POD NAPIĘCIEM
◼ Do czterech razy sztuka? ◼ Szczęśliwa trzynastka? ◼ O sześć punktów
Kilka lat temu stali po jednej stronie barykady – a raczej siedzieli wspólnie na ławce trenerskiej GieKSy. W sobotę Dawid Szwarga (z lewej) może ewentualną porażkę z Rafałem Górakiem przypłacić kłopotami w gdyńskiej pracy. Fot. Adam Starszyński / Press Focus
◼ Do czterech razy sztuka?
„Cały czas już na mnie lukasz, do drzwi moich ciągle pukasz” – wybaczcie discopolowy cytat w tym miejscu, ale i ta fraza, i tytuł „Mnie nie oszukasz (Łukasz)” z repertuaru niejakiej Lejdi M (korektę proszę, żeby nie poprawiać pisowni) trochę pasują do ostatnich miesięcy i tygodni w życiu Łukasza Tomczyka. Miast pukania do bram ekstraklasy z chłopakami z Bytomia, wybrał drogę na skróty, wskakując na ławkę Rakowa. Na razie jednak – jak się okazuje – niełatwo ścieżkę awansu zawodowego oszukać. Dwa punkty w trzech meczach, ledwie jeden gol jego częstochowskich podopiecznych – porzekadło „do trzech razy sztuka” nie zadziałało. To może do czterech? No bo z kim jednak wygrać po raz pierwszy, jak nie z „czerwoną latarnią” tabeli?
◼ Szczęśliwa trzynastka?
„Trwa degrengolada Legii. Po fatalnych występach w europejskich pucharach Wojskowi nie stracili na „jakości” także w ekstraklasie” – ten cytat idealnie pasuje do obecnej sytuacji klubu ze stolicy. Rzecz w tym jednak, że powstał... 7,5 roku temu! Na Łazienkowską w sierpniu 2018 przyjechała Wisła z Płocka. Przyjechała jak po swoje: stuknęła gospodarzy 4:1, a prócz Ricardinho – autora dubletu, powiódł Nafciarzy do tego sukcesu Damian Szymański. Miał wtedy 23 lata i krótko potem ruszył „na saksy”, które przyniosły mu kasę, mistrzostwo Grecji i występy w reprezentacji. Wrócił do kraju latem 2025 – na Łazienkowską. I... cierpi, jak cierpią kibice Legii: to już 12 ligowych gier z rzędu bez wygranej. Mecz z Wisłą – choć ta ostatnio też przegrała dwa razy – niekoniecznie oznaczać musi przełamanie warszawskiej drużyny...
◼ O sześć punktów
Pewnie niewielu kibiców wie/pamięta, że i wspomniany na wstępie Łukasz Tomczyk, i Dawid Szwarga – dziś trener Arki, mają w swych zawodowych CV współpracę (w roli asystentów) z Rafałem Górakiem. Przeciwko temu pierwszemu opiekun GieKSiarzy już w tym sezonie nie zagra, z tym drugim zmierzy się w niedzielę w Gdyni. Jesienią Katowiczanie ograli Gdynian – jak mawia nasz redakcyjny spec od poprawnej polszczyzny - „legutko”. Teraz może być trudniej, choć warto pamiętać, że wiosną 2024 GKS właśnie nad morzem zapewnił sobie awans do ekstraklasy, wydzierając go Arce. Wiosną 2022 zaś remis Ślązaków w Trójmieście oznaczał dla gospodarzy brak dwóch punktów, który też wypchnął ich ze strefy bezpośredniego awansu do (nieudanych finalnie) baraży. Dziś Arka jest w elicie, ale „pod kreską”. Ewentualna przegrana w tej grze o sześć punktów może być dla jej trenera wielce kosztowna...
(DaL)
