POD NAPIĘCIEM

◼ 1. Mają o co grać ◼ 2. Pomruki niezadowolenia ◼ 3. Pójdą za ciosem?

W pierwszym meczu z Legią jedenastka z Zabrza wygrała u siebie 3:1. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

1. Mają o co grać

Legia pod wodzą Marka Papszuna powoli wychodzi z marazmu. Chociaż Wojskowi nie przegrali od ośmiu spotkań, a w ostatniej kolejce pewnie i zasłużenie wygrali z Pogonią (2:0), to w Warszawie dalej nie mogą spać spokojnie. Drużyna co prawda wydostała się ze strefy spadkowej, ale... nie ma nad nią żadnej przewagi. Legioniści mają tyle samo punktów co Arka i wyprzedzają ją tylko dzięki lepszemu bilansowi goli. W najbliższej kolejce drużyna Marka Papszuna zmierzy się z wymagającym rywalem, Górnikiem. Zabrzanie są w dobrej formie, bo nie przegrali od sześciu spotkań, a w środę po ograniu Zawiszy Bydgoszcz awansowali do finału Pucharu Polski. Przy Roosevelta chcą pójść za ciosem i dogonić liderującego Lecha, do którego tracą trzy punkty.

2. Pomruki niezadowolenia

O ile Legii na dobre wyszła zmiana szkoleniowca, tak nie mogą o tym powiedzieć w Częstochowie. Gra Rakowa, a przede wszystkim wyniki pod wodzą Łukasza Tomczyka są mocno rozczarowujące. Bilans 37-latka to jedynie dwa ligowe zwycięstwa na dziewięć spotkań. Do tego dochodzą często niezrozumiałe dla wielu decyzje kadrowe. Tę na razie słabo działającą maszynę w niedzielę sprawdzi Motor Lublin, a zwłaszcza Karol Czubak, najlepszy strzelec zespołu. 26-latek ma już na swoim koncie 15 goli i jest współliderem klasyfikacji strzelców razem z Tomasem Bobckiem z Lechii Gdańsk. Drużyna trenera Mateusza Stolarskiego nie przegrała od sześciu meczów i zwłaszcza u siebie wygląda dobrze, zatem Raków czeka kolejny bardzo mocny sprawdzian.

3. Pójdą za ciosem?

W ostatniej kolejce doszło do przełamania Bruk-Betu, który zwyciężył u siebie z Piastem Gliwice (3:2). Dla beniaminka z Niecieczy była to pierwsza wygrana w tym roku i jednocześnie przełamanie fatalnej passy ośmiu spotkań bez zwycięstwa. – To był dla nas bardzo ważny mecz, przede wszystkim pod kątem mentalnym. Chcieliśmy pokazać – także sobie – że nie jesteśmy tak słabi, jak wskazywały ostatnie rezultaty – przyznał trener Marcin Brosz. Jednak jego podopieczni nie mogą spocząć na laurach, a wręcz muszą wrzucić kolejny bieg, jeśli myślą o utrzymaniu w elicie. W sobotę zmierzą się bowiem z przedostatnim w tabeli Widzewem i to w Łodzi, więc będzie to starcie o sześć punktów. Ewentualna porażka może pogrążyć beniaminka na dobre.

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się