Podczas tych meczów musi być cisza

Rozmowa z Bartoszem Korusem, zawodnikiem Niezłomnych Zabrze w blind footballu

Mecz w blindfutbolu: Niezłomni Zabrze vs Warta Poznań. Fot. archiwum Bartosza Korusa

Blind football to pika nożna dla niewidomych i niedowidzących. Czy w Polsce się rozwija?

- Oczywiście, mniej więcej od 2008 roku. Zaczęło się od tego, że całkowicie niewidomy paraolimpijczyk w pływaniu Marcin Ryszka przypadkowo dowiedział się, że taka dyscyplina sportu w ogóle istnieje. Zaczął się nią interesować, sprowadził specjalne piłki i stworzył pierwszą drużynę w Krakowie. Potem podobna powstała jeszcze we Wrocławiu i są to dwie najstarsze drużyny blind footballu w Polsce (dziś to Wisła Blind Football Kraków oraz Śląsk Wrocław - przyp.aut.). Początkowo, przez jakichś dziesięć lat, nie było innych drużyn, więc te dwie grały ze sobą tylko corocznie o Puchar Polski. Dwa lata temu miał miejsce inauguracyjny sezon ligowy, mistrzem została Wisła. W tym pierwszym sezonie zagrały też Śląsk, Warta Poznań, Rekord Bielsko-Biała i my, czyli Niezłomni Zabrze. W Polsce Wisła nie ma sobie praktycznie równych, wygrywa w tym momencie z każdym, na razie zdobyła oba mistrzostwa.  Sam występuję w zespole Niezłomnych Zabrze i jestem dumny z faktu, że rozegrałem w nich cały sezon, graliśmy też w Pucharze Polski. Obecnie Niezłomni grają w II lidze. Będziemy rywalizować z Lublinem, Łodzią i być może z Gdańskiem. 

Jakie są zasady gry?

- Gra się specjalną brzęczącą piłką. Zawodnicy z pola noszą zaciemnione gogle, a o lokalizacji informują ich dźwięki, widzący bramkarz, jedyny taki zawodnik w zespole, oraz trenerzy. Drużyna składa się z czterech zawodników niewidomych, grających w goglach, oraz wspomnianego widzącego lub słabowidzącego bramkarza. Przy boisku znajdują się bandy, które uniemożliwiają wypadnięcie piłki. Kibice muszą oczywiście zachować ciszę, aby piłkarze słyszeli piłkę i tzw. nawigatorów, czyli trenera i bramkarza. Nawigowanie to informowanie na głos zawodników, gdzie znajduje się piłka. Czyli nawigator głównie... krzyczy (uśmiech). Zasady są takie, że bramkarz nie może nawigować napastników, a trener - obrońców. Mamy rzuty rożne, a bramki są trochę większe od tych w piłce ręcznej. 

Czy Niezłomni to najlepszy klub na Górnym Śląsku?

- Rzekłbym: jedyny - obok Rekordu z Bielska-Białej. Trenujemy na hali MOSiR w Zabrzu. Obecnie raz w tygodniu, mamy trenera, który dojeżdża do nas z Wrocławia, byłego bramkarza Śląska w blind footballu. Jest nas około dziesięciorga, dziewczyny u nas też grają. Liga? Nie istnieje w potocznym rozumieniu tego słowa: spotykamy się na turniejach dwa, trzy razy w roku. To one rozstrzygają o mistrzostwie. Profitów z tego oczywiście nie mamy. Czasem z własnych pieniędzy organizujemy wyjazdy. Pomaga PFRON (Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych - dop. aut.) oraz Polski Związek Sportów Niepełnosprawnych "Start". Podczas turniejów opłacają nam hotele itp.

Macie kontakt z zagranicznymi rywalami?

- Wisła i Śląsk już uczestniczyły w europejskich turniejach. Grały w Czechach z Brnem, jeździły też na turnieje do Pragi. Jednocześnie Polska dołącza właśnie do European Blind Football League. Teraz polscy piłkarze mają rywalizować z przeciwnikami z Anglii, Belgii, Grecji, Niemiec i Włoch. 

Marzenia? 

- Po pierwsze: marzę o tym, żeby do naszej drużyny dołączyli jacyś młodzi zawodnicy, żeby nas wzmocnili. Prośba do niewidomych, którzy siedzą w domu i do ich rodzin: wesprzyjcie nas! Zapraszamy na treningi. Chcemy aktywizować chłopaków i dziewczyny, bo te, jak już mówiłem, w naszych drużynach - z wyjątkiem Wisły i Śląska - też są. Po drugie - jako drużyna nie posiadamy band, które generalnie są dość drogie. A ich posiadanie bardzo ułatwiłoby nam zarówno treningi, jak i grę. Szukamy więc sponsora. Tylko kilka zespołów w Polsce dysponują takimi bandami: Wisła, Śląsk, drużyna z Warszawy i od niedawna Rekord. Po trzecie: chciałbym, żeby kiedyś Niezłomni Zabrze stali się... Górnikiem Zabrze.

Rozmawiał Paweł Czado

Blind football, czyli piłka nożna niewidomych

To paraolimpijska dyscyplina sportowa dla osób niewidzących i niedowidzących, która oparta jest na zasadach futsalu. Zawodnicy wołają „Voy!” (hiszp. idę), sygnalizując w ten sposób własną obecność. Trener najczęściej znajduje się za bramką przeciwnika i nawiguje zawodników w ofensywie. Blind football aktywizuje fizycznie, ale jednocześnie wspomaga rehabilitację, orientację przestrzenną i... buduje pewność siebie. W marcu powołano Zespół ds. Równych Szans Śląskiego Związku Piłki Nożnej, którego przewodniczącym jest Krzysztof Mrózek - pierwszy trener reprezentacji Polski i Rekordu Bielsko-Biała. Reprezentacja może liczyć na wsparcie Polskiej Grupy Farmaceutycznej.

Bartosz Korus, zawodnik Niezłomnych Zabrze. Fot. Paweł Czado

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się