Pojedynek snajperów

Filip Stojilković i Tomas Bobczek chcieli udowodnić, który z nich jest skuteczniejszy...

Lechiści nie mieli łatwego życia z Filipem Stojilkoviciem (po lewej). Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

Cracovia i Lechia miały ambitne cele. Krakowianie szukali trzeciego zwycięstwa z rzędu, a drużyna Johna Carvera chciała zdobyć pierwsze punkty w tym sezonie, tym bardziej że tydzień wcześniej po dobrej pierwszej połowie nie udało się jej dowieźć korzystnego wyniku z Lechem. Przypomnijmy, że Biało-zieloni mają minusowe punkty i są na ostatnim miejscu. Swoje atuty chcieli pokazać napastnicy obu zespołów, Filip Stojilković i Tomas Bobczek, którze dobrze weszli w sezon.

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście. W zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Bobczek, który mocnym strzałem z półobrotu pokonał Henricha Ravasa. Dla słowackiego napastnika to była siódma bramka w sześciu ostatnich meczach. Bramka podziałała motywująca na gospodarzy i gdy wydawało się, że Lechia ma wszystko pod kontrolą, błąd popełnił Maksym Diaczuk, który zbyt krótko zagrał do wychodzącego z bramki Szymona Weiraucha, co wykorzystał Stojilković. Pod koniec pierwszej części stadion przy Kałuży zamilkł, bo kontuzji doznał jeden z najlepszych zawodników początku sezonu, Ajdin Hasić, którego zmienić musiał Mateusz Praszelik. – Ajdin ma problem z mięśniem dwugłowym. Na razietrudno ocenić na ile wypadnie z gry, ale prawdopodobnie na kilka tygodni. – powiedział na konferencji pomeczowej trener Luka Elsner. Pod koniec pierwszej połowy Bobczek ponownie mógł uciszyć trybuny, ale jego strzał trafił w spojenie.

Druga połowa to ponownie dobre otwarcie zawodników trenera Carvera. Piłkę przed pole karne wygłówkował Oskar Wójcik, a tam czekał Iwan Żelizko, który uderzył z powietrza i pokonał Ravasa. Kilka minut później mógł być remis, ale futbolówka uderzyła w poprzeczkę, a z dobitką poradził sobie Weirauch. Co nie udało się wtedy, to udało się w doliczonym czasie. Otar Kakabadze dośrodkował na pole karne, a głowę dołożył Stojilković i zapewnił Pasom remis. Napastnik Cracovii wyszedł zwycięsko z pojedynku strzeleckiego z Bobczkiem. W Gdańsku ujemne saldo stopniało do czterech punktów, ale jedno po tych trzech kolejkach jest pewne – Lechia gra lepiej niż wskazują na to wyniki.

Miłosz Cebo

OCENA MECZU ⭐

◼  Cracovia – Lechia Gdańsk 2:2 (1:1)

0:1 – Bobczek, 9 min (asysta Sezonienko), 1:1 – Stojilković, 36 min, 1:2 – Żelizko, 54 min, 2:2 – Stojilković, 90+1 min (asysta Kakabadze)

CRACOVIA: Ravas 5 – Piła 4, Henriksson 3 (81. Perković niesklas.), Wójcik 4 – Kakabadze 6, Al-Ammari 4 (63. Biedrzycki 4), Maigaard 5, Olafsson 4 (63. Kameri 4) – Hasić 5 (41. Praszelik 3), Stojilković 8, Minczew 5 (63. Bzdyl 5), Trener Luka ELSNER. Rezerwowi: Madejski, Cymers, Jugas, Knap, Skovgaard, Janasik.

LECHIA: Weirauch 5 – Jaunzems 5, Diaczuk 2, Olsson 5, Vojtko 4 – Mena 5, Kapić 6 (80. Neugebauer niesklas.), Żelizko 7, Sezonienko 5 (75. Wójtowicz niesklas.) – Wjunnyk 4, Bobczek 6 (90+2. Kurminowski niesklas.). Trener John CARVER. Rezerwowi: Gutowski, Kałahur, Tsarenko, Wendt, Głogowski, Awad.

Sędziował Mateusz Piszczelok (Katowice) – 5. Asystenci: Michał Obukowicz (Warszawa) i Damian Rokosz (Będzin). Widzów 13388. Czas gry 100 min (50+50). Żółte kartki: Henriksson (6. faul), Olafsson (25. faul), Kakabadze (64. faul) – Diaczuk (43. faul), Olsson (87. faul).


MÓWIĄ LICZBY
CRACOVIA  LECHIA
56  posiadanie piłki  44
6 strzały celne  2
14  strzały niecelne 10
5  rzuty rożne  4
0  spalone  0
13 faule  13
3 żółte kartki 2