Podniesione głowy
TRZY PYTANIA DO… MARCINA KASPROWICZA, selekcjonera reprezentacji Polski kobiet do lat 20
Marcin Kasprowicz nie ukrywa dumy ze swoich zawodniczek. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
1. Wydawało się, że mamy kontrolę, dwie „piłki meczowe”, ale to rywalki awansowały. Dlaczego?
- W sporcie trzeba mieć trochę szczęścia, a ono było po stronie Kolumbijek. Wystarczyła im jedna sytuacja. Przedziwna, bo do siatki trafiła nasza zawodniczka. Żeby wygrywać, nie można marnować okazji. Mieliśmy ją między innymi po rzucie rożnym i trzeba było trafić do siatki. Ta i inne okazje zemściły się w końcówce. Wielka szkoda.
2. Brakowało nam tego, co wydawało się naszym atutem w poprzednich meczach, czyli precyzji, dokładności i przede wszystkim skuteczności. Zgodzi się pan?
- Dodałbym jeszcze, że obrończynie Kolumbii dobrze broniły pola karnego. Wybiły wiele dośrodkowań i generalnie górnych piłek. Ten element był do korekty, bo wypełnienie pola karnego z naszej strony w różnych fragmentach było bardzo dobre i ostatnie podanie mogło stworzyć klarowną sytuację. Jest w nas duży smutek, bo ładne granie nie zaowocowało zwycięstwem, a przypadkowa sytuacja rywalek sprawiła, że odpadliśmy z turnieju.
3. Co pan powiedział zawodniczkom po meczu?
- Że jestem dumny z każdej z nich, jak i całego sztabu. Wszyscy zasłużyli na nagrodę i pochwałę, bo wykonaliśmy gigantyczną pracę. Jej efektem były styl, sposób grania i trzy zwycięstwa, które odnieśliśmy. Namawiałem wszystkich, żebyśmy wracali do domu z podniesionymi głowami, bo na to zasłużyliśmy.
(MC)
