli dopiero 5. miejsce w swoim repasażu sztafety 4x100 m, ale potem i tak zostali zdyskwalifikowani za przekroczenie strefy zmian; ze składu w ostatniej chwili wypadł najszybszy z Polaków na setkę Oliwier Wdowik. Jeszcze gorzej na 4x400 m poradzili sobie Karolewski, Wiktor Wróbel, Duszyński i Mateusz Rzeźniczak, którzy w swojej serii repasaży ze słabiutkim wynikiem 3.04,81 zajęli 6. miejsce.
Ku uciesze miejscowych fanów złoto (i 40 tys. dolarów dla zwycięzców) zdobyła ekipa gospodarzy - Botswańczycy uzyskali fenomenalny czas 2.54,47, niewiele słabszy od rekordu globu Amerykanów.
(t)
