Podrapana ambicja
Gospodarze długo kazali czekać na „konkrety”, a ten najważniejszy zaprezentowali, gdy arbiter już miał dmuchać w gwizdek.
Moment, który dał Kanadzie awans do 1/8 finału MŚ! Fot. PAP/EPA
Kanadę dało się lubić. W fazie grupowej gospodarze imponowali energią i zadziornością, ofensywnym drygiem i parciem naprzód – ale w 1/16 finału nic z tego nie zostało. Les Rogues zagrali zupełnie odwrotnie względem tego, do czego wszyscy się przyzwyczaili. A przecież mierzyli się z Republiką Południowej Afryki, która – lekko mówiąc – do najsilniejszych nie należy.
Ledwo zdążył
Pierwsze spotkanie fazy play off MŚ było ciężkostrawne. Kanadyjczycy wyglądali, jakby zjadał ich stres – w końcu nie dość, że po raz pierwszy w historii mundialu wyszli z grupy, to w dodatku musieli wyjechać poza kraj i wystąpić w Los Angeles. Dopiero przed przerwą zagrozili Bafana Bafana, gdy Aubrey Modiba wybił z linii bramkowej piłkę uderzoną głową przez Moise Bombito. Gol byłby to ciekawy, bo 26-letni stoper jeszcze żadnego w kadrze nie strzelił, a jego obecności w wyjściowym składzie... nikt się nie spodziewał. Obrońca Nicei zagrał w tym sezonie tylko dwa razy, a od połowy października leczył kontuzję uda i ledwo wyrobił się na turniej.
Kanada na niego czekała!
Po przerwie wolne tempo meczu awansowało na średnie, a parę podrygów wykazali Afrykańczycy. Gdyby piłka nie „zeszła” Oswinowi Appollisowi, pewnie byłby gol, ale za to rozdrażniona tym sygnałem ostrzegawczym Kanada wypracowała znakomitą okazję z kontry, tyle że nie sfinalizowali jej ani Tani Oluwaseyi, ani Jonathan David. Selekcjoner Jesse Marsch w 75 minucie zdecydował się na ruch, na który czekali wszyscy w kraju gospodarza – na boisku po raz pierwszy w turnieju pojawił się Alphonso Davies (czyli tym razem Marsch nie kłamał, że jest gotowy do grania). Piłkarz Bayernu Monachium natychmiast zdynamizował akcje Kanadyjczyków, wszedł w kilka dryblingów, rozpoczął sekwencję, którą kończył minimalnie chybionym strzałem Promise David. Les Rogues zaczęli przechylać szalę na swoją korzyść, ale ciągle brakowało im najważniejszego i mimo wszystko „śmierdziało” dogrywką.
Znowu ten pechowiec...
No ale od czego jest Stephen Eustaquio? Jeszcze dekadę temu grał w młodzieżowej reprezentacji Portugalii z Joao Felixem, Diogo Costą czy Rafaelem Leao. Wybrał jednak kraj urodzenia i pod nieobecność Daviesa ubierał opaskę kapitana. W ostatnim meczu grupowym, przegranym ze Szwajcarią, Marsch posadził go na ławce i najwyraźniej mocno podrapał jego ambicję. Wczoraj zaczął od początku, a już w doliczonym czasie przejął bezpańską piłkę wybitą z „szesnastki” przez Sphephelo Sithole (ten, który obejrzał „czerwień” z Meksykiem) i uderzył półwolejem obok słupka. Ronwen Williams wyciągnął się jak struna, ale nie dał rady interweniować i stało się jasne – dzięki Eustaquio Kanada zostaje, a RPA jedzie do domu! Les Rogues będą teraz czekać na zwycięzcę pary Holandia – Maroko.
Piotr Tubacki
OCENA MECZU ⭐
◼ Republika Południowej Afryki – Kanada 0:1 (0:0)
0:1 – Eustaquio, 90+1 min
RPA: Williams – Mudau, Okon, Mbokazi, Modiba – Mokoena, Sithole – Maseko (86. Moremi), Mofokeng (46. Mbatha), Appollis – Makgopa (86. Rayners). Trener Hugo BROOS.
KANADA: Crepeau – Johnston, Bombito (59. De Fougerolles), Cornelius, Laryea – Buchanan (75. Davies), Saliba (59. Sigur), Eustaquio, Millar (71. Shaffelburg) – J. David, Oluwaseyi (71. P. David). Trener Jesse MARSCH.
Sędziował Joao Pedro Pinheiro (Portugalia). Widzów 69 237. Żółte kartki: Saliba, Sigur
Piłkarz meczu - Stephen EUSTAQUIO
