POD NAPIĘCIEM

◼ 1. Nadmorski hat-trick Maksyma ◼ 2. Rozmowy pod sektorem ◼ 3. Wyskocz znów z konopi

Trudny jest tej jesieni piłkarski żywot portowców. Dimitris Keramitsis mocno przeżył kolejną – tym razem pucharową – wpadkę Pogoni. Fot. Jerzy Muszyński / PAP

1. Nadmorski hat-trick Maksyma

Trening to dobra rzecz, ale mecz jeszcze lepsza – odnotowaliśmy kiedyś te słowa Maksyma Chłania, kiedy dopiero poznawaliśmy na Śląsku atuty i umiejętności młodego Ukraińca, pozyskanego z Lechii. – Lubię Gdańsk – mówił wtedy, przywołując dwa (całkiem udane) sezony spędzone w tym mieście. Kiedy jednak latem przyszło mu (a raczej jego ojcu) negocjować nowy kontrakt, strony się nie dogadały. Dziś Maks(ym) na maksa angażuje się w grę w szeregach Górnika, mając w piątek szansę na ustrzelenie szczególnego hat-tricka. W pięć tygodni wygrał ze swym zespołem pucharowe starcia w Gdyni (30 października) i w Gdańsku (2 grudnia), a teraz raz jeszcze może podbić Polsat Plus Arenę, już w starciu o ligowe punkty. – Czy lubię grać co trzy dni? To najlepsze, co może być, tak jak w angielskiej Premier League – dodawał skrzydłowy podczas wspomnianej rozmowy. No to teraz ma okazję udowodnić, że nie rzucał słów na (nadbałtycki) wiatr!

2. Rozmowy pod sektorem

„Kolejny sezon bez niczego” to jedno z łagodniejszych (choć opatrzone pominiętym przez nas niecenzuralnym „przecinkiem”) zdań, jakie we wtorkowy wieczór usłyszeli piłkarze Pogoni, kiedy po wtorkowej porażce z Widzewem podeszli pod sektor swych ultrasów. Portowcy odpadli z rywalizacji o Puchar Polski, a w lidze – zwłaszcza na wyjazdach – grają niczym... pijany na wietrze, „halsując” od meczów doskonałych (5:1 z Zagłębiem) do beznadziejnych (0:2 pięć dni później w Katowicach). Oddanie kibicom koszulek – nawet jeśli z przeznaczeniem na charytatywną licytację – ma swój wymiar symboliczny. W sobotę – już zupełnie niesymbolicznie – szczecinianie zagrają z będącym na fali Radomiakiem o to, by zupełnie nie zakopać się w strefie, w której widmo spadku przez całą zimę mogłoby im zaglądać w oczy.

3. Wyskocz znów z konopi

Tak mogliby zaapelować do Filipa Stojilkovicia kibice Cracovii. 25-letni były młodzieżowy reprezentant Szwajcarii „na świeżości” wszedł „z buta” do polskiej ekstraklasy. Przez kilka pierwszych kolejek jeszcze nierozgryziony przez oponentów strzelał na boiskach ligowych jak najęty. Ba; łapał też asysty, dzięki czemu w pewnym momencie otwierał i listę najlepszych strzelców, i klasyfikację kanadyjską. Drugą część jesieni ma jednak zdecydowanie słabszą. Przed nim natomiast niedzielne starcie z Lechem, któremu w lipcu przy Bułgarskiej nie tylko strzelił gola, ale także asystował Ajidinowi Hasiciowi przy jednej z jegobramek. Krakowska noblistka co prawda pisała, że nic dwa razy się nie zdarza, ale niekoniecznie reguła ta obowiązywać musi w piłce...

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się