Pociąg do stacji „awans”

Dla Mariusza Malca świętowanie powrotu do elity – jego własnego oraz całej drużyny – akurat w Bytomiu miało spore znaczenie sentymentalne; wszak tu tkwią jego korzenie.

Mariusz Malec (pierwszy z prawej) powrót do ekstraklasy świętował w miejscu, z którego ruszał w świat seniorskiej piłki! Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

ŚLĄSK WROCŁAW

Ekstraklaso, wracamy! - napis tej treści znalazł się na koszulkach przygotowanych dla piłkarzy i sztabu szkoleniowego Śląska, błyskawicznie założonych przez całą drużynę po końcowym gwizdku niedzielnego wieczornego meczu w Bytomiu. Wygrywając 3:1, wrocławianie postawili pieczęć na awansie do elity, do której zawitają po rocznej tylko banicji w pierwszej lidze.

Na pomeczową konferencję Ante Simundža przyprowadził cały zespół swych współpracowników, ale... nawet nie zdążył im oddać głosu: do małej salki medialnej wtargnęli bowiem jego rozśpiewani („Jedzie pociąg z daleka...”) podopieczni, a strugi szampana zostawiały ślady i na konferencyjnym stole, i na... ścianach pomieszczenia.

W objęciach rodziców

Jednym z „maszynistów” owego pociągu był Mariusz Malec. Dla stopera Śląska mecz w Bytomiu miał szczególne znaczenie, to przecież stąd ruszał „w świat”, by – via Grudziądz i Bielsko-Biała – dotrzeć w końcu na długie lata do ekstraklasowego Szczecina. W Bytomiu w niedzielny wieczór radość z awansu do elity dzielił nie tylko z kolegami, ale i najbliższymi (przyjechali z Chorzowa). - Na stadionie byli rodzice i siostra. Zresztą starają się bywać na moich meczach jak najczęściej – mówił „Sportowi” doświadczony 31-letniobrońca.

Poza obiegiem

Szczęśliwy, bo przecież niedzielny sukces to dla niego ukoronowanie bardzo trudnego okresu w piłkarskim życiu. - Mam za sobą naprawdę trudny rok. Kontuzja i późniejsza rehabilitacja sprawiły, że wypadłem z ekstraklasowego obiegu - stoper wspomina sierpień 2024, kiedy mecz na stadionie Lechii zakończył się dlań kontuzją stawu skokowego. Miała fatalne konsekwencje, po 2 sierpnia w koszulce Portowców już w elicie nie zagrał. Wiosną 2025 zakładał ją tylko w trzecioligowych rezerwach, a potem skończył się jego kontrakt z Pogonią... - Myślałem, że znajdę jakiś inny klub w ekstraklasie. Ale to się nie udało. Trzeba było zrobić krok w tył – wspomina wychowanek chorzowskiego Ruchu.

Nakręceni zwycięstwami

Owym krokiem w tył było właśnie dołączenie do spadkowicza z elity, czyli Śląska. A temuż Śląskowi po spadku początkowo nieszczególnie szło w pierwszej lidze. - Były momenty lepsze i gorsze, tych drugich zdarzało się zdecydowanie za dużo – przyznaje Mariusz Malec, wracając do wielu jesiennych doświadczeń z ligowych boisk. - Przełomem okazał się zimowy okres przygotowawczy, a potem – seria meczów bez porażki. Z każdym kolejnym po prostu nakręcaliśmy się wzajemnie i nawet presja ze strony Wieczystej w tych ostatnich kolejkach już nam nie przeszkadzała. Po prostu czuliśmy się mocni i patrzyliśmy wyłącznie na siebie – podkreślał nasz rozmówca.

Tej wewnętrznej mocy Wrocławian doświadczyli w niedzielę i poloniści. - Owszem, przegrywaliśmy 0:1 do przerwy. Wiedzieliśmy, że charakter to nasz największy atut. Odrabialiśmy już w tej rundzie podobne straty, więc i tym razem byłem spokojny o końcowy wynik – zapewniał Malec.

Między nami, polonistami

- Pamiętam początki Mariusza w Bytomiu [wtedy w III lidze – przyp. red.] – uśmiechał się trener Polonii Wojciech Mróz. - On w obronie, ja w pomocy... Fajny chłopak. Nie dziwię się, że wtedy szybko od nas odszedł do lepszych klubów. Ale Polonię i wszystkie te emocjonujące momenty, jeszcze na starym stadionie, dobrze wspomina. Po meczu zajrzał do nas do szatni, opowiedział o swych ekstraklasowych losach, o niedoszłych transferach, choćby do Turcji. Całkiem sympatyczne spotkanie – dodawał opiekun niebiesko-czerwonych.

- Już ponad dekadę temu widziałem, że Wojtek chce w przyszłości być trenerem. I nigdy nie miałem wątpliwości, że mu się to uda – odpowiadał, nie tylko kurtuazyjnie, Mariusz Malec. - W tym meczu nie mogłem mu życzyć powodzenia, ale w każdym kolejnym będę za niego trzymać kciuki!

Dariusz Leśnikowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się