Połowa do sukcesu
TRYBUNA KIBICA – Ruch Chorzów
Możemy mieć do Ruchu pretensje za wiele rzeczy, ale patrząc tylko na tabelę, bez otoczki emocjonalnej, wygląda to dobrze. Na ten moment zajmujemy miejsce w strefie barażowej i choć niewiele brakuje do tego, aby zsunąć się o drugie tyle miejsc – jak Miedź, którą ostatnio pokonaliśmy – trzeba się z tego cieszyć i ten stan utrzymać. W I lidze nie ma miejsca na sentymenty i zastanawianie się – trzeba punktować i tego trzeba też oczekiwać od Niebieskich w niedzielę.
Niestety, rolada i kluski będą musiały poczekać, bo początek meczu ze Zniczem Pruszków zaplanowano w samo południe. Nie ma więc wymówek, że ktoś nie może, że robota albo że późno i trzeba wstać rano do szkoły. Do kościoła też można iść wcześniej. Ciepło nie będzie, więc polecam ubrać spodnioki pod galoty i lecimy na Śląski obserwować maszynę Kinga. Mam nadzieję, że zobaczę tę maszynę zobaczyć, bo Znicz to ostatnia drużyna w lidze, która przegrała aż 12 z 16 spotkań. Pruszków punktował tylko z fatalnymi Tychami, nie bardzo wiadomo jaką Odrą, równie beznadziejną Łęczną i wygrał ze Śląskiem, co było akurat dziwne. No ale ja od Ruchu oczekuję, że do tego grona nie dołączy, tym bardziej że nasi piłkarze dużo lepiej czują się u siebie. Wiadomo, że trzeba szanować przeciwnika i tak dalej, ale mamy uzasadnione powody, aby szanować też samych siebie i liczyć na trzecie z rzędu zwycięstwo.
Pamiętajmy też o jednym – mecz ze Zniczem zakończy formalną rundę jesienną i potem zaczną się już rewanże. Jeśli więc nie damy ciała i zrobimy swoje, to będzie oznaczało, że Ruch na półmetku znajduje się w strefie barażowej. A taki był przecież cel przed sezonem. To już połowa sukcesu i jednoczesne pokazanie, że pod kątem sportowym idzie to w dobrym kierunku. Do wybitności jeszcze daleko, ale pamiętając o tym, że latem znowu u nas dużo się działo, znowu było wiele transferów, do tego zmiana trenera i jeszcze kontuzje... nie mamy prawa narzekać. Tak trzymać, chorzowianie!
Mariusz Sobota
