Pokazały charakter
Po trzymającym w napięciu spotkaniu piłkarki GKS-u Katowice triumfowały w Pucharze Polski.
Tak z wywalczenia krajowego pucharu cieszyły się Katowiczanki. Fot. PAP/Art Service
ORLEN PUCHAR POLSKI KOBIET
W poprzednim sezonie GKS Katowice zdobył mistrzostwo Polski, a rywal zza miedzy, Czarni Sosnowiec, sięgnął po Puchar Polski. W tym roku sytuacja zapewne się odwróci. Sosnowiczanki są o krok od zapewnienia sobie triumfu w lidze, a Katowiczanki w sobotnie południe w Tychach wygrały z nimi finał Pucharu.
Nie był to byle jaki mecz. To było prawdziwe widowisko wypełnione emocjami. Czarni dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, a GieKSa dwukrotnie, w tym raz w 88 minucie, doprowadzała do wyrównania. Odegrana musiała zostać dogrywka, w której Katowiczanki były bezlitosne. Wyróżniła się przede wszystkim Aleksandra Nieciąg, która do bramki zdobytej w pierwszej połowie dodała kolejne dwa trafienia, kompletując hat trick. – Popłakałam się po ostatnim gwizdku, bo mecz kosztował nas dużo zdrowia. Pokazałyśmy charakter. Czuję się cudownie, naprawdę. I nie ma znaczenia, kto strzelał bramki. Cieszę się po prostu z wygranej, która jest zasługą całego sztabu, wszystkich zawodniczek, klubu – powiedziała po meczu bohaterka spotkania.
GKS wygrał 5:2, po raz drugi w historii sięgając po Puchar Polski. Był to sukces, na który podopieczne Karoliny Koch zapracowały, zaciskając zęby. W trakcie sezonu mierzyły się z wieloma przeciwnościami losu, przede wszystkim z kontuzjami liderek: Klaudii Słowińskiej i Anity Turkiewicz. Mimo wszystko osiągnęły sukces, zdobywając czwarte trofeum historii klubu. Poza sukcesami w PP wcześniej dwukrotnie (2023, 2025) były mistrzyniami kraju.
Kacper Janoszka
FINAŁ
◼ Czarni Sosnowiec – GKS Katowice 2:5 (2:2, 1:1)
1:0 – Sarapata, 25 min, 1:1 – Nieciąg, 36 min, 2:1 – Miłek, 69 min, 2:2 – Bińkowska, 88 min, 2:3 – Maciążka, 103 min, 2:4 – Nieciąg, 105 min, 2:5 – Nieciąg, 112 min
CZARNI: Szperkowska – Konkol (106. Sobierajska), Kurzawa, Chudzik (91. Witkowska) – Buszewska (106. Chmura), Miksone, Witek (118. Katowicz), Wójcik (65. Kozielska) – Kaletka, Sarapata, Miłek. Trener Sebastian STEMPLEWSKI.
GKS: Seweryn – Milovanović, Zawadzka, Nowak – Jaszek (70. Kalaberova), Vojtkova (78. Bińkowska), Kozarzewska (78. Theodoraki), Włodarczyk (105+1. Malesa) – Maciążka, Brzęczek (105+1. Vuskane), Nieciąg. Trenerka Karolina KOCH.
Sędziowała Anna Adamska (Skarżysko-Kamienna). Widzów 1527. Żółte kartki: Kurzawa, Buszewska, Chudzik – Theodoraki.
____________________
TRZY PYTANIA DO… AMELII BIŃKOWSKIEJ , napastniczki GKS-u Katowice, zdobywczyni gola na 2:2
1. Co pani czuje po zdobyciu drugiego w historii GKS-u Katowice Pucharu Polski?
- Przede wszystkim dumę z całego zespołu. Mimo że dwukrotnie przegrywałyśmy, mecz zakończyłyśmy zwycięstwem. Pokazałyśmy, że dla nas nie ma rzeczy niemożliwych.
2. Pani bramka na 2:2 była bardzo ważna, bo doprowadziła do dogrywki…
- Każda piłkarka powinna dążyć do tego, żeby spełniać marzenia. Nasze marzenie się spełniło, bo zdobyłyśmy puchar. Moja bramka też była jak z marzeń. Cieszę się jednak, że przede wszystkim jako drużyna pokazałyśmy, że mimo przeciwności losu potrafimy się podnieść i w trudnym spotkaniu zdobyć pięć bramek.
3. Po golu na wagę dogrywki czuła pani, że ostatnie pół godziny potoczy się tak, że wygracie? Widziała pani po postawie Aleksandry Nieciąg, że będzie w stanie skompletować hat trick?
- Wiedziałam, że wszystko jest w naszych nogach. Ta bramka nas poniosła. Efektem tego była dogrywka i trzy kolejne gole. Ola zagrała cudownie… Chyba każda napastniczka chciałaby zagrać taki mecz w finale Pucharu Polski.
Rozmawiał Kacper Janoszka
Amelia Bińkowska poprowadziła GieKSę do dogrywki. Fot. PAP/Art Service
