Polacy na szarym końcu...
Kombinację norweską zdominował skandynawsko-austriacki duet. Norweg Jens Luraas Oftebro zdobył dwa złote medale. Johannes Lamparter został dwukrotnym wicemistrzem olimpijskim. Brąz przypadł we wtorek Finowi Ilce Heroli.
Milosz Krzempek Fot. HANNIBAL HANSCHKE/ PAP
We wtorek odbyła się druga konkurencja w kombinacji norweskiej, dyscyplinie, która jest na igrzyskach olimpijskich od samego początku, od debiutu w 1924 roku, w Chamonix. W Polsce kombinacja norweska ma duże tradycje. W 1956 roku w... Cortina d’Ampezzo Franciszek Groń-Gąsienica zdobył brązowy medal i został pierwszym z Biało-czerwonych, który stanął na olimpijskim podium w igrzyskach zimowych. Dziś? Szkoda słów...
Wygrywa, kto pierwszy...
Zawody rozgrywane są w ciągu jednego dnia tzw. metodą Gundersena, którą opracował norweski dwuboista Gunder Gundersen. Najpierw rywalizuje się w konkursie skoków, a zdobyte punkty są przeliczane na różnice czasowe w biegu, one decydują o kolejności startu do biegu. Zawodnik, który był najlepszy na skoczni pierwszy rozpoczyna bieg. Kolejni ruszają na trasę zgodnie z przelicznikiem, który wynosi cztery sekundy opóźnienia za każdy punkt straty. Czyli 15 punktów oznacza minutę straty. Wygrywa ten, kto pierwszy osiągnie metę. Dodajmy jeszcze, że wszyscy zawodnicy z powyżej dwu i pół minutową stratą wypuszczani są później razem, w tak zwanej fali, właśnie 150 sekund po liderze, żeby nie czekali 5-6 minut na start i dłużej, a później oczywiście te sekundy, które im dano, są odliczane po zakończonym biegu.
Spadli z progu
Tym razem zawody składające się ze skoków i biegu na 10 kilometrów rozpoczęły się na skoczni dużej, 141-metrowej, przy progu usytuowanym na 128. metrze. W stawce było dwóch Biało-czerwonych. Pierwszy zaprezentował się niepocieszony po pierwszej konkurencji – był sklasyfikowany dopiero na 35. pozycji - Miłosz Krzempek. Wczoraj skoczył w miarę poprawnie, ale 120 metrów dało mu dopiero 26. miejsce i stratę 2.21. Bardzo słabo wypadł natomiast drugi z Polaków. 19-letni Kacper Jarząbek spadł z progu lądując na 102. metrze, oznaczającym ostatnie, 36. miejsce (4.55). Liderem był Japończyk Ryota Yamamoto, który skoczył 136,5 m i na trasę biegu ruszył z przewagą ośmiu sekund nad Austriakiem Johannesem Lamparterem, który 11 lutego zdobył srebro, gdy rywalizowano na skoczni normalnej. Trzeci - ze stratą 16 sekund - był Norweg Andreas Skoglund.
Selekcja na trasie
Na bardzo trudnej, 10-kilometrowej trasie w Tesero, z podbiegami, wieloma zakrętami, na grząskim śniegu – w poniedziałek dopadało 15 centymetrów – Polacy nie poprawili swych pozycji. Krzempek ostatecznie był 33. Natomiast 19-letni Jarząbek nie zdołał nikogo wyprzedzić, ale... awansował „oczko”, ponieważ do tej części zmagań przystąpiło 35 zawodników, już bez Estończyka Ruuberta Tedera.
Złoty medal przypadł w udziale Norwegowi Jensowi Luraas Oftebro. 25-letni Oftebro, który po raz pierwszy triumfował sześć dni wcześniej (normalna skocznia), ruszał do biegu we wtorek z piątej pozycji. Rozstrzygnął wyścig, zdecydowanie nacierając na ostatnim podbiegu na finałowym odcinku 10-kilometrowej trasy. Wicemistrzem olimpijskim ponownie został Austriak Johannes Lamparter, a trzeci był Fin Ilkka Herola, natomiast Yamamoto spadł aż na 15. miejsce.
Zbigniew Cieńciała
