Polityka i futbol

Niekompletny zestaw finalistów, bojkot albo przymusowe wycofanie się z mistrzostw, a nawet piłkarska wojna. Niestety, futbolowa historia przeplata się z wielką polityką…

Siły bezpieczeństwa przed Akron Stadium w Guadalajarze. Tak wygląda tam rzeczywistość przed barażem i finałami MŚ. Fot. Francisco Guasco/EPA / PAP

Za niewiele ponad trzy miesiące mają się zacząć XXIII piłkarskie mistrzostwa świata. Ich organizatorem są Stany Zjednoczone, Meksyk i Kanada. Tymczasem nie wiemy, co będzie… Zaczęło się w Meksyku, gdzie siły bezpieczeństwa wypowiedziały wojnę narkotykowym kartelom, zabijając 22 lutego bezwzględnego Nemesio „El Mencho” Oseguera Cervantesa. Amerykański rząd już wcześniej dawał 15 mln dolarów za informację, gdzie się ukrywa ten przywódca zorganizowanej grupy przestępczej.

Przez kraj przetoczyła się fala aktów przemocy, zginęły dziesiątki osób. W niedzielę w Guadalajarze, gdzie pod koniec marca ma się odbyć interkontynentalny baraż, odwołano mecz ligowy pomiędzy Chivas a Club America. Także inne spotkania w Liga MX Femenil zostały przełożone, a to dopiero początek.

Teraz mamy atak USA na Iran. Wszystko wskazuje na to, że ten bliskowschodni kraj ten zbojkotuje imprezę w czerwcu i lipcu. Irańczycy, którzy szybko zapewnili sobie awans w strefie azjatyckiej, pewnie wygrywając swoją grupę, wszystkie swoje spotkania mają rozegrać w Stanach Zjednoczonych. W grupie G z Nową Zelandią 15 czerwca i z Belgią sześć dni później w Los Angeles, a z Egiptem 26 czerwca w Seattle. Kto mógłby zagrać zamiast Iranu? Najprawdopodobniej Zjednoczone Emiraty Arabskie, które przegrały baraż z Irakiem w III rundzie azjatyckich eliminacji. Notabene ZEA, jako sojusznik USA w Zatoce Perskiej, już zostały przez Iran – w odwecie – zaatakowane rakietami…

Może być i tak, jak było na trzecich mistrzostwach świata (zwanych wtedy Pucharem Rimeta) na francuskich boiskach przed II wojną światową, że zamiast 16 finalistów było tylko 15. Dlaczego?

1938 – Anschluss Austrii

Pod koniec lat 30. sytuacja międzynarodowa była równie napięta jak teraz. Po dojściu Adolfa Hitlera do władzy w Niemczech w 1933 roku kraj ten zaczął prowadzić agresywną politykę międzynarodową, której pierwszą ofiarą padła sąsiednia Austria. 12 marca 1938 Wehrmacht wkroczył do tego kraju, nie napotykając oporu. Austria została włączona do Wielkiej Rzeszy jako Marchia Wschodnia.

Miało to swoje przełożenie na futbol. 4 czerwca tamtego roku we Francji zaczynał się trzeci Puchar Rimeta, czyli MŚ. Austria w eliminacjach pokonała Łotwę 2:1. W pierwszej rundzie francuskiego mundialu miała zagrać ze Szwecją 5 czerwca w Lyonie. Skandynawowie na boisko wybiegli, Austriacy nie, choć mieli świetny zespół, z Mozartem piłki Matthiasem Sindelarem na czele. Miał grać dla Rzeszy, ale odmówił.

1950 – faszyści i imperialiści

Pierwszy powojenny turniej o mistrzostwo globu został zbojkotowany przez kraje tzw. demokracji ludowej. Żaden z krajów znajdujących się pod sowieckim butem nawet nie przystąpił do eliminacji. W prasie takich krajów, jak Polska, Czechosłowacja, Węgry, Bułgaria, nie mówiąc o Związku Radzieckim, o rozgrywanym w Brazylii turnieju w czerwcu i lipcu 1950 pisano jako o imprezie imperialistów, a nawet faszystów. Stracili przede wszystkim Madziarzy, którzy mieli wtedy znakomitą generację piłkarzy, którzy w cuglach wygrali turniej olimpijski w Helsinkach dwa lata później. W drodze po złoto pokonali m.in. Włochów 3:0, w ćwierćfinale Turcję 7:1, a w półfinale obrońcę złotego medalu Szwecję aż 6:0. W decydującej grze po bramkach Ferenca Puskasa i Zoltana Czibora pokonali 2:0 Jugosławię.

1958 – drużyna wolności

W kwietniu 1958 finaliści MŚ przygotowywali się do szóstego Pucharu Rimeta na boiskach w Szwecji (8-29 czerwca). Tymczasem w Algierii, będącej w tamtym czasie pod francuskim panowaniem, toczyła się walka o niepodległość. To była brutalna i krwawa wojna, w której zginęło około 200 tysięcy osób. Walka toczyła się na wielu frontach, także tym propagandowym. Kierujący na miejscu walką zbrojną Front Wyzwolenia Narodowego (FLN) wezwał na pomoc profesjonalnych algierskich futbolistów grających we francuskich klubach. 14 kwietnia 1958 roku doszło do bezprecedensowej sytuacji. Mający arabskie korzenie reprezentanci Francji, napastnik Rachid Mekhloufi z AS Saint-Etienne i świetny obrońca Mustapha Zitouni z AS Monaco, z grupą wielu im podobnych zawodowych graczy z klubów Ligue 1 i Ligue 2 opuścili potajemnie Francję i pojechali do Tunisu, aby dołączyć do drużyny wolności. Francuzi byli w szoku. Piłkarze mieli przecież profesjonalne kontrakty, a Mekhloufi i Zitouni szykowani byli do wyjazdu na mistrzostwa. Tymczasem wybrali inną drogę, rezygnując z szansy gry na MŚ i z wielkiej międzynarodowej kariery, bo woleli pomóc krajowi walczącemu o niepodległość.

1969 – wojna futbolowa

W eliminacjach do pierwszych meksykańskich MŚ w strefie Ameryki Północnej zagrali ze sobą sąsiedzi, Salwador z Hondurasem. Stosunki między państwami były wtedy napięte, a wszystko spotęgowało jeszcze eliminacyjne spotkanie, w którym Salwador 15 czerwca 1969 pokonał u siebie sąsiada 3:0. Doszło do zamieszek na trybunach, dwie osoby zginęły, a zaraz potem kraje zerwały stosunki dyplomatyczne. 14 lipca tamtego roku Salwador zaatakował sąsiada. W walkach zginęło około 2 tysiące osób, a konflikt przeszedł do historii jako wojna futbolowa. Na MŚ w Meksyku Salwador nie miał wiele do powodzenia, przegrał 0:3 z Belgią, z gospodarzami 0:4 i z ZSRR 0:2. To był jeden z dwóch startów La Selecta w finałach MŚ. Po raz drugi zagrali z najlepszymi jeszcze w 1982 roku w Hiszpanii, ale stracili wtedy w grupie jeszcze więcej bramek, bo aż 13.

1973 – radziecka odmowa

Przed X MŚ na boiskach Niemiec Zachodnich w barażu interkontynentalnym zmierzyły się Chile i ZSRR. Pierwszy mecz w Moskwie na Stadionie Lenina (obecnie Łużniki) zakończył się 23 wrześniu 1973 roku bezbramkowym remisem. Daty są tutaj bardzo ważne. Kilkanaście dni przed pierwszym spotkaniem w południowoamerykańskim kraju doszło do zamachu stanu. Komunistyczny przywódca Salvador Allende został obalony przez generała Augusto Pinocheta. Zaplanowany na 21 listopada rewanż w Santiago nie doszedł do skutku. Sowieci odmówili gry na Estadio Nacional, który po przewrocie służył jako… obóz koncentracyjny. Dyskusje co do innego miejsca nie przyniosły rezultatu. Ostatecznie Chile rewanż wygrało walkowerem i po ośmiu latach ponownie zagrało w elicie, ale bez powodzenia.

Michał Zichlarz

Z plaży na boisko

Nie tylko mistrzostwa świata obfitowały w pozaboiskowe i polityczne historie… Najbardziej znane jest to, co wydarzyło się przed Euro 1992 na boiskach Szwecji. Trwała wtedy krwawa wojna na Bałkanach, gdzie rozpadała się Jugosławia. Decyzją UEFA kraj został wykluczony z udziału w imprezie, gdzie grało tylko osiem reprezentacji. To była prawdziwa elita. W miejsce Plavich szansę dostała Dania, która w grupie IV eliminacji była dwa punkty za rywalem.

– Niektórzy z nas rzeczywiście ściągnięci zostali z wakacji, mam tutaj na myśli tych, którzy grali w lidze angielskiej czy w Bundeslidze. Co do mnie, to grałem wtedy w Broendby i rozgrywki trwały. Mieliśmy jeszcze do rozegrania kilka meczów. Tydzień przed Euro rozegraliśmy jeszcze mecz towarzyski z drużyną rosyjską i pojechaliśmy na mistrzostwa – mówił mi w Kopenhadze kilka lat temu John „Faxe” Jensen, strzelec gola w finałowym meczu z Niemcami. Duńczycy sensacyjnie triumfowali wtedy, wygrywając decydujące spotkanie 2:0 i zostając niespodziewanym mistrzem Starego Kontynentu!

Z kolei w 1996 roku tytułu mistrza Afryki nie broniła reprezentacja Nigerii, z takimi znakomitościami jak Jay-Jay Okocha czy Nwankwo Kanu. Do RPA Super Orły nie poleciały, bo zabronił im dyktator Sani Abacha, który wcześniej skazał na śmierć pisarza i aktywistę Ken Saro-Wiwę. Polityk obraził się za liczne protesty z całego świata, żeby darował życie orędownikowi ludności Ogoni. Turniej w RPA w 1996 roku odbył się z udziałem nie 16, a 15 reprezentacji, podobnie zresztą jak Puchar Narodów Afryki w 2010 roku w Angoli. Zmierzająca na turniej autobusem reprezentacja Togo, gdzie występował słynny Emmanuel Adebayor, została ostrzelana w prowincji Kabinda przez miejscowych rebeliantów, walczących o oderwanie tej części terytorium od Angoli. Dwie osoby zginęły, kilku piłkarzy zostało rannych. W tej sytuacji Togo wycofało się z Coupe d’Afrique.

(zich)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się