Poligon doświadczalny trenera
Rozmowa z Piotrem Mandryszem, byłym piłkarzem i trenerem Pogoni Szczecin
- Pogoń ma bardzo mocnych 13-14 piłkarzy i patrząc przez pryzmat tych nazwisk, ósma lokata w tabeli nie odzwierciedla potencjału drzemiącego w zespole ze Szczecina. Nie bez powodu mówi się, że to ławka rezerwowych decyduje o sile zespołu. Tak jak chociażby pokazał to ostatni mecz Barcelony w Lidze Mistrzów z Borussią Dortmund, gdzie rezerwowy Ferran Torres wszedł na boisko na ostatnich 20 minut i zdążył strzelić dwie bramki. Ale zostawmy w spokoju tuzów europejskiego futbolu, chociaż te zasady są uniwersalne dla futbolu, niezależnie od kraju. Poza tym w Pogoni szansę gry dostaje kilku młodych zawodników, którzy potrzebują czasu, by okrzepnąć i nabrać doświadczenia.
W latach 2021 i 2022 roku „Portowcy” zakończyli rozgrywki na „pudle”, zajmując 3. miejsce, natomiast w dwóch poprzednich sezonach „Duma Pomorza” wywalczyła 4. miejsce. Zna pan odpowiedź na pytanie, dlaczego teraz pański były zespół tak drastycznie obniżył loty?
- Nie odkryję Ameryki, jeżeli powiem, że w piłce nożnej potrzebna jest też odrobina szczęścia. W pojedynczych meczach często detale decydują o tym, czy wygrasz mecz, czy też zejdziesz z boiska pokonany. To jest w sporcie, nie tylko w piłce nożnej, nieodzowne. Poza tym nie zapominajmy, że Robert Kolendowicz, związany z Pogonią od 2010 roku najpierw jako zawodnik, a potem trener, jest początkującym szkoleniowcem i dopiero zbiera doświadczenie. Nie mam żadnych wątpliwości, że wiosną Pogoń pod jego wodzą będzie grała skuteczniej niż w minionej rundzie. Dla trenera Kolendowicza to poligon doświadczalny, a czas ewidentnie działa na jego korzyść.
Tacy piłkarze jak Kamil Grosicki, czy grecki napastnik Efthymios Koulouris, z pewnością znaleźliby miejsce w większości polskich klubów. Pozostali piłkarze Granatowo-bordowych znacząco odbiegają poziomem od wspomnianego duetu?
- W Pogoni oprócz Grosickiego i Koulourisa jest kilku piłkarzy, którzy mają duży wpływ na grę drużyny i osiągane przez nią wyniki. Grecki napastnik w rundzie jesiennej strzelił 11 goli, moim zdaniem to doskonały wynik, który prognozuje, że na zakończenie sezonu Koulouris będzie miał ponad 20 strzelonych bramek. Poza tym silnym punktem zespołu jest rumuński bramkarz Valentin Cojocaru, bardzo dobrze spisuje się Austriak Alexander Gorgon, który strzelił cztery gole, chociaż najczęściej wchodził na boisko z ławki rezerwowych. To pokłosie tego, że bardzo długo zmagał się z kontuzją. Nie będę zdziwiony, że gdy będzie w pełni sił, wiosną trener Kolendowicz właśnie od niego będzie rozpoczynał ustalanie składu. Nietuzinkowym piłkarzem jest Ormianin Wahan Biczachczjan, który ma przednie uderzenie z dystansu i jego lewa nogą jest jedną z najlepszych w ekstraklasie. Niedoceniany jest inny pomocnik Rafał Kurzawa, którego pamiętam jeszcze z czasów występów w ROW-ie Rybnik i Górniku Zabrze. Ma znakomite otwierające podania.
Jaka jest pięta achillesowa zespołu ze Szczecina?
- Bezdyskusyjnie gra na wyjazdach. Zaledwie 5 punktów zdobytych w 9 meczach na obcych boiskach to wstydliwy bilans dla drużyny, która ma ambicje odgrywania wiodącej roli w lidze. To nie satysfakcjonuje nikogo w Szczecinie. Za moich czasów Pogoń była słabsza od obecnej, lecz potrafiła zdobywać znacznie więcej punktów na obcych boiskach.
W zespole Roberta Kolendowicza gra kilku uzdolnionych piłkarzy o statusie młodzieżowca. Któremuś z nich wróży pan świetlaną przyszłość?
- Pogoń bardzo dobrze pracuje z młodzieżą, wyłapuje co zdolniejszych zawodników młodego pokolenia, szlifuje ich i wypuszcza w świat. Nie ośmielę się jednak wskazać „perełki”, bo moja ocena mogłaby być myląca i niesprawiedliwa.
Rozmawiał Bogdan Nather
