Pobije Lewandowskiego?

Zachwyty nad Harrym Kane'em nie mają w Monachium końca. Fot. PAP/EPA
Pobije Lewandowskiego?
Bayern zmierzy się ze swoim ulubionym rywalem, a angielski napastnik już zaciera ręce na kolejne trafienia.
NIEMCY
Gdy monachijczycy grają z Wolfsburgiem, od razu przypomina się słynny występ Roberta Lewandowskiego z września 2015 roku. „Wilki” prowadziły do przerwy 1:0, ale wtedy na murawie zameldował się Polak, który w 9 minut zdobył aż 5 bramek. Ten mecz rozpoczął degrengoladę ekipy z Dolnej Saksonii, aktualnie notującej serię 18 spotkań bez wygranej z Bawarczykami. Przegrała aż 16 z nich, a teraz nie będzie łatwo o przełamanie.
Wilk bez kłów
Już nawet nie chodzi o sam Bayern, a o fakt, że Wolfsburg w tym sezonie zawodzi. W ostatniej kolejce minionych rozgrywek „Wilki” były o krok od europejskich pucharów, ale przegrały ze spadającą Herthą Berlin – mimo że prowadziły po golu Jakuba Kamińskiego. Latem zespół solidnie się wzmocnił, w efekcie czego... gra znacznie słabiej. Ostatnia wymęczona wygrana z beniaminkiem z Darmstadt pozwoliła mu wskoczyć na ledwie 9 miejsce w tabeli. Wśród pierwszych 12 ekip Bundesligi nikt nie ma tak słabej linii ofensywnej jak Wolfsburg. Zwolnienie trenera Niko Kovaca wydaje się więc tylko kwestią czasu i nie będzie zaskoczeniem, jeśli Chorwat Boże Narodzenie spędzi na bezrobociu.
Być może ta wiadomość ucieszy... Kamińskiego. W poprzednim sezonie śląski skrzydłowy rozkwitał z każdym kwartałem i wydawało się, że nadal będzie to robił. Tymczasem latem został przyspawany do roli rezerwowego i nie może liczyć na nic ponad wchodzenie z ławki. – Wygrana z Darmstadt pokazała, że drużyna żyje. Wcześniej bardzo brakowało nam szczęścia, ale w końcu zostaliśmy wynagrodzeni za nasz wysiłek – mówił Kovac. – Mecz z Bayernem to mecz bonusowy i tak naprawdę nikt niczego po nim nie oczekuje. Zobaczymy, może uda nam się zapunktować, a potem spakujemy się, by z nadziejami czekać na lepszą rundę wiosenną – powiedział trener „Wilków”.
Rewelacyjne liczby
Bayern wygrał aż 47 z 59 meczów z Wolfsburgiem. To daje prawie 80 procent zwycięstw, dzięki czemu można powiedzieć, że to ulubiony rywal monachijczyków. Oczywiście, przy niektórych ekipach ten bilans jest nawet minimalnie lepszy, ale liczba rozegranych spotkań jest zdecydowanie niższa i nie przekracza kilkunastu. Bawarczycy powinni być więc spokojni przed wyjazdem na Volkswagen Arenę, tym bardziej że ostatnio łatwo, lekko i przyjemnie pokonali znacznie mocniejszy w tym sezonie Stuttgart. Dzisiejsze spotkanie będzie idealną okazją dla Harry'ego Kane'a, aby poprawić swój bundesligowy dorobek.
Anglik ma już 20 trafień, na co potrzebował ledwie 14 występów (Bayern ma jeszcze zaległy mecz z Unionem Berlin). Nie minęła nawet połowa sezonu, a 30-latek jest już na półmetku „niepobijalnego” rekordu Lewandowskiego z 2021 roku! Wtedy „Lewy” zdobył 41 bramek, więc jeśli Kane utrzyma swoją formę i będą go omijały kontuzje, spokojnie powinien przeskoczyć Polaka. A to wszystko w jego pierwszym sezonie w Bundeslidze! – Harry to Harry. Jest fenomenalny w świetle bramki. To topowy profesjonalista i znakomity facet. Cały czas się rozwija i to zupełnie normalne, że bierze na siebie odpowiedzialność. To rzadkość mieć piłkarza o takiej jakości, o wysokim stopniu decyzyjności, który w dodatku jest też graczem zespołowym. Dlatego jestem wdzięczny, że go mam. To prawdziwy lider – rozpływał się nad Anglikiem trener Thomas Tuchel.
Piotr Tubacki
Werder Brema – RB Lipsk: 1:1 (0:0) 0:1 – Openda (47), 1:1 – Njinmah (75)
Program 16. kolejki
Mecze Dortmund – Mainz oraz Hoffenheim – Darmstadt zakończone po zamknięciu wydania.
Środa: Union – Kolonia (18.30), Leverkusen – Bochum, Eintracht – Gladbach, Wolfsburg – Bayern, Stuttgart – Augsburg, Heidenheim – Freiburg (wszystkie 15.30)
ANGLIA
Z Fabiańskim do 40-stki
Wykorzystując uraz nadgarstka Alphonse'a Areoli, Łukasz Fabiański wskoczył między słupki i zagrał w czterech poprzednich meczach West Hamu. W spotkaniu Ligi Europy z Freiburgiem i tak by pewnie zagrał, bo w tym sezonie, jako golkiper numer dwa, występował tylko w meczach pucharowych, ale oprócz tego zaliczył też 3 mecze Premier League. Co istotne, w poprzedniej kolejce zachował czyste konto z Wolverhampton, czyli „na zero z tyłu” rozegrał tyle samo spotkań, co... Areola, tyle że on w lidze grał 14 razy. Francuz jest już gotowy do gry. Siedział na ławce zarówno w starciu z Freiburgiem, jak i Wolverhampton. Ten drugi fakt był pozytywną wiadomością dla Fabiańskiego, bo sugerował, że być może znów udało mu się przeskoczyć rywala w hierarchii. Co prawda trener „Młotów” David Moyes powiedział, że wolał nie korzystać z Francuza zbyt szybko, by mieć pewność, że się wyleczył, ale – co podkreślają angielskie media – jest to szkoleniowiec, który nie lubi zmieniać tego co działa. Możliwe więc, że Areola znów będzie musiał udowodnić swoją wartość na treningach. – Mamy w składzie dwie „jedynki” – podkreślił asystent Moyesa Billy McKinlay, a klub potwierdził jego słowa. Kontrakt „Fabiana” został bowiem przedłużony do końca czerwca 2025 roku, czyli wygaśnie 2,5 miesiąca po tym, jak Polak skończy 40 lat!
(PTub)
1/4 FINAŁU PUCHARU LIGI ANGIELSKIEJ
Mecze Everton – Fulham, Port Vale – Middlesbrough oraz Chelsea – Newcastle zakończone po zamknięciu wydania. Środa: Liverpool – West Ham (21.00)
TURCJA
Dwa gole Piątka
Krzysztof Piątek strzelił dwie bramki dla Istanbul Basaksehir w wygranym 3:1 meczu 17 kolejki tureckiej ekstraklasy z Sivassporem. Oba gole zdobył z jedenastek. Rozegrał całe spotkanie. 28-letni napastnik zdobył w tym sezonie sześć bramek w lidze. Başakşehir jest na dziesiątym miejscu w tabeli z dorobkiem 18 punktów.
