Pod Klimczokiem nadal rządzi Rekord
Choć pierwsza połowa tego nie zwiastowała, świetna postawa bramkarza i gol w końcówce dały drugie w tym sezonie derbowe zwycięstwo Biało-zielonym.
Jakub Kempny zapracował na miano jednego z bohaterów derbów Bielska-Białej. Radość w pełni zrozumiała. Fot. Szymon Bandura/Rekord Bielsko-Biała
Gdyby spojrzeć na statystyki, faworytem meczu powinni być Górale, bo w dotychczas rozegranych derbach Bielska-Białej zawsze wygrywali... goście. Teza ta zdawała się sprawdzać w pierwszej połowie. Już w 8 minucie przed znakomitą szansą stanął Krzysztof Kolanko. Pomocnik otrzymał długie podanie od Dalibora Takacza, przyjął piłkę mając na plecach Dawida Mazurka, obrócił się i ruszył w kierunku bramki. Jego płaski strzał odbił Wiktor Kaczorowski, a piłkę zmierzającą do bramki wybił Dariusz Pawłowski. W kolejnych minutach gol dla Podbeskidzia wisiał w powietrzu. Najpierw z rzutu wolnego uderzał Marcin Urynowicz, a w 20 minucie Kolanko w końcu dopiął swego. Akcję bramkową zapoczątkowało nieporozumienie Pawłowskiego z Tomaszem Boczkiem oraz uderzenie Oskara Tomczyka. Piłkę „wypluł” Kaczorowski, a młodzieżowy reprezentant Polski z kilku metrów skierował ją do siatki. Po upływie dwóch kwadransów bliski podwyższenia prowadzenia był Maksymilian Sitek, który niepilnowany otrzymał podanie od Takacza. Pomocnik huknął z ponad 10 metrów, ale strzał ofiarnie zablokował Jan Sobociński, a dobitka Radosława Kanacha została sparowana przez bramkarza. Minutę przed przerwą na błyskotliwą akcję zdecydował się Takacz, który wpadł w pole karne pomiędzy dwóch obrońców i wobec ich niefrasobliwości oddał strzał, który ofiarnie obronił Kaczorowski.
Rekord mógł wrócić do spotkania w 56 minucie. Pojedynek główkowy z prawej strony boiska wygrał Wojciech Łaski, a skrzydłem popędził Jan Ciućka, który dograł na 6 metr do Daniela Świderskiego. Napastnik musiał tylko dostawić nogą, a trafił nieczysto w piłkę i Konrad Forenc nie musiał nawet interweniować. Siedem minut później był już remis. Na 5 metr dośrodkował Daniel Ściślak, a niepilnowany na dalszym słupku Mazurek musiał tylko przyłożyć nogę, by trafić do siatki. Ostatni kwadrans upłynął pod znakiem huraganowych ataków Podbeskidzia i świetnych szans Sitka oraz Urynowicza, ale jak w transie bronił Kaczorowski. Na 4 minuty przed końcem po rzucie rożnym piłkę w polu karnym otrzymał Jakub Kempny, który płaskim strzałem w „długi” róg dał wygraną gospodarzom.
- Derby trzymały do samego końca, jeśli chodzi o emocje – ocenił uradowany trener Rekordu, Piotr Tworek. Mniej zadowolony z wyniku, a przede wszystkim z postawy pod bramką przeciwnika był Marcin Włodarski. - Przegraliśmy mecz, którego nie powinniśmy przegrać. Rekord oddał dwa celne strzały i zdobył dwie bramki. Jak zwykle mieliśmy bardzo dużo sytuacji, ale piłka drugi raz nie chciała wpaść do bramki. Trzeba było zamknąć mecz, bo mieliśmy kilka sytuacji na gola - mówił szkoleniowiec Górali.
(gru)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Rekord Bielsko-Biała - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 (0:1)
0:1 - Kolanko, 20 min, 1:1 - Mazurek, 63 min, 2:1 - Kempny, 86 min
REKORD: Kaczorowski - Pawłowski (60. Kempny), Boczek, Sobociński, Mazurek - Łaski (60. Tekieli), Ściślak, Gibiec (69. Ryś), Ciućka, Klichowicz (78. Kasprzak) - Świderski (61. Hornik).Trener Piotr TWOREK.
PODBESKIDZIE: Forenc - Sitek, Kizyma, Sochań, Gach, Kolanko (77. Czerwik) - Tomczyk (77. Martosz), Kanach, Urynowicz, Takacz (68. Słomka) - Klisiewicz (77. Górski). Trener Marcin WŁODARSKI.
Sędziował Szymon Łężny (Kluczbork). Widzów 4900. Żółte kartki: Gibiec, Ściślak, Kempny, Boczek - Klisiewicz, Słomka, Kizyma.
