Pochwały dla Jeremiego
Po wygranym meczu Spurs z Memphis trener gospodarzy poświęcił kilka ciepłych słów reprezentantowi Polski.
Polski jedynak w NBA zapracował na dobre słowo swego szkoleniowca Marty Jean-Louis/SIPA USA/PressFocus
Spurs wygrali po raz 14. w sezonie. Tym razem we Frost Bank Center w San Antonio pokonali Grizzlies. Niedźwiadki prowadziły na początku czwartej kwarty 7 punktami (108:101), ale potem inicjatywę przejęli gospodarze, a przede wszystkim De’Aaron Fox, który w tej części zdobył 11 punktów. Najlepszym strzelcem Ostróg był natomiast Harrison Barnes - 31 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst.
Dobre spotkanie rozegrał też Jeremy Sochan. Przebywał na parkiecie przez 18 minut, w tym czasie zdobył 11 punktów, miał 6 zbiórek, dwa przechwyty oraz asystę. Miał też wyborną skuteczność, trafił 5 z 6 rzutów z gry. Po meczu naszego zawodnika chwalił trener. - Dobrze widzieć, jak każdy dokłada coś od siebie, ale Jeremy był świetny. Jego energia była widoczna. Już w pierwszych minutach, kiedy wszedł na parkiet, wymusił przechwyt, atakował kosz, przenosił piłkę z jednej na drugą stronę parkietu i utrzymywał tempo w wyprowadzaniu ataku. Zagrał naprawdę świetny mecz - mówił na pomeczowej konferencji prasowej Mitch Johnson.
Spurs od połowy listopada muszą radzić sobie bez swojego kontuzjowanego lidera Victor Wembanyamy, mimo osłabienia bilans w tym okresie mają jednak dodatni (6-2).
Ostrogi zajmują czwarte miejsce w Konferencji Zachodniej (14-6). Teraz przed nimi seria spotkań wyjazdowych (Orlando, Cleveland, Nowy Orlean), zwieńczona meczem w Los Angeles z Lakersami, którego stawką będzie awans do Final Four Pucharu NBA.
Kibice Golden State liczyli po cichu, że w ich hali zakończy się zwycięska seria Grzmotów z Oklahoma City. Nic z tych rzeczy. Thunder zmietli gospodarzy już w pierwszej połowie, po której prowadzili 19 punktami (63:44). Shai Gilgeous-Alexander zdobył 38 punktów, Jalen Williams dodał 22 punkty i 6 asyst, a Chet Holmgren - 21 punktów i 8 zbiórek. W spotkaniu w barwach Warriors zadebiutował Seth Curry (14 punktów, 6/7 z gry), ale Stephen, jego starszy brat pauzował drugi mecz z rzędu (stłuczenie lewego mięśnia czworogłowego uda). Oklahoma City dominuje w lidze od początku sezonu, sukces w San Francisco był 13. kolejną wygraną!
Tymczasem Danilo Gallinari, jedna z legend włoskiego basketu, ogłosił właśnie, że kończy zawodniczą karierę po 20 latach gry, w tym 16 latach na parkietach NBA. Za ocean trafił w 2008 roku, kiedy New York Knicks wybrali go z 6. wyborem w drafcie. Grał też w barwach: Nuggets, Clippers, Wizards, Thunder, Hawks, Pistons i Bucks. „Dziś, z sercem pełnym wdzięczności, ogłaszam zakończenie kariery, o której zawsze marzyłem. To była niesamowita podróż pełna niezliczonych wspomnień, które będę nosił w sobie do końca życia. Dziękuję z całego serca” – napisał w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
Philadelphia - Washington 121:102, Golden State - Oklahoma City 112:124, Toronto - Portland 121:118, Boston - New York 123:117, New Orleans - Minnesota 142:149 po dogrywce, San Antonio - Memphis 126:119.
(p)
