Pod napięciem

◼ 1. Rywal szczególnie niewygodny ◼ 2. Gdzie się podziały europejskie marzenia? ◼ 3. Wraca na stare śmieci

Erik Jirka i Bartosz Nowak – jesienią rywale, wiosną koledzy z drużyny. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

1. Rywal szczególnie niewygodny 

Pędząca poznańska lokomotywa już ma całkiem blisko do końcowej stacji, czyli mistrzostwa Polski. Teraz jednak Lechici muszą uważać, żeby nie wykoleić się na ostatniej prostej. Zadanie jest z pozoru łatwe, ale w najbliższej kolejce spróbuje je popsuć rywal, który z kolei nie ma już marginesu błędu. Zawodnicy trenera Nielsa Frederiksena zmierzą się z Arką, która jest na przedostatnim miejscu, ma cztery punkty straty do bezpiecznej lokaty, ale jest szczególnie niewygodna dla Lecha. Dlaczego? Jedna z boleśniejszych wpadek Kolejorza w tym sezonie to listopadowa porażka w Gdyni 1:3. Analizując historię pojedynków obu drużyn, można zauważyć, że Poznaniakom zawsze ciężko się grało z tym zespołem. I chociaż Arki nie było w ekstraklasie pięć lat, to wspomniane spotkanie z obecnych rozgrywek udowodniło, że trend z wpadkami wciąż się utrzymuje. Na deser, chociaż gorzki i ciężkostrawny dla kibiców Kolejorza, nie można zapomnieć o finale Pucharu Polski w sezonie 2016/17. Lechici – tak jak teraz – byli zdecydowanymi faworytami, a i tak przegrali 1:2 po dogrywce.

2. Gdzie się podziały europejskie marzenia?

Po letnich, a szczególnie zimowych transferach i pieniądzach, które w klub zainwestował Robert Dobrzycki, w Łodzi odżyły marzenia, że Widzew ponownie stanie się znaczącą siłą w Polsce. Kibice snuli nawet marzenia o europejskich pucharach w tym sezonie. Rzeczywistość okazała się jednak na tyle brutalna, że zespół walczy o ligowy byt. Porażka z Legią sprawiła, że do bezpiecznego miejsca, które zajmuje Lechia, strata wynosi dwa punkty. W sobotę dojdzie do arcyważnego pojedynku właśnie z drużyną z Gdańska. Kolejna strata punktów bardzo mocno skomplikuje i tak już niełatwe życie Łodzian.

3. Wraca tam, gdzie był w zeszłym roku

Spotkanie Piasta z GieKSą będzie szczególne dla Erika Jirki, który w zimowym okienku transferowym zamienił Gliwice na Katowice. Słowak w zespole trenera Rafała Góraka odnalazł się bardzo dobrze i w większości spotkań jest podstawowym zawodnikiem. 28-latek zapewne pamięta ostatni mecz pomiędzy tymi zespołami, ponieważ nie dość, że Piast wygrał 3:1 mecz, to on sam zdobył jedną z bramek. Teraz Jirka będzie chciał zrobić to samo przeciwko swoim niedawnym kolegom, ponieważ GieKSa gra o marzenia i awans do europejskich pucharów.

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się