Podróż (nie)sentymentalna

W piątkowy wieczór poznaliśmy potencjalnych rywali Biało-czerwonych w przyszłorocznym mundialu. W sobotę – miejsca rozgrywania „polskich” meczów. Jan Urban westchnął...

Na razie ani Ronald Koeman, ani Jan Urban nie przechylili szali wzajemnych starć selekcjonerskich na żadną ze stron. Może któremuś z nich dane to będzie zrobić w Dallas. Fot. Marcin Karczewski/PressFocus

Tunezja, Holandia, na koniec Japonia – oto zestaw mundialowych rywali dla triumfatora „ścieżki B” w europejskich barażach; tej, w której znaleźli się Biało-czerwoni. Jeśli w marcu przeskoczymy najpierw Albanię, a potem triumfatora rywalizacji ukraińsko-szwedzkiej, w czerwcu za oceanem przyjdzie nam zagrać m.in. z doskonale znanymi nam po bojach grupowych Holendrami.

Do trzech razy sztuka

- Trzecie spotkanie z nimi byłoby bardzo ciekawe – uśmiechał się po ceremonii losowania Jan Urban. - Byłby to naprawdę bardzo ciekawy i interesujący pojedynek. My ich przecież rozszyfrowujemy, ale i oni też nas analizują, i też wiedzą dużo o nas – przypominał selekcjoner naszej kadry. A potem odwoływał się do starego polskiego porzekadła, jak ulał pasującej do dwóch wcześniejszych remisów grupowych: - Do trzech razy sztuka. Ale podejrzewam, że Ronald Koeman tak samo uważa...

Potyczka z „Pomarańczowymi” to mocne wybiegnięcie w przód. Jeśli bowiem zakwalifikujemy się do północnoamerykańskich zmagań, naszym pierwszym rywalem będą Tunezyjczycy. Urban przyznał, że nie wie zbyt wiele o zespole Tunezji, poza tym, że Polska pokonała go w 1978 na turnieju mistrzowskim w Argentynie.

Nie chcieli goli, chcieli fasoli

Z ekipą z Czarnego Lądu Biało-czerwoni ewentualnie zagrają w Monterrey. To meksykańskie miasto doskonale znane jest selekcjonerowi: właśnie tam graliśmy mecze grupowe podczas finałów Mexico'86, w których obecny selekcjoner był graczem pierwszej jedenastki w teamie Antoniego Piechniczka. - Nie było tam czuć atmosfery mistrzostw świata – wspomniał „na gorąco” Jan Urban.

Monterrey, w którym przyszło Polakom 40 lat temu toczyć boje grupowe, i które stało się ich podstawową bazą, było dużym ośrodkiem przemysłu hutniczego i cementowego. Momentami więc – przy niesprzyjających wiatrach znad fabryk – cementowy pył „zgrzytał w zębach”. Co więcej: kilka tygodni przed przylotem Polaków do ośrodka Bahia Escondida, w mieście zamknięto jedną z hut. Oznaczało to utratę pracy przez 10 tysięcy robotników, którzy natychmiast wyszli na ulice miasta. „Nie chcemy goli, chcemy fasoli” – polscy dziennikarze swobodnie, ale pomysłowo, tłumaczyli na polski wznoszone przez protestujących hasła. Na czas mistrzostw protesty jeszcze się wzmogły, więc kadrowicze – chcąc nie chcąc – stali się „więźniami” swej mundialowej bazy.

Z uzbrojoną obstawą

– Ze względów bezpieczeństwa byliśmy wręcz odcięci od świata. Dlatego mistrzostwa świata były dla mnie jakieś takie „zamydlone”. Tylko raz pojechaliśmy do miasta zobaczyć, pochodzić po ulicach, coś kupić. Na każdym kroku towarzyszyła nam jednak uzbrojona obstawa – opowiadał mi niegdyś obecny opiekun Biało-czerwonych. - Nie tak sobie wyobrażałem mundial...

Pozostałe dwa mecze zwycięzca barażowej „ścieżki B” rozegra w USA: z Holandią w Houston, z Japonią – w Arlington.

(DaL)

Terminarz grupy F (wg czasu polskiego)

14 czerwca: Holandia - Japonia (Arlington/Dallas, godz. 22.00)
15 czerwca: zwycięzca baraży - Tunezja (Guadalupe/Monterrey, godz. 4.00)
20 czerwca: Holandia - zwycięzca baraży (Houston, godz. 19.00)
21 czerwca: Tunezja - Japonia (Guadalupe/Monterrey, godz. 6.00)
26 czerwca: Japonia - zwycięzca baraży (Arlington/Dallas, godz. 1.00)
26 czerwca: Tunezja - Holandia (Kansas City, godz. 1.00)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się