Po przejściach, ale z potencjałem
POJEDYNEK KOLEJKI
Patryk DZICZEK
Data ur.: 25 marca 1998 r. w GliwicachWzrost/waga: 182/80
Kluby: Piast Gliwice, Lazio, Salernitana, Piast
Mecze/bramki w ekstraklasie: 171/20
Wartość rynkowa: 700 tysięcy euro
Kontrakt do: 30 czerwca 2026 r.
Patryk Dziczek. Fot. Michał Kędzierski / Press Focus
Kibice Widzewa i Piasta od dawna marzą, by skończył się ten koszmarny dla ich drużyn sezon, a tu trzeba rozegrać jeszcze jedną serię meczów. Nad oboma klubami wiszą czarne chmury z widmem spadku, a o dalszej grze w ekstraklasie może zadecydować sobotni, ostatni ligowy mecz w Łodzi. Co prawda w walkę o utrzymanie wplątane są jeszcze Cracovia i Lechia, ale jak mówi stare powiedzenie – jeśli umiesz liczyć, to licz na siebie.
Pomoże na pożegnanie?
Jedną z najważniejszych postaci w ekipie Piastunek jest wychowanek klubu i rodowity Gliwiczanin, w obecnym sezonie kapitan drużyny, Patryk Dziczek. „Dziki” to piłkarz po przejściach, który do klubu z Górnego Śląska wrócił w 2022 r. po trzech latach spędzonych w Lazio i Salernitanie oraz problemach kardiologicznych, przez które stracił 1,5 roku gry. We Włoszech najpierw zemdlał na treningu, jednak badania nie wykazały problemów z sercem, więc dostał zgodę na powrót na murawę. Nie pograł jednak długo, sercowe problemy wróciły, ponownie zasłabł na meczu. Dziczkowi groził koniec kariery sportowej, przełomem okazało się spotkanie z Guido Pielesem, kardiologiem sportowym będącym konsultantem Manchesteru United, ale pracującym także w Katarze. To tam dostał zgodę na powrót do futbolu po 18 długich miesiącach – i jego kariera na nowo ruszyła. Ba, dostał powołanie od Michała Probierza, zadebiutował w reprezentacji, wystąpił w spotkaniach z Wyspami Owczymi oraz Mołdawią w eliminacjach Mistrzostw Europy. Historia środkowego pomocnika niebiesko-czerwonych, wciąż piłkarza o ogromnym potencjale, regularnie uczestniczącego w treningach bokserskich organizowanych przez swojego przyjaciela, trenera KSW – jest dowodem, że siłą woli i determinacją można góry przenosić. Czy przenoszącemu się po sezonie do Szczecina Dziczkowi uda się na pożegnanie pomóc „jego” Piastowi utrzymać się w ekstraklasie?
Jeździec bez głowy już z głową
O tym samym myśli zapewne widzewski „jeździec bez głowy”, jak często złośliwi określają Mariusza Fornalczyka, którego zaprosiliśmy do naszego ostatniego pojedynku w tym sezonie. Urodzony w Bytomiu wychowanek tamtejszej Polonii to typowy, charakterny Ślązak, który na boisku nikomu się nie kłania, choć jak sam mówi o swojej naturze – praca nad sobą z zaowocowała widoczną metamorfozą. – Regularnie pracuję z psychologiem, spotykamy się raz w tygodniu – zdradza młodzieżowy reprezentant Polski. – Cały czas pracuję, żeby w meczu nie uciekać myślami, nie denerwować się. To normalne, że ktoś się zdenerwuje, pytanie, co z tym zrobi. Ja teraz złość staram się przekuć w coś korzystnego. Nie wdawać się w jakieś pyskówki, przepychanki. Czuję się pewniej, coraz częściej to pokazuję na boisku – kończy zadowolony pomocnik Widzewa, który za „Fornala” suto zapłacił kieleckiej Koronie aż 1,5 miliona euro. Ale warto było, bo choć 23-lateniemu skrzydłowemu, mogącemu grać także na środku pomocy brakuje bramkowych statystyk, to jego szybkość, zwinność, błyskotliwość, umiejętność dryblowania są bardzo ważne dla poziomu gry Widzewa. A czy jego umiejętności i aktualna dyspozycja pomogą w ograniu Piasta, przekonamy się pojutrze.
Zbigniew Cieńciała
Mariusz FORNALCZYK
Data ur.: 15 stycznia 2003 r. w BytomiuWzrost/waga: 172/70
Kluby: Polonia Bytom, Pogoń Szczecin, Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Pogoń, Korona Kielce, Widzew Łódź.
Mecze/bramki w ekstraklasie: 121/7
Wartość rynkowa: 900 tysięcy euro
Kontrakt do: 30 czerwca 2029 r.
Mariusz Fornalczyk. Fot. Dawid Figura/Press Focus
