Polka przyprawia o łzy
Po porażce z Mają Chwalińską Qinwen Zheng załamała się emocjonalnie na konferencji prasowej.
Ta porażka bardzo mnie zabolała – nie ukrywała mistrzyni olimpijska. Fot. Roland Garros
Mistrzyni olimpijska z Paryża sprzed dwóch lat odpadła na kortach Rolanda Garrosa już w pierwszej rundzie, przegrywając w poniedziałek 4:6, 0:6 z Mają Chwalińską, dopiero 114. w rankingu. Chinka przyznała, że bardzo niewygodnie grało jej się z naszą reprezentantką.
– Maja miała dobry sposób na mączkę. Kiedy grała mi wysokie piłki, kort był dla mnie naprawdę mały (panie rywalizowały na arenie nr 7 – przyp. red.). Nie mogłam się jeszcze bardziej cofnąć, jak to można zrobić na większym korcie. Myślę, że to też zrobiło różnicę – analizowała na konferencji prasowej.
23-letnia Qinwen Zheng broniła punktów za ubiegłoroczny ćwierćfinał (430). Tak szybkie pożegnanie z paryskim turniejem w tym roku oznacza rankingową katastrofę finalistki Australian Open 2024, dziś 56. w rankingu, bo w kolejnym notowaniu za niespełna dwa tygodnie wypadnie z top 100. W nieoficjalnym zestawieniu „live” na razie plasuje się dopiero na 119. miejscu.
Jeszcze w czerwcu rok temu była czwartą tenisistką świata. Teraz musi się zmierzyć z nową rzeczywistością. – Nie zwracałam zbyt dużej uwagi na mój ranking, ale oczywiście muszę teraz rozpocząć wszystko od nowa. Ta porażka bardzo mnie zabolała. Muszę sobie z tym teraz poradzić – stwierdziła Zheng, zakrywając twarz w dłoniach.
Tymczasem nasza bohaterka w czwartek powalczy o życiowy sukces, czyli 3. rundę Wielkiego Szlema, z rozstawioną z numerem 23 Belgijką Elise Mertens.
(t)
