Pod napięciem
◼1. Trenerska zamiana miejsc ◼ 2. Apetyt rośnie w miarę jedzenia ◼ 3. Od spadku do europejskich pucharów?
Ostatni mecz Piasta z Widzewem zakończył się zwycięstwem Łodzian 2:0. Walki nie brakowało i w sobotę zapewne też tak będzie. Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus
1. Trenerska zamiana miejsc
Niezwykle ciekawie zapowiada się sobotnia walka o utrzymanie. Widzew podejmie Piasta i dojdzie do starcia trenerów, którzy... zamienili się miejscami. Jeszcze w poprzednim sezonie obaj odpowiadali za wyniki przeciwnych drużyn, a teraz mają szansę pogrążyć swój były klub. Motywacji nie brakuje, bo z jednej strony trzeba utrzymać swój zespół, z drugiej zaś trener Daniel Myśliwiec dalej może pamiętać, jak potraktowano go w Łodzi. Jak widać, ciągłe zmiany trenerów w Widzewie nie poprawiły znacząco jego miejsca w tabeli. Z kolei Aleksandar Vuković spokojnie utrzymywał w Gliwicach ekstraklasę, dlatego… dostał posadę w łódzkim klubie, żeby to samo zrobić teraz Widzewem. Niewątpliwie w sobotę będzie się działo, a któryś trener może, ale nie musi (jeśli Lechia przegra, to inne spotkania nie mają znaczenia), dopisać sobie spadek do CV.
2. Apetyt rośnie w miarę jedzenia
Zdobyty po raz pierwszy od 1972 roku Puchar Polski, kupno klubu przez Lukasa Podolskiego i potężna baza kibiców, którzy co mecz wypełniają stadion – w Zabrzu zgadza się w tej chwili dużo (dużo... też się nie zgadza), przede wszystkim sportowo, dlatego apetyt w zespole rośnie w miarę jedzenia. Chociaż Górnik ma już pewne europejskie puchary w postaci eliminacji Ligi Europy, to celem jest wicemistrzostwo i Liga Mistrzów! Zabrzanie wszystko mają w swoich rękach, a bardziej w nogach i głowach. Grają u siebie z Radomiakiem i muszą wygrać, żeby nie oglądać się na innych. Jednak w drużynie Michala Gasparika szwankuje ostatnio skuteczność. Pod koniec sezonu wychodzi brak typowego snajpera, który strzeli kilkanaście goli w sezonie.
3. Od spadku do europejskich pucharów?
Rozhuśtane muszą być nastroje kibiców w Warszawie. Jeszcze przecież niedawno w oczy fanów Legii zaglądało widmo spadku do I ligi, a teraz przed nimi pojawił się promyczek nadziei na awans do… europejskich pucharów. Nie wszystko jednakod nich zależy. Wojskowi przede wszystkim muszą wygrać swój mecz z Motorem Lublin, a potem patrzeć w stronę Szczecina, bo GieKSa ma największe szanse na awans. Ponadto wzrok Legionistów skierowany będzie w stronę Białegostoku, gdzie Jaga podejmie Zagłębie Lubin.
Miłosz Cebo
